Dziennik Gazeta Prawana logo

Poprawa płatności w budowlance

27 czerwca 2018

Branża budowlana powoli wychodzi z dołka. To zasługa dobrej koniunktury na rynku, czyli nasilających się inwestycji, w związku z rosnącym popytem na nie. To zaś wpływa na poprawę dyscypliny płatniczej na rynku

- Przeciętne spływ należności w branży następuje obecnie po około 60-65 dniach. Najlepiej płaci segment budownictwa mieszkaniowego, w którym opóźnienia wynoszą 35 dni. W budownictwie infrastrukturalnym jest to 40-41 dni. Najdłuższe terminy płatności przekraczające 70 dni występują w budownictwie specjalistycznym - wynika z danych Euler Hermes.

Choć następuje poprawa, to branża budowlana wciąż plasuje się wśród tych, w których moralność płatnicza jest najsłabsza.

Mniejsze zobowiązania

W ślad za poprawą dyscypliny płatniczej idzie spadek kwoty zobowiązań. Obecnie firmy budowlane zalegają swoim kontrahentom na 233,6 mln zł. To kwota o ponad 19 proc. mniejsza niż w 2014 r., kiedy to zaległości wynosiły prawie 290 mln zł.

Nie ubywa jednak dłużników - w ciągu roku przybyło ich aż 24 proc. z 4984 w 2014 r. do 6183 w tym roku - wynika z danych przygotowanych dla DGP przez Bisnode Polska.

Sytuacja ta przekłada się na liczbę bankructw w tym sektorze. Ten i ubiegły rok są okresem odwrócenia się negatywnych trendów w tym zakresie. W pierwszych trzech kwartałach tego roku upadły 103 firmy budowlane, co oznacza spadek o 18 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Natomiast 2014 r. był z kolei lepszy o 26 proc. od 2013 - wynika z danych Coface.

- Jeżeli inwestycje na rynku nie zostaną zahamowane, czyli nadal będzie istniał duży popyt na usługi budowlane, to przyszły rok może przynieść dalszą poprawę. Warto dodać, że firmom dodatkowo sprzyjają niskie ceny materiałów budowlanych, które pozwalają oferować atrakcyjne warunki przy zawieraniu umów - komentuje Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes.

Ta sielanka może długo nie potrwać. Istnieje duże ryzyko, że pozytywny trend się odwróci w momencie, gdy inwestycje budowlane ulegną kumulacji. Chodzi o sytuację, gdy w jednym czasie będą realizowane projekty drogowe, kolejowe i energetyczne. Wówczas, jak zauważają eksperci, istnieje niebezpieczeństwo, że materiały budowlane znacząco zdrożeją. Podobnie jak usługi oferowane przez wykonawców. Firmy mogą mieć problem ze spłatą należności na czas, w związku z czym znowu chętniej będą kredytować się kontrahentami, by w ten sposób pozyskać kapitał obrotowy.

Według Tomasza Starusa do takiej sytuacji może dojść nie wcześniej niż w 2017 r.

Podobnie uważa Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. I dodaje, że już w tym roku branża zmagała się z wyższymi kosztami pracy. A to wszystko z powodu braku fachowców na rynku, których niedobór stanie się jeszcze bardziej odczuwalny w sytuacji nawarstwienia się projektów na rynku. Konsekwencją tego może być powrót fali bankructw w budownictwie.

Ich skala nie powinna jednak wrócić do poziomu z lat 2012-2013 r. Wówczas upadało ponad 200 firm rocznie.

Ważne zabezpieczenia

Eksperci zauważają jednak, że przed ryzykiem wynikającym z braku zapłaty za faktury na czas można się zabezpieczyć. Można to zrobić na kilka sposobów. Przede wszystkim poprzez ubezpieczenie należności, którego głównym celem jest ograniczenie niewypłacalności kontrahenta. Wówczas ryzyko niewypłacalności bierze na siebie firma ubezpieczeniowa, która wycenia je jako tzw. limit kredytowy, do wysokości którego wypłaci ewentualne odszkodowanie. Warto dodać, że ubezpieczający może w okresie trwania polisy wnioskować o podwyższenie limitu kredytowego dla danego klienta, jeżeli zaistnieje taka potrzeba. Ocena parterów biznesowych dokonywana przez ubezpieczycieli jest bardzo wnikliwa. Trzeba się więc liczyć z tym, że przedsiębiorca nie uzyska ubezpieczenia na wszystkie przyszłe należności. Koszt ubezpieczenia wynosi ułamek procenta od całości obrotów firmy, która się na nie zdecydowała. Opłata zależy poza tym od branży, w której działa przedsiębiorca, a także od jej portfela odbiorców.

