Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Eurobankierzy łupieni przez Obamę

27 czerwca 2018

Władze USA biorą pod lupę kolejne europejskie banki, które miały prowadzić interesy w krajach wpisanych na czarną listę. Sprawa wyszła daleko poza nadzór bankowy i nabrała wymiaru politycznego

Commerzbank i Deutsche Bank to kolejne instytucje ze Starego Kontynentu, które znalazły się na celowniku śledczych z USA. Z przecieków wiadomo, że sprawa już pod koniec lata może zakończyć się ugodą, w ramach której banki zapłacą wysokie grzywny. Chodzi o obsługę państw objętych sankcjami - Iranu, Kuby czy Sudanu.

Amerykanie podchodzą do sprawy poważnie, angażując w dochodzenie przedstawicieli nowojorskiej prokuratury, Departamentu Usług Finansowych stanu Nowy Jork (DFS), federalnych resortów sprawiedliwości i skarbu, a nawet Rezerwy Federalnej. W kolejce podobno czekają dwa francuskie banki: Credit Agricole i Societe Generale. A ofiar po tej stronie Atlantyku może być więcej, bowiem doniesienia prasowe mówiły o ponad tuzinie zaangażowanych w proceder instytucji finansowych.

Spodziewana ugoda z gigantami niemieckiej bankowości to kolejna odsłona dochodzenia w sprawie obsługi przez europejskie instytucje finansowe klientów z krajów obłożonych sankcjami. I tak np. pracownicy BNP Paribas usuwali nazwy sudańskich podmiotów z rejestrów przeprowadzonych transakcji w procesie nazywanym w branży strippingiem. Oprócz tego zakładali konta w bankach satelickich, aby nielegalne przelewy nie zostały wykryte przez amerykańskich regulatorów. Sudańskie pieniądze z BNP Paribas były przelewane na konto satelity i dopiero wówczas, przez bank w Stanach, trafiały na konto docelowe.

Zdaniem DFS taki proceder między 2002 a 2012 r. pozwolił BNP Paribas obsłużyć transakcje warte 190 mld dol. Paryski bank już w lutym poinformował, że rezerwuje 1 mld dol. na przyszłą ugodę z USA. Jednak wysokość nałożonej w czerwcu grzywny - 9,8 mld dol. - wprowadziła wszystkich w osłupienie. BNP Paribas nie tylko został zmuszony do zapłacenia grzywny większej niż jego ubiegłoroczny zysk, lecz także zabroniono mu prowadzenia przez rok w USA dolarowych transakcji związanych z handlem ropą i gazem.

Swoistym novum jest również to, że bankierzy znad Sekwany musieli przyznać się do winy, podobnie jak Credit Suisse w maju ukarany grzywną 2,6 mld dol. za pomoc obywatelom USA w unikaniu podatków. Jeszcze w 2012 r. HSBC odszedł z grzywną w wysokości 1,9 mld bez konieczności uderzenia się w piersi. Oznacza to, że cierpliwość władz zza oceanu się wyczerpała, co potwierdzają rosnące kary nakładane na instytucje finansowe.

Sprawa nadwyrężyła i tak już napięte stosunki USA z Paryżem. Oburzenie w tej sprawie wyraził nawet prezydent François Hollande. Ostatecznie kwestia rekordowej kary dołoży się do bogatego protokołu rozbieżności między stolicami. Politycy znad Sekwany pamiętają amerykańską wstrzemięźliwość co do postulowanej przez nich interwencji w Syrii. Z kolei nad Potomakiem - w kontekście wydarzeń na Ukrainie - nie ma zrozumienia dla sprzedaży Rosji okrętów desantowych klasy Mistral.

Pomimo apeli francuskich władz prezydent Barack Obama pozostał nieugięty, mówiąc, że nie zamierza się mieszać w dochodzenia prowadzone przez wymiar sprawiedliwości. Nawet jeśli to prawda, działania regulatorów są na rękę Białemu Domowi. W Waszyngtonie sankcje postrzega się jako jeden z najważniejszych instrumentów nacisku międzynarodowego, tym bardziej że zdaniem tamtejszych dyplomatów udowodniły swoją skuteczność, osłabiając gospodarkę Iranu.

Z tej perspektywy obchodzenie sankcji przez wymyślne konstrukcje finansowe jest postrzegane jako osłabianie siły politycznej USA. A tego Waszyngton nie wybacza, zwłaszcza gdy chodzi o wojnę z terroryzmem. Zresztą 40 największych europejskich banków zostało o tym lojalnie uprzedzonych już w 2006 r., kiedy do Europy przyleciał podsekretarz skarbu ds. walki z terroryzmem Stuart Levey. Oficjel nie pozostawił wątpliwości, że łamanie amerykańskiego prawa nie będzie puszczone płazem.

Z kolei wojna z niemieckimi bankami nie pozostanie bez wpływu na stosunki z Berlinem. Politycy w RFN i tak nie zapomnieli Agencji Bezpieczeństwa Narodowego podsłuchiwania kanclerz Angeli Merkel. W ociepleniu relacji nie pomoże także niedawna afera szpiegowska, w wyniku której aresztowano pracownika niemieckich służb podejrzanego o przekazywanie materiałów Amerykanom. Niemcy mogą wesprzeć na forum unijnym francuskiego komisarza rynku wewnętrznego Michela Barniera. Barnier chciałby, aby kwestie nadzoru bankowego zostały uwzględnione przy negocjacjach nad porozumieniem handlowym UE - USA.

Sprawa nie pozostanie także bez wpływu na sam sektor bankowy. Biorąc pod uwagę coraz wyższe grzywny nakładane na branżę przez urzędy regulacyjne, Europejski Bank Centralny zmodyfikował procedurę cyklicznych testów wytrzymałościowych (tzw. stress testów), tak aby uwzględniały nie tylko ryzyko kredytowe, lecz także to związane z grzywnami. Najnowsza runda testów prowadzona w 124 największych bankach Europy uwzględnia już to nowe ryzyko, podobnie jest po drugiej stronie Atlantyku.

Kary za łamanie prawa zostały uwzględnione w stress testach

@RY1@i02/2014/132/i02.2014.132.000000800.803.jpg@RY2@

Najwyższe ugody bankowe w USA

Jakub Kapiszewski

 jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.