Nie każdy może się zmierzyć z najlepszymi
MONCARZ: Żeby zaistnieć na globalnym rynku, trzeba mieć solidną bazę zbudowaną w kraju
Ile polskich firm skorzystało z państwa pomocy w podbijaniu Doliny Krzemowej?
Zgłosiły się 72 firmy, z czego 17 bierze udział w programie. 8 już wyjechało. Pozostałe się przygotowują, omawiamy z nimi strategie, plany nawiązania współpracy. Nie wszystkie firmy, które się zgłosiły, były gotowe na taki program. My szukamy przedsiębiorstw, które nie tylko chcą zobaczyć jak wygląda Dolina Krzemowa, ale są gotowe, by wyjść na rynek globalny za pomocą bazy, którą zbudowały sobie w Polsce. Wiedzą, co sprzedają, co chcą robić i mają do tego zespół. Muszą także posiadać dostateczny dopływ kapitału ze swojej działalności, by pozwolić sobie na wyjście na rynek międzynarodowy.
Po co polskie firmy chcą być obecne w USA, w Dolinie Krzemowej czy na innych rynkach, na których panuje ogromna konkurencja i są już na nich zakorzenieni globalni potentaci działający w najbardziej innowacyjnych sektorach?
A czy są w nowoczesnym świecie firmy, które mogą powiedzieć, że ich sukces jest sukcesem lokalnym? Pewna niewielka grupa pewnie tak. Ale nawet producent dżemów z czasem, gdy będzie chciał sprzedawać więcej, zmuszony zostanie do wyjścia z ofertą za granicę.
Jeśli spółka ma dobrze zorganizowany biznes w Polsce, który się rozwija i przynosi zyski, to wyjście na rynek międzynarodowy nie jest zagrożeniem, lecz szansą. Na lokalnym rynku taka firma zaraz zacznie się dusić, bo nasyci rynek swoimi produktami. A najlepsi menedżerowie, którzy ją zbudowali, zaczną rozglądać się za nową pracą. Tym bardziej że sukces na lokalnym rynku nie zawsze motywuje do rozwijania nowych, innowacyjnych rozwiązań.
A Dolina Krzemowa czy inne bardzo rozwinięte rynki powodują, że przedsiębiorca od razu może się zmierzyć z najlepszymi. Sprawdzić swoją wartość i szanse.
Kto ma szansę na rynkach określanych jako centra innowacyjności?
Wbrew pozorom nie tylko firmy z sektora IT/ITC. Także np. technologii czystego środowiska, OZE, energooszczędności, inteligentnych budynków, biotechnologii. Przedsiębiorcy, którzy potrafią wprowadzić na rynek rozwiązanie, którego jeszcze nikt nie wymyślił, podjąć ryzyko. Bo istnieje prawdopodobieństwo, że produkt choć innowacyjny i wyśmienity, nie spodoba się klientom, albo koszty wejścia na rynek będą nie do zaakceptowania. Dlatego szukamy firm otwartych na takie wyzwania.
Czego potrzeba, by przygotować ekspansję na rynki zagraniczne?
Zaangażowania właścicieli, głównego menagementu. Firma musi mieć też zaplecze finansowe.
Jak duże?
To zależy. Jeśli firma ma obroty wielomilionowe, to szuka partnera proporcjonalnego, dlatego jej wysiłek i koszt będzie inny niż firmy czteroosobowej, która ma pomysł z branży IT. Jednak nawiązywanie kontaktów zawsze wiąże się z wielokrotnymi podróżami, pobytem w hotelach czasem wiele dni, przygotowaniem prezentacji. Do tego dochodzą np. koszty certyfikacji, zabezpieczeń patentowych.
@RY1@i02/2014/028/i02.2014.028.13000040j.802.jpg@RY2@
Profesor Piotr Moncarz, współzałożyciel US-Polish Trade Council
Rozmawiała Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu