Małe piwo z bardzo dużą marżą
Uruchomienie małego zakładu wytwarzającego piwo metodą tradycyjną może kosztować 200-300 tys. zł. Najbardziej kłopotliwe jest zorganizowanie dystrybucji, ale marża może wynosić nawet 600-800 proc.
Na skutek upodabniania się do siebie piw wytwarzanych metodami przemysłowymi produkty małych, rzemieślniczych browarów zyskują przychylność konsumentów. W Polsce, gdzie od dziesięcioleci praktycznie monopol należy do wielkiej trójki (Carlsberg Okocim, Grupa Żywiec i Lech), już ok. 11-12 proc. złocistego trunku wytwarzane jest w ten sam sposób, co sto, dwieście lat temu. Zmianę gustów konsumenckich zauważyły też koncerny, które od pewnego czasu wprowadzają na rynek produkowane częściowo metodą tradycyjną piwa (niepasteryzowane, ale filtrowane). Celem takiego posunięcia, jak uważają eksperci, w mniejszym stopniu jest wejście w dochodową niszę. Bardziej chodzi o to, aby wyeliminować z rywalizacji mniejsze, zyskujące popularność browary. - Wielcy producenci mają gigantyczną sieć dystrybucji, docierają wszędzie oraz w zasadzie mają nieograniczone budżety reklamowe - mówi Marek Jakubiak, właściciel kilku browarów, jeden z największych niezależnych wytwórców i propagator tradycyjnych metod produkcji. - Małym, działającym lokalnie zakładom trudno takiej sile stawić czoła.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.