Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Im drożej, tym gorzej

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W świecie biznesu kategorią, która decyduje o sukcesie, jest zwrot dla akcjonariusza. Jak prezes osiąga pożądany wynik? Jak najszybciej wyciska z firmy co się da, nie dbając o jej rozwój

Z Piotrem Kuczyńskim rozmawia Rafał Woś

Napisał mi pan w e-mailu, że utknął na lekturze "Kapitału w XXI wieku" Thomasa Pikettyego...

Bo to bardzo gruba księga i należy ją czytać powoli. Ciekawe jest to, że ciągle natykam się na sygnały, które potwierdzają, że Piketty ma wiele racji.

Jakie?

Ostatnio trafiłem na badanie Michaela J. Coopera ze Szkoły Biznesu im. Davida Ecclesa na Uniwersytecie Utah. Przebadał wyniki finansowe 1,5 tys. firm na przestrzeni dwudziestu lat. I wyszło mu, że im więcej zarabiają szefowie tych firm, tym gorsze wyniki takich spółek.

Zaskoczyło to pana?

Ani trochę, bo od dawna czułem, że to tak właśnie jest. W końcu zawodowo obserwuję to, co się dzieje w przedsiębiorstwach. Ale teraz mamy wreszcie porcję solidnych dowodów, które potwierdzają te przypuszczenia.

Dlaczego tak się dzieje?

Jedna z przyczyn to zasada drzwi obrotowych, która działa we wszystkich kapitalistycznych krajach. To ciągłe przenikanie się polityki, biznesu i rynków finansowych. Zazwyczaj w ten sposób, że pomiędzy tymi światami krążą w kółko ci sami ludzie. Tworząc specyficzny świat zawodowych prezesów, którzy nawzajem się popierają.

No, ale skoro się popierają, to ich firmom powinno się dziać dobrze. A nie źle.

Ale to tak nie działa, bo w świecie wielkiego biznesu kategorią, która decyduje o sukcesie, jest zwrot dla akcjonariusza. W praktyce zadaniem każdego prezesa jest więc przyniesienie jak najwyższych zysków w jak najkrótszym czasie. I każdy z nich doskonale wie, jak to się robi. Trzeba po prostu w ciągu pierwszego roku albo dwóch wycisnąć z firmy wszystko, co się da. Drogą do tego celu jest zazwyczaj cięcie kosztów. Tak osiąga się wynik, który można pokazać akcjonariuszom. Im wynik lepszy, tym większa szansa, że się dostanie kredyt zaufania na kolejną kadencję. W ten sposób taki prezes może w ciągu kilku lat stać się milionerem, nie inwestując ani grosza ze swoich własnych pieniędzy.

A co ma do tego wysokość ich zarobków?

Im więcej płacimy prezesowi, tym bardziej chce on zadowolić mocodawców i dostarczyć im tego, czego chcą. Czyli szybkiego zysku. Zwykle w końcu po 3-5 latach wychodzi na jaw, że firma nie była zarządzana rozwojowo, lecz myślano tylko o maksymalizacji bieżących profitów. Ale kogo to obchodzi? Prezes już swoje zarobił. Akcjonariusze podobnie. Nie ma nikogo, kto w tym układzie miałby interes w dbaniu o długofalową kondycję przedsiębiorstwa. Kiedyś prezes to robił, bo jego osobisty majątek rósł razem z firmą. Dziś zarabia fortunę w rok czy dwa. Zwłaszcza w dużych korporacjach.

A jak to jest w Polsce?

Nie ma tak wielkich różnic płacowych jak w USA. Ale trend mamy podobny. I przyzwolenie na wysokie zarobki prezesów również jest ogromne. Podkręcają to sami zainteresowani, tworząc wokół siebie aurę wielkiego profesjonalizmu, który powoduje, że są warci każdych pieniędzy. Ale to bzdura. Większość prezesów mogłaby zarabiać dwa albo trzy razy mniej i wcale ich firmom nie byłoby od tego gorzej. Przeciwnie. Jeśli brać poważnie te badania, o których rozmawiamy, to kondycja przedsiębiorstw byłaby nawet lepsza. Wiąże się to niestety z jeszcze jednym badaniem pełnym podobnych wniosków.

Jakim?

To praca Martina Gilensa z Princeton i Benjamina Pagea z Uniwersytetu Northwestern, którzy dowodzą, że Ameryka tak naprawdę już nie jest demokracją.

Tylko?

Oligarchią. Właśnie z powodu nadmiernych wpływów i potęgi, którą uzyskały elity ekonomiczne. Gilens i Page przeanalizowali prawie dwa tysiące przypadków skomplikowanych decyzji politycznych i wyszło im, że w większości ostateczny ich kształt najbardziej odpowiadał interesom elit ekonomicznych, które oderwały się od reszty społeczeństwa pod względem bogactwa i wpływów.

Czyli wracamy do Pikettyego?

Na to wygląda.

@RY1@i02/2014/143/i02.2014.143.00000240a.802.jpg@RY2@

SZYMON ŁASZEWSKI

Piotr Kuczyński główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.