Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostry język wart miliardy dolarów

28 czerwca 2018

Dan Loeb, szef nowojorskiego funduszu Third Point, wywołał spore zamieszanie propozycją podziału technologicznego koncernu Sony. Nie pierwszy raz dał się poznać jako inwestor aktywista

Na Zachodzie mamy modę na inwestorów aktywistów. Ludzi, którzy dysponując często miliardowymi kwotami (własnymi, ale jeszcze częściej zgromadzonymi w zarządzanych przez nich funduszach), są w stanie zmieniać szefów wielkich spółek giełdowych. Jednym z nich jest Dan Loeb, o którym w ostatnich dniach znów zrobiło się głośno, gdy zaproponował podział Sony.

Należący do Loeba fundusz Third Point ma ponad 6 proc. akcji japońskiego giganta elektroniki i jest jednym z jego największych akcjonariuszy. Korzystając z tego, 52-letni nowojorski miliarder zwrócił się do szefa Sony, by wydzielił część działalności. Zdaniem Loeba byłoby to z korzyścią dla udziałowców koncernu: - Wielu zwykłych obserwatorów byłoby zaskoczonych, gdyby się dowiedzieli, że chociaż Sony to elektronika, to równocześnie duża część obecnej wartości bierze się z pionu rozrywki.

Swoim pomysłem Loeb rozpoczął równocześnie dwie dyskusje: jedna dotyczy sensowności samego podziału. Druga - tego, że Japonia, gdzie inwestorów aktywistów do tej pory nie było, teraz może się znaleźć pod ich ostrzałem, ponieważ tamtejsza gospodarka cały czas jest w kiepskiej kondycji, a rodzime korporacje robią niewiele, by poprawiać swoje wyniki. W dodatku głosy krytyki płyną z Ameryki, którą japońskie produkty podbijały 20-30 lat temu.

Dla właściciela Third Point taka akcja to nie pierwszyzna. W ubiegłym roku wsławił się zmianami przeprowadzonymi w Yahoo! Tam jego fundusz również ma kilkuprocentowy pakiet akcji. Loeb, niezadowolony z wyników, zaproponował roszady w kierownictwie internetowego giganta. Spotkał się z odmową. Wystarczyło jednak, że podzielił się wątpliwościami co do wykształcenia prezesa spółki, by ten zrezygnował ze stanowiska. Ostatecznie Loeb i dwie inne zaproponowane przez niego osoby weszły do rady nadzorczej Yahoo!, a nowym szefem spółki została Marissa Mayer, która z dnia na dzień rzuciła pracę w Googleu.

Jeszcze wcześniej Loeb znany był głównie z kontrowersyjnych wypowiedzi. Na przykład z określania szefów giełdowych firm (CEO - chief executive officer) jako CVD (chief value destroyer - główny niszczyciel wartości). Albo osób, które dziedziczą duże pakiety akcji, jako członków "klubu szczęśliwej spermy". Już wtedy straszył prezesów giełdowych firm. W każdym wypadku scenariusz był podobny: najpierw inwestycja w akcje spółki, później niezadowolenie z wyników demonstrowane poprzez publikację szczerego do bólu listu otwartego do prezesa, a jeszcze później zmiany w spółce.

W swojej krucjacie potrafi zapędzić się za daleko. Swego czasu, gdy skrytykował system emerytalny nauczycieli, wytykano mu, że w poszukiwaniu pieniędzy do swojego funduszu zwraca się także do nauczycielskich funduszy emerytalnych. Niechętni mu podkreślają, że listami do prezesów spółek zapewnia sobie PR, a w akcje krytykowanych firm angażuje niewielką część aktywów swojego funduszu.

Ale fakty są takie, że Loeb należy w tej chwili do najbardziej znanych menedżerów funduszy hedgingowych. Zaczynał w tej branży w połowie lat 90. Dziś aktywa, jakimi zarządza jego firma, to kilkanaście miliardów dolarów. Loeb udowodnił, że potrafi zarabiać. W trakcie kryzysu pół miliarda dolarów zysku udało mu się uzyskać nawet na greckich obligacjach. Jak widać, ostry język popłaca.

Roszady w kierownictwie Yahoo! to także zasługa Loeba

@RY1@i02/2013/094/i02.2013.094.000001600.804.jpg@RY2@

Bloomberg

Dan Loeb, znany menedżer funduszy hedgingowych

Łukasz Wilkowicz

lukasz.wilkowicz@infor.pl

Sylwetki innych znanych przedsiębiorców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.