Biznes ma swoje znaki ostrzegawcze
Przedsiębiorca, który myśli długofalowo i ma za cel osiągnięcie sukcesu rynkowego, pamięta o tym, że jego firma nie działa w próżni
Zarządzanie przedsiębiorstwem można porównać do prowadzenia samochodu. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i na bieżąco kontrolować nie tylko otaczające nas warunki atmosferyczne, zachowanie innych kierowców, ale też pojawiające się znaki drogowe. Powinniśmy być przygotowani na niebezpieczne sytuacje. Tylko mając tę świadomość, jesteśmy w stanie cało i zdrowo dojechać do celu.
Tak jak na drodze jesteśmy zależni od innych kierowców, tak kłopoty finansowe klientów czy partnerów biznesowych mogą negatywnie odbić się także na kondycji firmy. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, ponad połowa przedsiębiorców (57,6 proc.), którzy mają problem z odzyskiwaniem należności, na skutek tego nie może regulować terminowo własnych zobowiązań. Przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z tego, że jeśli nie płacą w terminie, pogarszają wizerunek swoich firm, co skutkuje gorszymi warunkami finansowymi dostaw od kontrahentów. Dlatego coraz częściej kontrolują sytuację finansową swoich partnerów, by ewentualne pojawienie się problemów z płatnościami jak najmniej odbiło się na ich własnej kondycji finansowej. Duża dynamika sytuacji gospodarczej sprawia, że nie wystarczy już jednorazowe sprawdzenie wiarygodności finansowej przedsiębiorstwa, z którym mamy współpracować. Firma, która dziś ma ugruntowaną pozycję na rynku, jutro może się borykać z poważnymi trudnościami.
Sprawdzone rozwiązania
Taka czujność nakłada na przedsiębiorcę kolejne zadania i obowiązki, ale nie oznacza to, że musi robić on wszystko sam. Podstawą skutecznego zarządzania jest delegowanie zadań. Jedną z cech dobrego menedżera jest umiejętność przydzielenia zadań innym, bez utraty wiedzy o organizacji i kontroli nad nią. Podstawą delegowania jest zaufanie i pewność, że zadania i funkcje przekazujemy odpowiednio przygotowanym i wyspecjalizowanym jednostkom. Można zlecić zadanie innej osobie lub - w przypadku dużych organizacji - całemu zespołowi, jednak samodzielne regularne sprawdzanie kontrahentów wymagałoby wiele czasu, zaangażowania i pieniędzy. Można powiedzieć wręcz, że nawet gdyby to było możliwe, byłoby bardzo nieopłacalne.
Dlaczego więc nie skorzystać z tego, że żyjemy w zinformatyzowanym świecie? Coraz większą liczbę prac wykonują za nas procesory komputerów i bazy danych. Krajowy Rejestr Długów w celu kontrolowania sytuacji finansowej interesujących podmiotów umożliwia nie tylko jednorazowy wgląd do rejestru, lecz także bieżące i zautomatyzowane monitorowanie wybranych firm przez system. Przedsiębiorca wpisuje do systemu NIP-y podmiotów gospodarczych, które mogą mieć wpływ na kondycję jego firmy. Mogą to być klienci, klienci klientów czy nawet dostawcy. Wiedza o tym, że nasz kluczowy dostawca ledwo wiąże koniec z końcem, pozwoli nam na podjęcie kroków, by uniknąć kłopotów i w odpowiednim czasie znaleźć alternatywę. Dzięki temu unikniemy sytuacji, że dopiero brak płatności ze strony kontrahentów uświadomi nam ich problemy finansowe. Może to być już zdecydowanie za późno, bo albo zatrzyma nam produkcję, albo narazi nas na dodatkowe koszty.
Po wyborze i zgłoszeniu w Krajowym Rejestrze Długów, kogo chcemy monitorować, nie musimy już nic robić. System sam będzie monitorował wiarygodność finansową wskazanych przez nas przedsiębiorstw. Jeżeli któraś z firm zostanie dopisana do rejestru, kwota jego zadłużenia się zmieni lub pojawią się kolejni wierzyciele, klient otrzyma e-maila już następnego dnia po dokonaniu wpisu. Dzięki temu przedsiębiorca ma stały dostęp do aktualnych informacji z rynku wierzytelności swojego otoczenia, bez konieczności angażowania się w sam proces pozyskiwania danych.
Coraz częściej monitorujemy
Obecnie w Krajowym Rejestrze Długów jest aktywnych jest ponad 700 tys. monitoringów. Wiele z nich wykazuje utratę wiarygodności finansowej obserwowanego partnera. Jednak nie w każdym z tych przypadków reakcja klienta powinna polegać na rozwiązaniu umowy i zerwaniu kontraktu. Czasem pojawienie się informacji o zadłużeniu w rejestrze oznacza tylko przejściowe trudności, niemniej wiedza o pojawieniu się problemów u naszego kontrahenta to znak ostrzegawczy "Uwaga! Kłopoty". Mówi o tym, że należy zwrócić szczególną uwagę na tego klienta - nie oferować mu kredytów kupieckich ani odroczonego terminu zapłaty. Jeśli zaś dowiemy się, że kłopoty ma nasz kluczowy dostawca lub klient, powinniśmy zawczasu pomyśleć nad alternatywą i poszukać nowych rozwiązań. W wielu przypadkach szybka reakcja jest jedyną możliwością uniknięcia przykrych konsekwencji współpracy z firmą, która ma kłopoty finansowe.
Prowadzenie biznesu w wielu wypadkach opiera się na całkowitym zaufaniu. Niestety, wiele firm wciąż traktuje obiegową opinię "ludziom trzeba ufać" zbyt dosłownie. Nie podpisują umów o współpracy, które mogą służyć podczas pojawieniu się ewentualnego sporu, nie dostrzegają, że współpracując z nierzetelnymi kontrahentami, sami narażają się na podobne traktowanie. Siedząc za kierownicą pojazdu, jakim jest ich firma, muszą pamiętać o tym, że podstawą jest zasada ograniczonego zaufania.
@RY1@i02/2013/202/i02.2013.202.20000030f.802.jpg@RY2@
Andrzej Kulik, pełnomocnik zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG
Andrzej Kulik
pełnomocnik zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu