Drugi pakiet antykryzysowy
Protekcjonizm zachodnich krajów oraz rosyjskie sankcje zagrażają polskim przewoźnikom samochodowym. Przedsiębiorcy domagają się wprowadzenia drugiego pakietu antykryzysowego
Właściciele polskich firm apelują do rządu o uznanie sytuacji w transporcie drogowym za kryzysową i domagają się zdecydowanych działań, mających pomóc przedsiębiorcom. Jednym z głównych postulatów jest zamrożenie liczby firm i ciężarówek wykonujących usługi transportowe.
Niemcy już przygotowują się na falę co najmniej 30 tys. bezrobotnych ciężarówek z Europy Wschodniej, które zaleją naszego zachodniego sąsiada w poszukiwaniu pracy. Do tej pory obsługiwały rynek Rosji, lecz rosyjskie sankcje pozbawiły je pracy. - Stanęło pięć tysięcy polskich chłodni, które woziły żywność do Rosji - mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. - To połowa polskiego potencjału przewozowego na Wschód i straty branży szacuję na 350 mln euro - stwierdza. Dodaje, że sankcje weszły w życie przed jesiennym szczytem przewozów, który jest wyjątkowo zyskowny dla przewoźników.
Blokady tranzytu przez Rosję
Rosjanie blokują także tranzyt żywności do m.in. Kazachstanu i Mongolii. Zatrzymują polskie ciężarówki na granicy i domagają się wykupienia konwojów, kosztujących do 1400 euro. Nawet jeżeli zamawiający zgodzi się dopłacić tę sumę, Rosjanie potrafią trzymać samochody przez tydzień, formując konwój. W taki sposób działa euroazjatycka Unia Celna.
Leszek Pieńkowski, właściciel liczącej 130 chłodniczych zestawów firmy przewozowej Express Inter Auto, w imieniu pół tysiąca przedsiębiorców, którzy podpisali się pod apelem do rządu o stworzenie drugiego pakietu antykryzysowego, ostrzegł, że straty spowodowane embargiem pojawią się za miesiąc lub dwa, gdy kilkanaście tysięcy ciężarówek obsługujących rosyjski rynek zostanie skierowane na Zachód. - Wówczas spadną przychody i cała branża straci rentowność - prognozuje Pieńkowski.
Przewoźnicy wskazują, że Rosjanie nie przestrzegają Konwencji TIR oraz gorzej traktują polskich kierowców i polskie firmy transportowe, bo samochody z rejestracjami rosyjskimi mogą bez żadnych przeszkód wykonywać tranzytowe przewozy z mięsem do Kazachstanu lub Mongolii.
W odpowiedzi na apel przedsiębiorców, główny inspektor transportu drogowego Tomasz Połeć przyznał, że dwie strony umowy powinny być traktowane jednakowo. - Musimy się zastanowić, czy nie należy zrewidować umowy dwustronnej z Rosją. W związku z nałożonym przez stronę rosyjską embargiem pojawia się pytanie, czy rosyjscy przewoźnicy nie są stroną uprzywilejowaną? Nie możemy pozwolić, aby polskim firmom ograniczano w różnoraki sposób dostęp do rynku rosyjskiego, zaś rosyjscy przewoźnicy bez przeszkód wykonywali przewozy na i przez terytorium naszego kraju - zapewnił Tomasz Połeć.
Sankcje i kary
Niepomyślne wieści nadchodzą także z Europy Zachodniej. Latem Francja i Belgia zaskoczyły przewoźników samochodowych, wprowadzając kary sięgające 60 tys. euro i roku więzienia dla przedsiębiorcy, w przypadku wykrycia spędzania przez kierowcę regularnego, tygodniowego wypoczynku w kabinie. Taki wypoczynek to obowiązkowa, 45-godzinna przerwa w pracy. Według biurokratów kierowca powinien spędzić ten czas w hotelu lub innym miejscu, lecz nie w samochodzie.
Chociaż administracje obu krajów zapewniają, że nowe kary nie są wymierzone w przewoźników z poszczególnych krajów, jest oczywiste, że stracą na nich przedsiębiorcy ze Wschodniej Europy, w tym z Polski. We Francji obowiązuje 35-godzinny dzień pracy, co wyeliminowało francuskie firmy z dalszych przewozów. Ich kierowcy spędzają weekendy w domu. Podobnie jest z innymi przewoźnikami z tego regionu. Według danych giełdy transportowej Trans.eu, samochody niemieckie wyjeżdżają na trasy liczące przeciętnie od 150 do 200 km, holenderskie od 150 do 300 km, belgijskie od 300 do 500 km, francuskie od 500 do 1000 km. Natomiast samochody nowych państw UE przy jednym wyjeździe zaliczają od tysiąca do dwóch tysięcy kilometrów (zestawy z Polski, Litwy, Rumunii, Słowacji), a nawet powyżej 2 tys. km (pojazdy łotewskie, estońskie, węgierskie i bułgarskie).
Zaliczając trasę mającą powyżej tysiąca kilometrów, nie sposób nie zahaczyć o weekend. Zawsze trzeba liczyć się ze spóźnieniem przy odbiorze towaru lub kłopotami ze znalezieniem nowego zlecenia bądź podjęciem przesyłki. Oczekiwanie pod magazynem może trwać nawet dobę.
Ryczałty za noclegi
O nowym prawie wypowiedziała się nawet Unia Transportu Drogowego (IRU), nazywając takie praktyki protekcjonizmem. IRU wskazuje, że choć spędzanie tygodniowego wypoczynku w samochodzie jest niedopuszczone przez prawo unijne, to jednak jego złamanie było do tej pory uznawane za mało istotne.
Wynika to ze zdrowego rozsądku, gdyż kierowca nie może opuścić samochodu z ładunkiem, który wart jest czasem około milion euro. Nawet w Zachodniej Europie brakuje strzeżonych parkingów, a - jak podkreślają zarówno kierowcy, a także przedsiębiorcy - złodziejstwo ma tam znacznie groźniejszą skalę niż na wschodzie kontynentu. Brakuje także hoteli. Nie jest też tajemnicą, że brakuje chętnych do opłaty za te wszystkie usługi, które łącznie za dwie doby pochłoną około stu euro. Czasami to więcej niż zarobek przewoźnika.
Na domiar złego Sąd Najwyższy zdecydował w czerwcowym wyroku, że kierowcom należą się ryczałty za noclegi w kabinie. Część firm nie zaznaczała w wypłatach dla kierowców takiej pozycji, więc w tej sytuacji niewykluczone są pozwy kierowców domagających się wypłaty zaległych ryczałtów. Branża obawia się, że pozwy mogą kosztować prawie 2,5 mld zł.
Nie wszyscy załamują ręce. Adwokat Damian Dziengo z kancelarii DD Legal z Hamburga wskazuje, że niektórzy przedsiębiorcy wybrali ucieczkę do przodu i zakładają firmy w Niemczech. - Zainteresowanie wyraźnie rośnie, w ostatnich miesiącach prowadzę kilkanaście tego rodzaju spraw. Przewoźnik może wykorzystywać zarejestrowane w Polsce samochody, a jednocześnie nie potyka się o rozliczenia ryczałtów za noclegi i na dodatek jako niemiecka firma jest lepiej traktowany przez zleceniodawców. Stawki są wyższe nawet o 30 proc. - zapewnia Dziengo.
Do działania przystąpiła także administracja państwowa. Zbigniew Rynasiewicz, sekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, obiecał doprowadzić w jak najkrótszym czasie do przyjęcia rozwiązań, które ulżą przewoźnikom. Rząd rozpatrzy możliwość pomocy transportowcom, którzy spodziewają się problemów z obsługą rat leasingowych lub kredytowych. W sprawie rozwiązania kwestii ryczałtów za noclegi Ministerstwo Infrastruktury zaproponowało wypłatę kierowcom dodatku za rozłąkę lub ryczałtów i diet. Pracodawcy i związkowcy mają uzgodnić wybór świadczeń oraz ich wysokość.
Z kolei poseł Stanisław Żmijan, przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury, obiecał daleko idącą pomoc komisji w sprawnym przygotowaniu drugiego pakietu antykryzysowego.
@RY1@i02/2014/189/i02.2014.189.165000100.802.jpg@RY2@
Liczba przewoźników międzynarodowych i należących do nich ciężarówek, stan na koniec roku
Zbigniew Kowalski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu