Budujemy dużo, ale ciągle gonimy PRL
Ostatnie 25 lat na rynku mieszkaniowym to ciekawy okres. W 1989 r. zaczynaliśmy nową gospodarkę. Rynek nowych mieszkań zamarł. Społeczeństwo było przyzwyczajone, że lokal trzeba załatwić lub odziedziczyć. Przez pierwszą dekadę gospodarki wolnorynkowej utrzymywała się dominacja spółdzielni mieszkaniowych. Pomagało im doświadczenie, wspierany przez państwo dostęp do kapitału i ogromna baza odziedziczonych gruntów. Rynek deweloperski dopiero zaczynał się rozwijać. W 1993 r. GUS odnotował pierwsze mieszkania oddane na sprzedaż lub wynajem. Wraz z rosnącą konkurencją pojawiły się mieszkania o nieznanym dotychczas standardzie. Duże przeszklenia, ciche windy, przestronne tarasy czy widne kuchnie. To, co dzisiaj wydaje się oczywistością, wtedy było wyjątkiem. Wraz z kończącymi się gruntami wiele spółdzielni porzuciło działalność deweloperską, a skupiło się na zarządzaniu istniejącym zasobem. Dziś ponad 90 proc. mieszkań na sprzedaż jest produkowanych przez rynek deweloperski.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.