Stołówki ustąpiły miejsca smakom świata
Bary mleczne i garmażeryjne były symbolem polskiej gastronomii czasów PRL-u. Dzisiaj wspominamy je z sentymentem, ale na lunch częściej chodzimy do sushi baru lub pizzerii
Polski rynek gastronomiczny systematycznie rośnie. Czynnikiem stymulującym jego rozwój jest ekspansja krajowych i międzynarodowych sieci gastronomicznych różnych kategorii, a szczególnie segmentu fast food i restauracji. W ciągu ponad 20 lat polskiej transformacji doszło do zupełnej przebudowy rynku gastronomicznego, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym oraz działających na rynku konceptów. W 1990 roku cała krajowa gastronomia liczyła zaledwie 45 tys. punktów zbiorowego żywienia, z dominującą pozycją lokali niskiej kategorii typu bar czy stołówka oraz tradycyjnych restauracji. Dziś kraj pokrywa sieć blisko 102 tys. lokali. Najliczniejsze - co do liczby punktów - 31 tys. są kioski i stoiska gastronomiczne. Drugim co do liczebności konceptem są baro-kawiarnie sieciowe i niesieciowe, których są już 23 tysiące. Jak pokazują dane GUS, w ostatnim 10-leciu najszybciej przybywało restauracji, ich liczba się podwoiła. W tym samym okresie o połowę zmniejszył się stan tradycyjnych stołówek. Zdaniem Jarosława Frontczaka, analityka z PMR Publications, to, że na mapie gastronomii ubywa reliktów socjalizmu, jest wynikiem dużo większej atrakcyjności nowych konceptów. - "Stołówki czy bary mleczne miały kiepskie lokalizacje i słabe zaplecza kuchenne" - podsumowuje ekspert.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.