Warto wiedzieć, że ubezpieczenie należności ma swoje plusy. Poza tym, że zabezpiecza płynność finansową, to daje też bezpieczeństwo podczas zdobywania nowych klientów oraz otwierania się na nowe rynki zbytu. Pomaga też przy ubieganiu się o zewnętrzne finansowanie czy zdobywaniu nowych kontrahentów, zwłaszcza tych za granicą. Banki i inne instytucje finansowe patrzą przychylniej na firmę, której płynność jest zabezpieczona.

Innym rozwiązaniem jest żądanie od podwykonawców gwarancji udzielanych przez bank lub ubezpieczyciela przy umowach, jak ta dobrego wykonania kontraktu. To pozwala uniknąć odpowiedzialności z własnej gwarancji jeśli okaże się, że realizacja prac nie została wykonana z zachowaniem należytej jakości. Generalny wykonawca może dochodzić kwoty pieniędzy, którą zapłacił z tego tytułu zamawiającemu od swojego podwykonawcy. Do tego wypłata pieniędzy następuje na jego pierwsze żądanie.

Alternatywą tego rozwiązania, pozwalającą utrzymać płynność, jest zachowanie określonego procentu kwoty należnej z tytułu przedstawionych faktur, np. 10 proc. W takiej sytuacji wykonawca jest zabezpieczony na wypadek tego, gdy jego kontrahent nie wywiąże się z umowy i na jego barki spadnie ryzyko poniesienia ewentualnych kosztów z tytułu zakończenia prac.

Sprawdzanie kontrahentów

Niezalenie od tych mechanizmów eksperci doradzają sprawdzanie kontrahentów. Można to zrobić samodzielnie, żądając zaświadczenia o niezaleganiu z płatnościami w urzędzie skarbowym i ZUS oraz wypytując o współpracę z nim innych. Poza tym informacji można szukać w stowarzyszeniach branżowych, izbach handlowych czy w internecie. Wreszcie można wynająć specjalistę, czyli wywiadownię gospodarczą, biuro detektywistyczne czy biuro informacji gospodarczej. Raport pozyskany z wywiadowni gospodarczej potwierdza nie tylko dane rejestrowe partnera biznesowego, ale też dostarcza wiedzy na temat jego danych finansowych oraz zdarzeń prawnych, które miały u niego miejsce.

- Zawiera też informacje o moralności płatniczej przedsiębiorstwa, a także o powiązaniach kapitałowych z zagranicznymi firmami. Daje też rekomendacje na temat tego, czy warto współpracować z danym partnerem handlowym - wyjaśnia Tomasz Starzyk, ekspert Bisnode D&B Polska.

Na koniec warto zadbać o dobrze skonstruowaną umowę o współpracy z danym kontrahentem. Powinno być w niej dokładnie określone, do czego zobowiązują się obie strony, na jakich warunkach, jak indeksowane są ceny.

- To pozwoli w przyszłości łatwiej dochodzić roszczeń, nie mówiąc już o tym, że taka umowa chroni formę przed ewentualną próbą oszustwa ze strony kontrahenta - dodaje Tomasz Starus.

Materiały budowlane

Sytuacja poprawiła się też na rynku materiałów budowlanych. Należności za nie są regulowane lepiej niż w roku ubiegłym, i to pod wieloma względami. Po pierwsze czas oczekiwania na nie, który dziś wynosi średnio 72 dni, a rok temu było to 75 dni. Po drugie zwiększyła się wartość należności regulowanych w terminie, ze średnio 75 proc. ogółu rok temu do 78 proc. obecnie. Wreszcie zmniejszyła się w stosunku do roku ubiegłego wartość tzw. trudnych długów. Należności znacznie przeterminowane, czyli ponad 4 miesiące po terminie płatności, wynoszą dziś 7,6 proc. wobec 8,6 proc. w 2014 r. Na koniec września tego roku w programie analiz branżowych Euler Hermes monitorowane były należności producentów artykułów budowlanych na kwotę ok. 3,4 mld zł, podczas gdy rok temu było to 3,6 mld zł, a dwa lata temu 3,1 mld zł. Ten spadek to efekt zmiany podejścia producentów do rynku. Skupiają się oni nie tylko na sprzedaży, ale i na spływie należności z tego tytułu. Wpływ na to miała zapewne także rekordowa liczba upadłości producentów materiałów budowlanych w tym roku, która w poszczególnych miesiącach był nawet dwukrotnie wyższa niż w latach ubiegłych. Najwięcej bankructw miało miejsce w sektorze wyrobów betonowych, konstrukcji stalowych, stolarki i innych artykułach budowlanych. Ich przypadki uświadomiły potrzebę lepszej kontroli należności, szczególnie że moralność płatnicza w tej branży wciąż pozostawia wiele do życzenia. A może ulec pogorszeniu wraz ze zwiększeniem się wartości kontraktów infrastrukturalnych.

- To paradoksalne, że wzrost wartości zamówień jest w równym stopniu szansą, jak i zagrożeniem dla dostawców. Jednak gros przetargów nadal rozstrzygane jest w oparciu o kryterium cenowe, w jakimś stopniu uzupełniane przez długość gwarancji. Ma to jednak miejsce bez istotnych zmian, jeśli chodzi o podejście do całości procesu projektowania i budowy, czyli bez premiowania innowacyjnych rozwiązań, droższych być może w aplikacji na etapie budowy, ale przynoszących określone korzyści inwestorowi w liczonym bądź co bądź w dziesiątkach lat procesie eksploatacji - komentuje Michał Modrzejewski, dyrektor działu analiz branżowych w Euler Hermes.

Do tego, jak podkreśla, trzeba dodać spodziewaną kumulację zleceń wynikającą z tradycyjnego już niepokojąco wydłużającego się procesu planowania kosztem okresu przewidzianego na wykonawstwo, co skutkować może problemami ich wykonawców z ukończeniem prac i otrzymaniem zapłaty za nie, a to odbije się na ich dostawcach.

@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400040f.803.jpg@RY2@

Płynność finansowa w budownictwie

Pieniądz w budownictwie osiada wolno

@RY1@i02/2015/245/i02.2015.245.21400040f.804.jpg@RY2@

Andrzej Kopyrski wiceprezes Pekao nadzorujący Pion Bankowości Korporacyjnej

Najważniejsze problemy branży są związane z   płatnościami. Z   różnych szacunków wynika, że nawet około połowy firm w   branży ciągle nie dostaje na czas płatności. Wysoki jest również poziom zadłużenia. Mówiąc jednym zdaniem, pieniądz w   budownictwie osiada wolno. Jeśli firma generuje netto kilka lub kilkanaście procent zysku z   każdego kontraktu, zebranie środków na spłatę wysokiego zadłużenia wymaga wiele czasu. Wskaźnik zadłużenia firm budowlanych jest jednym z   najwyższych w   gospodarce. W   sektorze bankowym wskaźnik kredytów zagrożonych w   przypadku budownictwa wynosi 25 proc. Oczywiście opieramy się tutaj na średnich dla całego sektora, bo na przykład największe firmy w   branży radzą sobie bardzo dobrze i   ich przychody rosną o   nawet kilkadziesiąt procent w   skali roku. Gorzej wygląda sytuacja małych firm. To przede wszystkim one borykają się z   opóźnieniami w   płatnościach. To nad czym powinny w   miarę możliwości pracować, to profesjonalne negocjowanie umów i   poprawa jakości dokumentacji czy usług. Zyskają na tym i   one i   cały rynek. Widzimy zresztą, że w   mniejszych przedsiębiorstwach coraz więcej zmienia się na lepsze. Wystawiamy dla nich sporo gwarancji. Oferujemy także programy finansowania kontraktów budowlanych oparte na wykupie wierzytelności powstałych w   wyniku realizowania poszczególnych etapów projektu. Dzięki takim rozwiązaniom wykonawca otrzymuje od Banku szybką zapłatę za wystawione faktury, przed ich datą wymagalności. Jeżeli firma budowlana wykonuje zlecenie dla sektora publicznego, częstym rozwiązaniem na sfinansowanie takiego kontraktu jest również forfaiting. Bank przyznaje wówczas limit finansowania w   oparciu o   ryzyko płatnika, tj. jednostki samorządu terytorialnego. To bardzo ważne, aby spółki odpowiednio zarządzały zdobytymi kontraktami i   odpowiednio je wyceniały. Większe firmy bardzo dobrze odrobiły to zadanie po kryzysie, który kilka lat temu ogarnął branżę.

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.