Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Rosyjskie i polskie akcje wciąż tanie

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Mimo wzrostów z początku roku nadal można zarobić na giełdzie

Od początku roku trwa minihossa na większości giełdowych rynków świata. Styczeń i luty były najlepsze od 1998 r. Wśród liczących się rynków najbardziej urósł ten w Dubaju - o 25 proc. O ponad 15 proc. poszły w górę giełdy w Niemczech, Turcji i Brazylii. Dwucyfrowe zmiany indeksów nastąpiły też na rynkach rosyjskim, chińskim, indyjskim, japońskim i amerykańskim. W ogonie stawki ciągną się giełdy z Izraela, Hiszpanii (zanotowały spadki) i Meksyku (symboliczny wzrost).

Ci, którzy nie załapali się na wzrosty z początku roku, mogą wykorzystać trwające od kilku dni na większości giełd korekty. Trzeba tylko wybrać rynek, który daje największy szanse na wzrosty w najbliższym czasie.

GPW czarnym koniem

Jak rozpoznać te rynki? Po wskaźniku cena do zysku, który jest wyliczany nie tylko dla pojedynczych spółek, lecz także dla całych indeksów. W przypadku warszawskiego rynku wskaźnik C/Z dla WIG informuje, ile przy danym poziomie indeksu - czyli cenie akcji zgromadzonych w nim spółek - kosztuje złotówka zysku indeksu (czyli złotówka zysku wypracowanego przez zgrupowane w nim firmy). Im niższy wskaźnik, tym dany indeks (rynek) bardziej niedowartościowany. Im wyższy wskaźnik, tym bardziej dany rynek przewartościowany.

Z zestawienia przygotowanego przez DGP i Idea TFI wynika, że mimo dwucyfrowych wzrostów od początku roku niedowartościowane są akcje rosyjskich i polskich spółek (wskaźnik poniżej 10). - GPW może się okazać czarnym koniem 2012 r. - uważa Adam Zaremba, analityk Idea TFI.

Dość atrakcyjne wydają się też wyceny akcji spółek hiszpańskich, francuskich, brytyjskich, brazylijskich, izraelskich i niemieckich. Jednak - jak zwraca uwagę Zaremba - warto patrzeć nie tylko na wyceny akcji, ale także na to, czy w danej gospodarce nie ma zagrożenia dla eksporterów i czy władze monetarne wciąż mogą w nią pompować tani pieniądz. - Zdrowe finanse publiczne i miejsce na obniżki stóp procentowych to przymioty krajów azjatyckich. Tylko przed Chinami gorszy okres, bo spowolnienie gospodarcze w ich przypadku staje się faktem - uważa Zaremba.

Jeśli problemy strefy euro będą rozwiązywane, w średnim terminie dobrą inwestycją może się okazać wejście na rynek niemiecki (bardzo dobre dane z gospodarki) czy brytyjski. Giełdy z Hiszpanii i Francji, zdaniem analityków, mimo atrakcyjnych wskaźników są obarczone dużym ryzykiem.

Zajmij pozycję

Polacy mogą inwestować w akcje zagranicznych spółek bezpośrednio i pośrednio. Największe domy maklerskie oferują usługę kupna papierów na kilkunastu najważniejszych giełdach świata. Aby jednak skorzystać z tej oferty, trzeba mieć co najmniej 50 tys. zł.

W ofercie krajowych TFI oraz międzynarodowych firm inwestycyjnych działających w Polsce (Schroders, Franklin Templeton, HSBC) znajduje się kilkadziesiąt funduszy, które pozwalają na zajęcie pozycji na wybranych rynkach w dowolnym regionie świata.

Dla lubiących ryzyko pozostają kontrakty terminowe na indeksy poszczególnych giełd. Instrumenty te pozwalają zarabiać i na wzrostach, i na spadkach indeksów, ale są bardzo ryzykowne: można stracić na nich całość zainwestowanego kapitału. Aby inwestować w kontrakty, trzeba otworzyć rachunek inwestycyjny w firmie oferującej taką możliwość (X-Trade Brokers, TMS Brokers, DM BOŚ, City Index, Admiral Markets, Easy Forex) i posiadać kilka tysięcy złotych na początkowy depozyt.

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.00000140a.802.jpg@RY2@

Które wyniki wciąż są atrakcyjne po minihossie z początku roku?

Piotr Rosik

piotr.rosik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.