Dziennik Gazeta Prawana logo

Stołówki ustąpiły miejsca smakom świata

27 czerwca 2018

Bary mleczne i garmażeryjne były symbolem polskiej gastronomii czasów PRL-u. Dzisiaj wspominamy je z sentymentem, ale na lunch częściej chodzimy do sushi baru lub pizzerii

Polski rynek gastronomiczny systematycznie rośnie. Czynnikiem stymulującym jego rozwój jest ekspansja krajowych i międzynarodowych sieci gastronomicznych różnych kategorii, a szczególnie segmentu fast food i restauracji. W ciągu ponad 20 lat polskiej transformacji doszło do zupełnej przebudowy rynku gastronomicznego, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym oraz działających na rynku konceptów. W 1990 roku cała krajowa gastronomia liczyła zaledwie 45 tys. punktów zbiorowego żywienia, z dominującą pozycją lokali niskiej kategorii typu bar czy stołówka oraz tradycyjnych restauracji. Dziś kraj pokrywa sieć blisko 102 tys. lokali. Najliczniejsze - co do liczby punktów - 31 tys. są kioski i stoiska gastronomiczne. Drugim co do liczebności konceptem są baro-kawiarnie sieciowe i niesieciowe, których są już 23 tysiące. Jak pokazują dane GUS, w ostatnim 10-leciu najszybciej przybywało restauracji, ich liczba się podwoiła. W tym samym okresie o połowę zmniejszył się stan tradycyjnych stołówek. Zdaniem Jarosława Frontczaka, analityka z PMR Publications, to, że na mapie gastronomii ubywa reliktów socjalizmu, jest wynikiem dużo większej atrakcyjności nowych konceptów. - "Stołówki czy bary mleczne miały kiepskie lokalizacje i słabe zaplecza kuchenne" - podsumowuje ekspert.

W 2011 roku - według PMR Publications - cała polska gastronomia osiągnęła przychody w wysokości 18,3 mld zł. Kto zarabia teraz najwięcej? Pierwsze skrzypce grają restauracje, które zarobiły 8,2 mld zł, przed kawiarniami (7,2 mld zł), i niemal nieznanymi w Polsce wcześniej sieciami fast food (6,7 mld zł). Dziś McDonalds, Da Grasso i KFC są ikonami nowoczesnej gastronomii.

Zmiany na rynku gastronomicznym, do jakich doszło w 20-leciu, miały kilka źródeł. Najważniejszym był wzrost zamożności Polaków i zmiana przyzwyczajeń konsumpcyjnych pod wpływem zachodnich wzorców i coraz szerszej oferty rynkowej gastronomi. Drugim były zmiany o podłożu socjodemograficznym. Szybsze tempo życia sprawiło, że mamy mniej czasu na samodzielne przyrządzanie posiłków i coraz częściej jadamy na mieście. Stymulantem rozwoju gastronomii było też pojawienie się klienta biznesowego, dysponującego budżetem reprezentacyjnym. I wreszcie trzeba wziąć pod uwagę rozwój nowoczesnego handlu - "Stara się on różnymi technikami zatrzymać klienta. W placówkach zlokalizowanych w galeriach dominują bary i restauracje szybkiej obsługi" - konstatuje Frontczak.

Sieci handlowe także dostrzegają obecne na rynku trendy i odpowiednio dostosowują ofertę.

- Przyspieszenie tempa życia oznacza, że konsumenci mają coraz mniej czasu na zakupy oraz na przygotowywanie posiłków w domu. Poszukują więc rozwiązań szybkich i wygodnych - nie chcąc jednocześnie rezygnować z jakości i świeżości produktów. Odpowiadając na te oczekiwania klientów, intensywnie rozwijamy w ostatnim czasie grupę produktów częściowo lub całkowicie gotowych do spożycia - takich jak sałatki, naleśniki, pierogi - a także produkty porcjowane czy żywność funkcjonalną - mówi Alfred Kubczak, dyrektor ds. korporacyjnych Jeronimo Martins Polska. - Testujemy także koncept kawiarni Kropka Relaks przy sklepach sieci Biedronka. Obecnie działa siedem takich punktów - można w nich napić się kawy oraz kupić świeżo przygotowane kanapki oraz inne przekąski.

DS

Tekst z cyklu comiesięcznych publikacji pt. "Oblicza sukcesu polskiej gospodarki" poświęconych makroekonomicznym aspektom transformacji

@RY1@i02/2013/054/i02.2013.054.00000040b.101.gif@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.