Kreujemy naszych przyszłych liderów
Rozmowa z Mateuszem Morawieckim, prezesem zarządu Banku Zachodniego WBK
Jest pan pomysłodawcą powołania do życia Akademii EFC. Skąd ten pomysł się wziął?
Z chęci przybliżenia młodym ludziom realnej gospodarki i świata finansów. Mamy w Polsce znakomite uczelnie kształcące w teorii i wspaniałe firmy dające możliwość zdobycia unikatowego doświadczenia. Akademia EFC jest próbą stworzenia ogniwa łączącego te dwa światy, które powinny być sobie znacznie bliższe. Nie jest też tajemnicą, że wiedza o finansach nie jest w Polsce tak rozpowszechniona, jak powinna być, nawet wśród elit. Akademia EFC to szansa na poszerzenie wiedzy, na wymianę myśli i nowe spojrzenie na to, co tak dynamicznie, a wręcz coraz dynamiczniej, dzieje się w świecie przez pryzmat zagadnień gospodarczo-finansowych. Jest to też znakomita okazja, by jak najszersze gremium włączyć do wspólnej dyskusji o teraźniejszości i przyszłości. Chcemy też, żeby poprzez udział w Akademii EFC młodzi i zdolni Polacy wiązali swoją przyszłość zawodową z Polską, a nie wybierali rozwiązania przyczyniającego się do budowania wartości dodanej dla gospodarek Europy Zachodniej.
Bank Zachodni WBK aktywnie angażuje się w działalność Akademii EFC. Czy to działanie ma wymiar wyłącznie elementu polityki CSR czy też dostrzegacie może inne, wynikające z tego korzyści dla Państwa organizacji?
CSR rozwija się u nas coraz prężniej, ale Akademia EFC jest osobnym przedsięwzięciem, traktowanym przez nas jako praktyczna realizacja strategicznego celu, jakim jest mocniejsze zaangażowanie banku w szeroko pojętą edukację ekonomiczną i finansową. Chcemy - jako czołowa instytucja naszego sektora bankowego - swoją aktywnością w wielu obszarach przyczyniać się do szybszego i lepszego rozwoju Polski. Służy temu nasza uczelniana dywizja Santander Universidades obecna już w ponad 40 głównych ośrodkach akademickich kraju. Jeśli pan pyta o korzyści, to są one dla naszego banku, jak i kraju tożsame - Polska mocniejsza intelektualnie i Polska mocniejsza gospodarczo. Mamy też, jako przedstawiciele świata biznesu uczestniczący w Akademii, ogląd tego, jak funkcjonują, co planują i jak definiują swoją teraźniejszość i przyszłość młodzi ludzie. To portret naszych przyszłych liderów, którzy za kilka, kilkanaście lat będą kształtować polskie życie finansowe, czy szerzej - gospodarcze, a może nawet publiczne. Rzemieślnikami bowiem w swoim zawodzie zawsze można zostać - to żadna sztuka, żaden wysiłek, żadne wyzwanie. Sztuką i wyzwaniem jest zostać liderem w firmie, na rynku, w środowisku. I w tym obszarze moją motywacją jest to, by Akademia EFC stała się projektem będącym swoistym poławiaczem pereł.
Akademia ma charakter elitarny. Jacy studenci mają szansę się w niej znaleźć? Na jakich ludziach najbardziej Państwu zależy?
Wszechstronnych, aktywnych i twórczych. Ludziach, dla których wiedza ekonomiczno-finansowa jest nie tylko narzędziem poznania świata, ale może także jego zmiany, w pozytywnym sensie. Nie mówię o rewolucji. Z otwartymi ramionami czekamy więc na ludzi, którzy łączą tę wiedzę z aktywnością na różnych polach życia, czy to w nauce, czy w organizacjach społecznych, czy też mających już na koncie kawałek drogi zawodowej. Wierzę w to, że to prawdziwa sól naszej ziemi, która nada charakter lepszej polskiej przyszłości. I dodam od siebie, że bardzo liczę też na młodych ludzi, którzy będąc ponadprzeciętnymi specjalistami w swoich zawodach przyszłości, będą zarazem polskimi patriotami jutra - dumnymi z naszej historii, chcącymi budować silną i nowoczesną Polskę.
Z rozmowy z prof. Pawłowiczem wiem, że jednym z celów Akademii jest pokazanie uzdolnionym studentom, iż nie muszą wyjeżdżać za granicę, aby zrobić karierę. Jak ich do tego przekonać?
Uważam, że jednym z najistotniejszych zadań stojących przed naszym państwem, polskim światem biznesu oraz nauki jest powstrzymanie drenażu polskich mózgów. Naszym paradoksem jest fakt, że mamy jedne z najzdolniejszych pokoleń młodych ludzi, ale zbyt mało myślimy nad zagospodarowaniem tej rzeszy zdolniachów nad Wisłą. Jasne, że nie jest to łatwe, bo dla młodych Polaków kariera na Zachodzie jest dziś bardziej dostępna niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Wszystkich też na pewno przekonać się nie da. Ale są dwa główne powody, które mogą zatrzymać ich w kraju. Pierwszym jest patriotyzm. Rozumiany dosłownie - jako chęć służenia swojemu krajowi. Dobrowolnie narzucona sobie powinność, ale też zwykła miłość do miejsca, rodziny, przodków, historii. Drugim powodem jest to, że w Polsce ich możliwości są jednak większe. Dosłownie. Tutaj mogą w perspektywie zajść wyżej, niż idąc równoległą ścieżką np. w Anglii. Tutaj są gospodarzami, tam gośćmi.
Najważniejszym powodem, dla którego młodzi ludzie emigrują z Polski, są niskie zarobki. Czy uważa pan, że w dającym się przewidzieć horyzoncie czasowym przyczynę tę uda się zlikwidować albo przynajmniej zmniejszyć? Jaką rolę mogą w tym procesie odegrać duże polskie firmy?
Zarobki są pochodną rozwoju gospodarczego. Czy słyszał pan o dziecku, które zaraz po urodzeniu miałoby od razu 180 centymetrów wzrostu?
Nie, skąd.
No właśnie, ja też nie słyszałem. Młodzi Polacy nie wyjeżdżają do pracy do Czech, Bułgarii czy Rumunii. Wyjeżdżają do Europy Zachodniej, do państw, które wzmacniają swoje bogactwo nieprzerwanie od kilkuset lat! My budujemy naszą przyszłość od 25 lat, czyli w porównaniu np. z krajami starej Unii jesteśmy wciąż oseskami. Ale nadrabiamy ostatnio dystans szybciej. Proszę zauważyć, że już wielu absolwentów zawodów przyszłości może w swojej pierwszej pracy dostać wynagrodzenie nawet w wysokości kilku średnich krajowych. Zarobki to rzeczywiście jedno z naszych największych wyzwań, coraz głośniej się o tym mówi. I dobrze. Receptą na ten problem jest zwiększenie polskiego potencjału naukowego, przemysłowego i eksportowego. To nie jest rzecz, którą można załatwić w kilka lat. O takich sprawach mówimy też przy okazji takich wydarzeń, jak Akademia czy Kongres. Uważam, że o ile pierwszych naszych 10 lat w Unii Europejskiej minęło na dostosowywaniu się, harmonizacji, o tyle następnych 10 lat, które właśnie rozpoczęliśmy, przebiegnie pod znakiem tworzenia przez Polskę tak istotnych przewag konkurencyjnych, że staną się one naszym skokiem cywilizacyjnym. Duże firmy w Polsce mogą pełnić role faktycznych lokomotyw rozwoju, przy których lepiej rozwijać się będą także małe i średnie firmy, będzie rosła klasa średnia. To kwestia strategicznego podejścia do gospodarki. Jestem zwolennikiem tworzenia naszych własnych czempionów narodowych. Być może nie zależy od nich wszystko, ale na pewno dzięki nim możemy osiągać wymarzony rozwój.
@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.21400020b.802.jpg@RY2@
Mateusz Morawiecki, prezes zarządu Banku Zachodniego WBK
Grzegorz Stanisławski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu