Niemiec prosto z Brazylii
To, że jest dobrze, nie znaczy, że nie może być jeszcze lepiej. Z takiego założenia zdaje się wychodzić nowy szef polskiego oddziału BASF Andreas Gietl
Niemiecka perfekcja połączona z południowoamerykańskim entuzjazmem, którego Gietl nauczył się przez ostatnie lata w Brazylii, powoduje, że do nowych obowiązków podchodzi z niezwykłym zapałem. Za cel stawia sobie uczynienie z firmy jednego z najlepszych miejsc pracy w Polsce. Chce zbudować zespół, który wykorzysta wszelkie szanse, jakie może dać firmie Polska.
Przenosiny nad Wisłę będą dla Gietla okazją do poznania zupełnie innego środowiska biznesowego. Ostatnie pięć lat Niemiec spędził w Ameryce Południowej, gdzie kierował różnymi segmentami działalności spółki. W firmie pracuje już jednak 15 lat. Jest specjalistą w dziedzinie powłok i lakierów. Poza Brazylią doświadczenie zdobywał m.in. w Portugalii i Niemczech. Ukończył zarządzanie biznesem na Uniwersytecie Nauk Stosowanych w Ludwigshafen oraz na Uniwersytecie North Carolina.
W fotelu szefa polskiego oddziału firmy Andreas Gietl zastąpi Dirka Elvermanna, który przeniesie się do niemieckiej centrali BASF. Poprzednik zostawia po sobie dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, które w ubiegłym roku jako jeden z nielicznych europejskich oddziałów BASF poprawiło wyniki finansowe. Ubiegłoroczna sprzedaż BASF Polska wyniosła 770 mln euro i była lepsza o 40 mln w stosunku do 2013 r. W tym samym czasie największe przedsiębiorstwo chemiczne świata w całej Europie odnotowało 1-proc. spadek sprzedaży. Mimo to dzięki świetnym wynikom osiąganym m.in. w Ameryce Północnej BASF zwiększył swój zysk operacyjny z 4,8 do 5,15 mld euro.
W Polsce BASF działa od 1992 r. Produkuje chemię przemysłową, tworzywa sztuczne, środki ochrony roślin, chemię budowlaną, lakiery oraz katalizatory samochodowe. BASF Polska ma ponad 600 pracowników. Na całym świecie w 80 krajach koncern zatrudnia 113 tys. osób.
O planach dotyczących rozwoju BASF w Polsce Andreas Gietl mówi niewiele. Zapewnia jedynie, że firma ma jeszcze pole do rozwoju w naszym kraju. Zdecydowanie chętniej wypowiada się na temat swoich predyspozycji do zarządzania zespołem. - Na ogół ludzie oceniają mnie jako osobę pełną energii, wymagającą i nastawioną na wynik. Lubię pracować z ludźmi, wspólnie z nimi coś tworzyć - przekonuje. Ale też przyznaje, że ma jeszcze nad czym pracować. - W niektórych sytuacjach nie powinienem aż tak bardzo przywiązywać wagi do szczegółów. Chciałbym także bardziej słuchać innych czy też zwracać uwagę na komunikaty przekazywane między wierszami - wyznaje Andreas Gietl i zachęca swoich podwładnych, by nie bali się bezpośredniego kontaktu. - Ważne jest, by stwarzać atmosferę, która pozwala współpracownikom formułować opinie zwrotne pod adresem szefa - mówi Gietl.
W wolnych chwilach niemiecki menedżer stawia na aktywność. - Chętnie uprawiam sport, na przykład bieganie, kolarstwo górskie, snowboard, odwiedzam także siłownię - wylicza Gietl. Ponad tężyznę fizyczną przedkłada jednak ciepło ogniska domowego. Ma żonę i trójkę dzieci. Gdy znajdzie odrobinę czasu tylko dla siebie, sięga po książkę. Jego biznesowym guru jest Jack Welch, były dyrektor generalny amerykańskiego koncernu General Electric i autor książki "Winning".
@RY1@i02/2015/160/i02.2015.160.000001600.802.jpg@RY2@
MAT. PRASOWE
O planach firmy Andreas Gietl na razie nie mówi
Damian Furmańczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu