Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Biurokracja kontra mit niemieckiego porządku

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Eksportując usługi budowlane za zachodnią granicę, należy szczególnie pilnować podatków, dbać o rachunki, a współpracę nawiązywać ze sprawdzonymi kontrahentami

Małe i średnie firmy budowlane powoli wychodzą z kryzysowego dołka. Jak wynika z ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego, produkcja budowlano-montażowa (inwestycje i remonty prowadzone na terenie kraju) w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej dziewięciu osób była w grudniu ub. roku o 5,8 proc. wyższa niż przed rokiem, kiedy zanotowano rekordowy spadek o prawie jedną czwartą. W stosunku do listopada, zapewne także na skutek wyjątkowo łagodnej zimy, wzrost był jeszcze większy i wyniósł 21,5 proc. Ożywienie zanotowano przy tym we wszystkich działach budownictwa: dotyczyło zarówno firm zajmujących się stawianiem obiektów biurowych i mieszkalnych (wzrost o 1 proc. w stosunku do grudnia 2012 roku), jak i bardziej skomplikowanych inwestycji inżynierii lądowej i wodnej (11,2 proc.). O 3,7 proc. więcej zarobiły podmioty wykonujące roboty specjalistyczne.

Nie znaczy to jednak, że trwający od dekady exodus krajowych firm budowlanych za zachodnią granicę stracił na znaczeniu. Przekonanie o łatwości prowadzenia działalności gospodarczej, przewidywalności regulacji prawnych i stabilności całego systemu powoduje, że firmy tej branży stanowią największą grupę polskich przedsiębiorstw świadczących usługi za zachodnią granicą. Nowe, wchodzące dopiero na ten rynek podmioty mają jednak spore kłopoty z przystosowaniem się do nowej rzeczywistości. - Lista grzechów popełnianych przez polskie firmy budowlane na rynku niemieckim jest długa - potwierdza Aleksander Rustler, współwłaściciel firmy doradczej ProOffice, która pomaga krajowym przedsiębiorstwom rozpocząć działalność za Odrą. - Biurokracja daje się we znaki nawet miejscowym podmiotom. W praktyce niemiecki ład bywa mitem.

W przypadku małej firmy budowlanej, jak twierdzą specjaliści, najbardziej opłaca się założenie w Niemczech jednoosobowej działalności gospodarczej (Kleinunternehmen). Podmioty posiadające taki status zwolnione są z odprowadzania co miesiąc podatku od towarów i usług. Warunkiem jest jednak utrzymanie rocznych przychodów na poziomie niższym niż 17,5 tys. euro (ok. 55 tys. zł). Rozliczenie można składać wtedy raz w roku, co szczególnie w przypadku stawiającej pierwsze kroki na tamtejszym rynku firmy jest bardzo pomocne. Po przekroczeniu bariery kwotowej jednak każde, zarejestrowane na terenie Niemiec przedsiębiorstwo, automatycznie musi dokonać rozliczenia. - Wielu polskich przedsiębiorców zapomina o konieczności rejestracji firmy na terenie Niemiec lub ją świadomie pomija - mówi Aleksander Rustler. - Tymczasem w taki sposób przedsiębiorstwo mające siedzibę na terenie Unii Europejskiej może wykonywać zlecenia jedynie przez pierwsze pół roku. Potem, zgodnie z niemieckim prawem, powinno zapłacić VAT. Zdarza się zatem, że polska firma zmuszona jest płacić fiskusowi zarówno w Niemczech, jak i w Polsce. Dlatego rozpoczynając działalność za Odrą, najlepiej od razu zarejestrować tam nowy podmiot świadczący tylko usługi na terenie Niemiec.

Dużym problemem dla krajowych drobnych eksporterów usług budowlanych jest wystawianie rachunków. Często dochodzi do sytuacji, gdy osoby prowadzące firmę, choć nie mają takiego prawa ani obowiązku, wystawiają dokument z doliczonym do niego VAT. Gdy niemiecki urząd skarbowy zakwestionuje taki rachunek dokonanie korekty po fakcie jest trudne i bardzo czasochłonne. - Prócz oczywistej bariery językowej i przestrzennej problemem bywa odnalezienie kontrahenta, a następnie wytłumaczeniu mu konieczności wprowadzenia zmiany - tłumaczy szef biura ProOffice. - Czasem jest to także kosztowne, bo kontrahent, który wcześniej dołączył rachunek do swoich rozliczeń, sam musi dokonać korekty.

Na duże kłopoty może narazić się firma, która sama zatrudnia pracowników z Polski, zakładając im jednoosobową działalność gospodarczą (częsta praktyka). Zdarza sie, że nieświadomi tego zatrudnieni nie płacą podatków i innych opłat związanych z prowadzeniem w Niemczech samodzielnej firmy. Tamtejszy fiskus jest jednak drobiazgowy i pamiętliwy. Po jakimś czasie pracownicy otrzymują z niemieckiego US pismo wzywające do uregulowania opłat wraz z odsetkami karnymi. - Jeden z moich klientów po kilku latach otrzymał pismo z niemieckiego US, że ma do zapłacenia 90 tys. euro podatku, choć takich pieniędzy wcale nie zarobił - mówi Aleksander Rustler. - Do jego zarobków doliczono jednak wysokie kary i odsetki. Sprawa do dzisiaj nie jest wyjaśniona.

Najgorsze jednak, gdy zagraniczny kontrahent nie chce uregulować należności. Polscy przedsiębiorcy, jak twierdzą pracownicy biura ProOffice, nie potrafią się upomnieć, często nie stać ich na prawników i nie mówią dobrze po niemiecku. Niektóre miejscowe firmy celowo wręcz ogłaszają bankructwo, by w ten sposób uniknąć wypłacania pieniędzy. Warto zatem, szczególnie w przypadku większych kontraktów, korzystać z usług specjalizujących się w obsłudze tamtejszego rynku firm doradczych. Dzięki nim można sprawdzić wiarygodność partnera i jego wypłacalność. - Odradzam kooperację z małymi i nikomu nie znanymi podmiotami - mówi Rustler. - Polskie firmy budowlane na rynku niemieckim mają bardzo dobrą renomę. Nie muszą przyjmować każdego zlecenia na postawienie byle ścianki działowej.

Maria Kamila Puch

mf_dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.