Przedsiębiorcy nie mogą jedną ręką szkodzić, a drugą pomagać
Czy działania w ramach społecznej odpowiedzialności mogą być złe? Zdaniem ekspertów tak
Przykład pierwszy: firma produkująca napoje gazowane rozpoczyna kampanię CSR polegającą na finansowaniu projektów związanych z młodymi ludźmi. Projekty są zgłaszane i wybierane przez konsumentów. Przykład drugi: koncern tytoniowy także rozpoczyna społecznie odpowiedzialną akcję skierowaną do młodych. Ma na celu zniechęcenie ich do sięgania po papierosy. Czy któraś z tych kampanii jest niemoralna?
Zdaniem niektórych - jak najbardziej. Jak twierdzą autorzy opublikowanego na łamach czasopisma "PLOS Medicine" artykułu "Porównanie kampanii społecznej odpowiedzialności w branżach napojów gazowanych i tytoniowej" firmy z obydwu sektorów są winne tego samego grzechu. Podkreślając wagę dokonywania zdrowych wyborów przez konsumentów, przemilczają swoją rolę w tworzeniu niezdrowego otoczenia, przerzucając w ten sposób odpowiedzialność z siebie na konsumenta. - Kampanie zniechęcające młodzież do palenia zamiast walczyć z nałogiem u młodych, nakładały odpowiedzialność za decyzję o sięgnięciu po papierosa na nich samych i ich rodziców - napisali autorzy.
Działania CSR branży tytoniowej potępiła też Światowa Organizacja Zdrowia w Konwencji dla ograniczenia zdrowotnych następstw palenia tytoniu, gdzie jest wprost napisane, że "pojęcie społecznej odpowiedzialności branży tytoniowej jest sprzecznością samą w sobie, gdyż podstawowe funkcje tej branży pozostają w konflikcie z celami strategii ochrony zdrowia dotyczącymi kontroli rynku wyrobów tytoniowych".
Doktor Bolesław Rok, etyk biznesu z Akademii Leona Koźmińskiego, przyznaje, że koncerny tytoniowe znajdują się pod wyjątkowym ostrzałem, ale zwraca uwagę, że branż z wątpliwymi praktykami można wyróżnić więcej. To np. koncerny farmaceutyczne.
- Można też powiedzieć, że gdyby nie firmy tytoniowe i produkujące alkohol, to w Polsce nie byłoby budżetu, bo państwo żyje z akcyzy na te produkty - mówi etyk.
Część konsumentów stara się oddzielać grubą kreską branże o etycznych i nieetycznych profilach działalności. Z taką twardą postawą u jednej z organizacji młodzieżowych spotkał się prof. Piotr Płoszajski ze Szkoły Głównej Handlowej. - Zadeklarowali, że nie przyjmują pieniędzy od producentów alkoholu. Choć mogliby dostać dużo, uważali, że nie powinni od nich nic przyjmować - mówi profesor.
Ale nie wszyscy są zwolennikami czarno-białego spojrzenia na działalność biznesową. Dr Rok mówi, że trudno w tej kwestii udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo trudno wyznaczyć granicę pomiędzy "moralnym" a "niemoralnym" CSR-em. - Firmy z jednej strony starają się minimalizować swój negatywny wpływ, a z drugiej zwiększać pozytywny. Jeśli angażuję się w coś dobrego, to w pewnym sensie też szkodzę, bo mógłbym robić coś jeszcze lepszego - mówi Rok. Zgodnie z tym o ogólnej moralności lub niemoralności działań biznesowych, a więc także strategii społecznej odpowiedzialności biznesu, miałaby decydować suma wpływu negatywnego i pozytywnego firmy na otoczenie. Takie rozwiązanie zapewnia kompromisową drogę rozwiązania dylematu z początku tekstu.
@RY1@i02/2014/073/i02.2014.073.000000800.802.jpg@RY2@
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu