Skuteczne Spalanie wynalezione po raz drugi
Polimer AnVer jest efektem lat pracy w odlewnictwie. Jego wynalazca zadbał o biznesowe wykorzystanie odkrycia
Dziś Jerzy Sznerski odbiera nagrody i podróżuje po świecie. Wynaleziony przez niego polimer, który rewolucjonizuje branżę odlewniczą, zbiera entuzjastyczne recenzje. Ale minęło wiele lat, zanim osiągnął sukces, i musiał przy tym pokonać sporo przeszkód, które wielu innym przedsiębiorcom odebrały chęć do działania.
Ma 56 lat, urodził się w Nowej Soli i z branżą odlewniczą związany jest od trzech pokoleń. Zaraz po zdobyciu tytułu odlewnika metalurga na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej wyjechał do Niemiec, by w Akwizgranie powtórzyć te same studia, tyle że w zachodnim stylu. Nie marnował czasu - jako jeden z najzdolniejszych studentów otrzymał propozycję pracy na uczelni. Do jego wynalazku wciąż jeszcze daleko, ale właśnie wtedy Sznerski zainteresuje się procesem spalania paliw stałych, który jest nieodzowny w metalurgii.
Przez kolejne lata, przy różnych okazjach, będzie się przyglądał temu zjawisku z bliska. Przeanalizuje 48 parametrów, które mają wpływ na efektywność spalania. Niemal dwadzieścia lat później nabierze pewności, że istnieje zależność, która wykorzystana w procesie wytapiania metali może zmienić dotychczasową praktykę, co w efekcie obniży zużycie koksu w odlewnictwie i zmniejszy emisję spalin.
Sznerski dziwi się, że choć proces spalania jest powtarzalny, efekty bywają różne: do pieca wrzuca się tyle samo materiału stałego, a wychodzi z niego różna ilość materiału w postaci płynnej. Zaczyna badać zjawisko i dochodzi do wniosku, że to efekt reakcji węgla z dwutlenkiem węgla (wchodząc w reakcje z węglem ogranicza jego spalanie, co oznacza niższą temperaturę, a przez to niższą wydajność). Młody naukowiec zastanawia się, jak ograniczyć niepożądany efekt, a najlepiej go zlikwidować. I tak, eksperymentując, tworzy nową substancję chemiczną, polimer AnVer (od imion żony Aneta Weronika), w postaci proszku, który - dodany do koksu - ogranicza niekorzystne reakcje.
Budowanie pozycji
To innowacja na światową skalę. Gdy w 2010 r. Sznerski pojedzie do Norymbergi na Międzynarodowe Targi Wynalazków "Idee - Wynalazki - Nowości", zachwyci jury i wróci ze złotym medalem. Fachowcy są pełni podziwu - zastosowanie polimeru obniża koszty wytwarzania metalu (bo w procesie spalania nie trzeba zużywać dotychczasowej ilości koksu) i mocno ogranicza emisję spalin (w idealnych warunkach - tlenku węgla o 35 proc., dwutlenku siarki nawet o połowę). Po targach jego firmę zasypały zapytania i pierwsze zamówienia. Jedna z niemieckich odlewni od razu zaczęła stosować AnVer u siebie, trzy kolejne, również niemieckie, dosypują do odlewniczych pieców polimer Sznerskiego od pół roku. Rynek jest gigantyczny - tylko w wielkich piecach roczne zużycie koksu w Europie sięga 50 mln ton. Obniżenie tej wielkości o 20 - 30 proc. oznacza poważne oszczędności. O AnVer pytają także europejskie elektrownie węglowe i producenci wełny mineralnej. Wynalazek został doceniony w kraju - Wrocławskie Centrum Transferu Technologii zgłosiło przedsiębiorstwo Jerzego Sznerskiego do corocznego konkursu organizowanego przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowym. W minionym roku jego firma wygrała - otrzymała tytuł Mikroprzedsiębiorcy Roku 2011. - Dzięki tym nagrodom moje obroty wzrosły już czterokrotnie. Jeśli będzie tak dalej, nie powinienem narzekać - cieszy się Sznerski.
Ale droga do tego sukcesu była długa. Kończy studia i - ponieważ rodzice są niemieckiego pochodzenia - składa wniosek o przyznanie obywatelstwa. Równolegle szuka pracy, jest ambitny, udowodnił, że sporo potrafi - na studiach w ramach pracy dyplomowej wylądował w norweskiej firmie za kołem polarnym i w trzy miesiące uruchomił tam odlewnię produktów z tytanu (protezy dla niepełnosprawnych, zawory do sprzętu do nurkowania). - Gdy przyjechałem, sprzęt stał w skrzyniach, hala była pusta, a piętnastu robotników czekało na zadania. Uruchomiłem produkcję i pomyślałem: no, Sznerski, ty coś potrafisz - wspomina.
Składa 28 podań o pracę i stawia się na 32 rozmowy kwalifikacyjne. Ostatecznie wybiera niewielką firmę w Nadrenii-Północnej Westfalii, gdzie ma pokierować odlewnią. Szybko przekształca stary zakład w nowoczesne przedsiębiorstwo. Inwestuje w najbardziej efektywne piece, zmienia surowce, obniża koszty. Znajduje niszę, która przynosi większą niezależność i całkiem satysfakcjonujące dochody - firma robi armatury, pompy, części do wozów strażackich, realizuje zamówienia od przemysłu elektrotechnicznego. Jest w stanie produkować niewielkie ilości, już od pięciu sztuk. Sznerski zyskuje renomę, a to owocuje pytaniami szefów firm, które z nim współpracują - czy nie chciałby wrócić do Polski, by tam pilnować ich zleceń? Jak mówią, polscy podwykonawcy są tańsi, ale bywają nieterminowi i nie zawsze dbają o jakość. A zdarza się, że u nabywcy towar prosto ze skrzyń wykładany jest na taśmę produkcyjną.
Potyczki z prokuraturą
W końcu Sznerski, który zawsze chciał pracować na swoim, porzuca posadę w Nadrenii-Westfalii i otwiera własną firmę - chce zajmować się doradztwem w branży. Jeździ po Polsce, wyszukuje dla niemieckich zleceniodawców najlepszych odlewni; w końcu w Nysie znajduje taką, która odpowiada wymaganiom. Początkowo pośredniczy w kontaktach, z czasem, gdy odlewnia zostaje wystawiona na sprzedaż, kupuje za pośrednictwem innej spółki większość udziałów.
Lokalny zakład stanie się wkrótce powodem gigantycznych kłopotów z nyskim urzędem skarbowym i lokalną prokuraturą - ta stawia Sznerskiemu czternaście zarzutów, wnioskuje o tymczasowe aresztowanie, zabiera paszport. Podejrzewa, że przedsiębiorca buduje w Nysie na koszt odlewni własny dom, że pośrednicząc w sprzedaży produktów do Niemiec, naraża zakład na straty. W tym czasie do odlewni wchodzi syndyk i ogłasza jej upadłość. Sznerski na osiem lat wycofuje się z interesów - walczy z prokuraturą. Dopiero w ubiegłym roku - jak informuje Bartłomiej Madejczyk, prezes Sądu Rejonowego w Nysie - sąd I instancji jedenaście zarzutów odrzucił, a jeden umorzył wobec ustania karalności. Przed Sznerskim jeszcze jedna rozprawa - zarzut popełnienia przestępstwa skarbowego apelacja zwróciła do rozpatrzenia I instancji.
- Kiedy słucham przedsiębiorców, którzy zgłaszali się do Romana Kluski i opowiadali o zawałach, wylewach, włosy stawały na głowie. Ja się tak nie umartwiam - podsumowuje potyczki z organami sprawiedliwości. - Do wszystkiego doszedłem sam. Nie mam sobie nic do zarzucenia.
Teraz znajomi z Niemiec pytają, dlaczego po tym wszystkim nie wraca nad Łabę. Ale nie chce, w Polsce ma rodzinę i dom. Poza tym, przyznaje, tu z pewnych względów łatwiej i taniej prowadzić firmę - gdy przedsiębiorstwo w Niemczech nie ma obrotów, i tak musi płacić podatki. Pod Nysą chce wkrótce wybudować zakład produkujący AnVer - dziś robi to w Indiach, co zmusza go do częstych podróży i przeszkadza w realizacji szybkich dostaw. - W rozjazdach jestem 250 dni w roku. Liczę, że za kilka lat, kiedy mój polimer będzie już silnie wypromowany, skupię się głównie na doradztwie - mówi Sznerski.
@RY1@i02/2012/009/i02.2012.009.18600080a.802.jpg@RY2@
Bartek Sadowski
Jerzy Sznerski, z branżą odlewniczą jest związany od trzech pokoleń. Dziś kieruje firmą produkującą wynaleziony przez niego polimer AnVer, który pozwala znacznie zredukować zużycie koksu w procesie wytapiania metali
Luiza Zalewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu