Powrót syna marnotrawnego
Witold Jaworski ponownie wejdzie w skład zarządu PZU. Choć dwa lata temu porzucił firmę dla konkurencyjnego Allianza, to przyjęto go z powrotem z otwartymi ramionami
Syn marnotrawny wraca do zwycięskiego zespołu - taki wpis na Twitterze zamieścił kilka dni temu Andrzej Klesyk, prezes PZU. Tym synem marnotrawnym okazał się Witold Jaworski, który miał już okazję pracować z Klesykiem w PZU - razem weszli do zarządu największego polskiego ubezpieczyciela. Było to pod koniec 2007 r., gdy po wyborach wygranych przez Platformę Obywatelską w fotelu ministra skarbu zasiadł Aleksander Grad.
Jaworski ukończył ekonomię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Do PZU przyszedł wiosną 2004 r., po sześciu latach pracy w firmie konsultingowej McKinsey, z mniej więcej roczną przerwą na wykładanie na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Ubezpieczycielem kierował wówczas Cezary Stypułkowski, obecny szef mBanku. Jak się jednak okazało, Jaworski poradził sobie również we współpracy z jego następcami - i to w warunkach zmieniających się opcji rządzących.
Zaczął jako zastępca dyrektora w biurze produktów ubezpieczeniowych. Po niewiele ponad pół roku został dyrektorem ds. produktów komunikacyjnych w biurze zarządzania produktami PZU. W połowie 2006 r., gdy u władzy było Prawo i Sprawiedliwość, prezesem firmy ubezpieczeniowej został Jaromir Netzel. Niedługo później Jaworski zaczął pełnić obowiązki dyrektora biura zarządzania produktami, a wkrótce został dyrektorem zarządzającym do spraw produktów ubezpieczeniowych. Był nim do lipca 2007 r., kiedy znów stał się dyrektorem zarządzającym, ale ds. klienta masowego, by po kilku miesiącach wejść już do zarządu ubezpieczyciela.
Firma kilka lat wcześniej została częściowo sprywatyzowana, ale karty cały czas rozdawał w niej Skarb Państwa. Państwowy właściciel wpływy zachował do dziś. Osiem lat temu różnica była taka, że resort skarbu był skonfliktowany z prywatnym współudziałowcem - holenderskim Eureko, a ponadto ubezpieczyciel nie miał statusu spółki giełdowej. Sprawy własnościowe były jednym z priorytetów trzyosobowego zarządu, w którego składzie znalazł się Witold Jaworski, ale on odpowiadał za biznes - zarządzanie siecią, pion klienta masowego, sprzedaż i zarządzanie produktami oraz marketing.
Nawet przez krytyków, którzy wytykają mu zwykle trudny charakter, Jaworski jest określany jako wysokiej klasy specjalista. Za czasów jego pracy w zarządzie PZU firmie, która systematycznie traciła udziały w rynku, udało się zahamować niekorzystną tendencję. Symbolem unowocześnienia towarzystwa była duża operacja zmiany logo, która obejmowała głównie zarządzaną przez Jaworskiego sieć.
Dokonania zostały docenione przez jednego z konkurentów PZU - Allianz, który zaproponował Jaworskiemu stanowisko prezesa po odejściu wieloletniego szefa grupy w Polsce Pawła Dangela. Jaworski awansu nie odmówił i wiosną 2013 r. został szefem polskiej części jednej z największych grup ubezpieczeniowych. Udało mu się zwiększyć zyski z niespełna 170 mln zł w 2012 r. do 220 mln zł w ubiegłym roku. Miniony rok przyniósł też wzrost przychodów Allianzu w Polsce. Mimo to na początku tego roku Witold Jaworski odszedł ze stanowiska. Jednym z powodów rezygnacji były różnice zdań z właścicielem.
Rezygnacja oznaczała, że menedżer miał kilka miesięcy wolnego, które mógł spędzać m.in. na ulubionej grze w golfa. Ponowne wejście do zarządu PZU oznacza jednak, że czasu na rozrywki będzie mniej. "Syn marnotrawny" też będzie musiał zapracować na sukces zespołu.
@RY1@i02/2015/171/i02.2015.171.000001600.803.jpg@RY2@
mat. prasowe
Jaworski karierę w PZU zaczynał wiosną 2004 r.
Łukasz Wilkowicz
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu