Przedsiębiorcy drogowi żądają represji wobec Rosjan
Transport
Polscy przewoźnicy domagają się zaostrzenia kontroli firm transportowych z Federacji Rosyjskiej. Z takim apelem zwrócili się uczestnicy Forum Transportu Drogowego do Służby Celnej, Straży Granicznej, Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego i policji podczas posiedzenia międzyresortowego sztabu kryzysowego.
To reakcja na działania Federalnej Służby Celnej Rosji wobec firm z krajów UE. Chodzi o nierespektowanie karnetu TIR, który stanowi gwarancję uiszczenia należności celnych i podatkowych. Od 1 grudnia rosyjskie i białoruskie służby uznają karnet TIR tylko dla przewozów realizowanych z kraju UE do Rosji tranzytem przez Białoruś lub Finlandię (graniczne oddziały celne okręgu wyborgskiego, karelskiego i murmańskiego).
- Należy jednak spełnić dwa warunki: jedno miejsce rozładunku w Rosji, a wysokość należności celno-podatkowych za przewożony towar nie może przekraczać 60 tys. euro. Przy wysokiej wartości ładunku, a więc i przekroczeniu limitu ubezpieczenia, białoruskie służby wymagają dodatkowej gwarancji albo konwoju celnego, dodatkowo płatnego - informuje Anna Wrona ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.
- Jeśli wjazd na terytorium Rosji odbywa się przez punkty graniczne Łotwy, Estonii, Ukrainy, bądź też do okręgu kaliningradzkiego rosyjskie władze celne zamiast karnetu wymagają wykupienia gwarancji - wskazuje.
Opłata za gwarancję zależy od wartości przewożonego towaru i wynosi do kilkudziesięciu tysięcy euro. Kłopot w tym, że w odróżnieniu od karnetu TIR właściwie przed niczym nie chroni.
- W razie jakichkolwiek kłopotów z zapłaceniem cła przez osoby do tego zobowiązane obowiązek ten spada na przewoźnika. Ten może się liczyć z zarekwirowaniem pojazdu na poczet należności celnych i podatkowych, na których uregulowanie ma od trzech do 10 dni - mówi Tadeusz Wilk, dyrektor departamentu transportu ZMPD.
To sprawia, ze przewoźnicy z Federacji Rosyjskiej, którzy nie muszą ponosić ani takich kosztów, ani nie grożą im takie ryzyka, są w uprzywilejowanej sytuacji. Będą po prostu tańsi.
Gra toczy się o wysoką stawkę, bo 72 proc. wymiany handlowej pomiędzy UE a Rosją jest realizowane poprzez transport drogowy. Najwięcej transportów na Wschód jest realizowanych przez polskich przewoźników.
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu