Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Małe firmy na obniżce interchange miały zyskać. Niestety stracą

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Rozmowa z Marcinem Nowackim, ekspertem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Uchwalona 30 sierpnia 2013 r. nowelizacja ustawy o usługach płatniczych (Dz.U. poz. 1271) reguluje wysokość pobieranej przy transakcjach kartami płatniczymi i kredytowymi opłaty interchange. Zgodnie z nowym prawem pobierane przez agentów rozliczeniowych i przekazywane bankom oraz organizacjom płatniczym należności z tego tytułu docelowo nie będą mogły przekroczyć 0,5 proc. wartości pojedynczej transakcji. Czy można już ocenić efekty działania nowej ustawy?

Częściowo. Zapisana w ustawie stawka opłat interchange w wysokości 0,5 proc. będzie funkcjonowała od 1 lipca 2014 r. Ustawa weszła w życie z początkiem 2014 r., ale do końca czerwca obowiązuje okres przejściowy - czas na wdrożenie postanowień nowych regulacji. Można jednak już obecnie opisać skutki nagłej obniżki. Pamiętajmy, że od 1 stycznia 2013 r. obowiązuje niższa stawka opłat interchange, która została obniżona o ok. 0,5 proc. z poziomu 1,7-1,8 proc. do 1,2-1,3 proc. Analizy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wskazują, że aż 75 proc. mikro i małych przedsiębiorców w ogóle nie odczuło tych ustawowych obniżek. Oznacza to, że agenci rozliczeniowi adekwatnie do spadku opłaty interchange nie zmniejszyli sumy innych opłat ponoszonych przez małych akceptantów.

Zarówno przedsiębiorcy, jak i konsumenci bardzo skarżyli się na wysoki poziom pobieranych w związku z transakcjami kartowymi prowizji. Czy oznacza to, że rzeczywiście skorzystają na nowej ustawie?

To nie jest już takie oczywiste. Jeżeli 75 proc. małych firm nie odczuło obniżki wprowadzonej w styczniu 2013 r., to nie ma powodów, aby sektor ten stał się beneficjentem regulacji. Należy również pamiętać, że ubiegłoroczne obniżki zostały w dużym stopniu zrekompensowane przez sektor bankowy. Banki podniosły opłaty okołokartowe lub wprowadziły nowe opłaty dotyczące kosztu wydania bądź utrzymania karty płatniczej. System bankowy to dziesiątki opłat, poprzez które można zrekompensować utratę przychodów z tytułu interchange. Już obecnie widać, że szczególnie mikro, mali i średni przedsiębiorcy znacznie więcej zapłacą z powodu wyższych opłat za wystawienie kart, prowadzenie rachunków, rozliczeń, przewalutowanie itp. Wzrost opłat i prowizji bankowych dotyka przede wszystkim klientów indywidualnych i małych przedsiębiorców.

To dziwne, w toku prac nad nowelizacją argumentowano, że chodzi w niej o ułatwienie dostępu do terminali drobnym przedsiębiorcom. Kto zatem najbardziej skorzystał na nowych regulacjach?

Największym beneficjentem nowelizacji zostały wielkie, międzynarodowe sieci handlowe prowadzące duże, rozbudowane sieci stacji benzynowych, koncerny paliwowe. Już widać, że obniżka interchange spowodowała, że znacząco wzrosły ich zyski. Dysponują one bowiem taką mocą, generują tak duże obroty i w związku z tym są tak ważnym partnerem dla banków, że nowe, wyższe opłaty nie są im narzucane albo w wyniku negocjacji bywają cofane. Odejście takiego klienta do innego banku jest zbyt dużą stratą. W związku z tym za nowe regulacje najbardziej zapłacą mali przedsiębiorcy oraz konsumenci. Pamiętajmy, że na razie oceniamy obniżkę interchange do poziomu 1,2-1,3 proc. Skala strat może się jeszcze znacząco powiększyć po wprowadzeniu stawki 0,5 proc.

Czyżby więc parlamentarzyści dali się urzec postępowym wizjom, jakie roztoczył przed nimi wielki biznes? Skąd zatem wzięły się te regulacje?

Ich celem miał być rozwój obrotu bezgotówkowego. Problem w tym, że słabo się on rozwija w sektorze małych przedsiębiorstw. Niemal wszystkie duże podmioty są uczestnikiem tego rynku. Ponadto tylko 17 proc. małego biznesu wskazuje na opłaty i prowizje, w tym interchange, jako powód braku akceptacji kart płatniczych. W sektorze tym częściej obraca się gotówką, bo po prostu jest wygodniejsza. Za wprowadzeniem ustawowych ograniczeń bardzo mocno lobbowały natomiast organizacje zrzeszające wielkie sieci handlowe. Swoje zrobiła także polityka. Obniżka opłat zawsze doskonale wygląda: można korzystnie sprzedać ją w mediach, lansując siebie oraz swoje ugrupowanie jako inicjatora cięcia uciążliwych i niepotrzebnych kosztów. Widać to było podczas sejmowej debaty nad projektem nowego prawa, podczas której poszczególne ugrupowania licytowały się wręcz na wysokość obniżek. Nie znalazł się bodaj jeden odpowiedzialny poseł, który próbowałby wniknąć nieco głębiej w założenia przygotowywanego prawa i przewidywane skutki wprowadzenia go w życie, chociaż na stole leżały trudne do zlekceważenia argumenty ze strony zarówno organizacji zrzeszających przedsiębiorców, jak i chociażby Narodowego Banku Polskiego. Niestety, nie zostały niemal w ogóle wzięte pod uwagę.

Czy drobni przedsiębiorcy mają narzędzia, aby przynajmniej ograniczyć skutki niekorzystnych dla nich, jak pan uważa, nowych regulacji?

Pojedyncza osoba ma niewielkie szanse na poprawę swojej sytuacji w tym zakresie. Będąc aktywnym uczestnikiem obrotu gospodarczego, trudno nie korzystać w ogóle z usług sektora bankowego. Można co prawda wybrać oferującą lepsze warunki instytucję finansową, cóż z tego jednak, skoro regulacje dotyczą całego sektora i warunki znacząco się od siebie nie różnią. Ale do banków nie należy mieć pretensji. To w większości także prywatne podmioty gospodarcze, które muszą walczyć o zyski w interesie swoich właścicieli i akcjonariuszy. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą łączyć się w grupy i negocjować w grupie zakres podwyżek. Nie gwarantuję jednak sukcesu. Wiele zależy od siły takiej organizacji, jakości argumentów i zdolności negocjacyjnych. W Parlamencie Europejskim trwają prace nad regulacjami, które mają wprowadzić podobne rozwiązania na poziomie całej Unii Europejskiej. ZPP włączył się w dyskusję nad projektem wspólnotowego prawa w tym zakresie. Staramy się wpływać na europosłów, aby nie szli tą drogą. Prawo UE, jak wiadomo, musi być zaimplementowane do ustawodawstwa poszczególnych państw członkowskich. Niestety, na razie wygląda na to, że kierunek myślenia Brukseli jest podobny do tego, który był podstawą krajowych rozwiązań. Projektowany zakres obniżek, a więc de facto podwyżek, jest tam nawet wyższy niż w Polsce. Ze szkodą dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz konsumentów. Będziemy jednak walczyć.

Obecnie widać, że szczególnie mikro, mali i średni przedsiębiorcy znacznie więcej zapłacą z powodu wyższych opłat za wystawienie kart, prowadzenie rachunków, rozliczeń czy przewalutowania

@RY1@i02/2014/033/i02.2014.033.21500020a.802.jpg@RY2@

WOJCIECH GÓRSKI

Marcin Nowacki ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Rozmawiała Maria Kamila Puch

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.