Banki nas intensywnie inwigilują - w BIK
Chcą uchronić się przed problemami ze spłatą kredytów, ale też muszą sprzedawać ich więcej
Biuro Informacji Kredytowej w I kwartale tego roku udostępniło bankom ponad 7,6 mln raportów. To o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Biorąc pod uwagę, że dorosłych Polaków jest nieco ponad 30 mln zł, statystycznie w ciągu trzech miesięcy bank sprawdził w BIK co czwartego z nas.
Nadaje się co drugi
Rośnie zapotrzebowanie na raporty monitorujące, które banki wykorzystują do oceny jakości tych kredytów, które już są spłacane przez klientów. BIK wydał ponad 3,5 mln tych raportów, o jedną czwartą więcej niż w I kwartale 2011 r.
Gorzej wyglądają statystyki, jeżeli chodzi o raporty dotyczące klientów starających się o kredyt. Było ich o 7,5 proc. mniej niż rok temu. - To efekt zaostrzenia polityki kredytowej banków - mówi Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK, w przeszłości prezes PKO BP.
Zwraca uwagę, że z danych wynika, iż w pierwszych trzech miesiącach tego roku tylko co drugi wniosek kredytowy klientów indywidualnych był rozpatrywany pozytywnie. - W 2008 r. przed wybuchem kryzysu finansowego sytuacja była dla klientów bardziej korzystna - mówi Topiński. Wtedy kredyt był przyznawany w sześciu na dziesięć przypadków.
Efekt? Zmniejsza się liczba udzielanych kredytów. Widać to w danych na temat wielkości zadłużenia z tytułu kredytów konsumpcyjnych, które do kryzysu bardzo szybko rosło, a od dwóch i pół roku waha się wokół 140 mld zł.
Monitorują i sprzedają
Jak zatem wytłumaczyć wzrost zapotrzebowania banków na raporty monitorujące? Zdaniem głównego ekonomisty BIK przyczyn może być kilka. Banki monitorują portfele w celu szybkiego wyłapania problemów związanych ze spłacalnością kredytów. Do takiego działania zachęca nadzór.
- Może to być efekt nauczki, jaką banki dostały w związku z portfelami kredytów udzielanych w latach 2008 - 2009. Zarówno kredyty ratalne i gotówkowe, jak i hipoteczne udzielane w tamtym czasie psuły się bardzo szybko - wskazuje Topiński.
Nie wyklucza, że banki szukają wśród już posiadanych klientów osób, których dobra historia kredytowa wskazuje, że warto zainteresować je kolejnymi produktami bankowymi.
Z informacji płynących z banków wynika, że każda z tych diagnoz jest trafna, ale najtrafniejsza wydaje się ta ostatnia. Sprawdzenie klientów w BIK pozwala na budowanie oferty skrojonej specjalnie na ich potrzeby.
- Znamy ich wpływy na rachunek, historię spłaty kredytów w naszym banku, a dzięki informacjom w BIK także w innych bankach. Parametry oferty są określone tak, że przyznanie kredytu wymaga minimum formalności, a przy kredytach odnawialnych, np. na kartach kredytowych czy w rachunkach, nie potrzeba nawet obecności klienta w banku - mówi DGP rozmówca z jednego z największych polskich banków.
@RY1@i02/2012/077/i02.2012.077.00000020a.802.jpg@RY2@
Banki ograniczają apetyty Polaków na kredyty
Małgorzata Kwiatkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu