Polski e-commerce najszybciej rosnącym w Europie
Nasi e-handlowcy powinni myśleć o odważniejszym wyjściu na rynki zagraniczne
Polska należy do europejskiej czołówki, jeśli chodzi o tempo rozwoju sektora e-commerce. Jak wynika z badań Centre for Retail Research, już 20 mln osób, czyli 52 proc. mieszkańców naszego kraju robi zakupy w internecie, podczas gdy europejska średnia wynosi 47 proc.
Lepiej od Polaków w tym zestawieniu wypada jednak Szwecja, gdzie aż 70 proc. mieszkańców dokonuje zakupów w sieci. Za nią znaleźli się Brytyjczycy z wynikiem 66 proc. Najgorzej wypadają natomiast mieszkańcy południa Europy. Tylko 32 proc. Hiszpanów i 20 proc. Włochów można określić mianem cyfrowych konsumentów.
Rośniemy najszybciej
W 2014 r. wartość handlu internetowego w Polsce - ok. 30 mld zł - była dziesięciokrotnie mniejsza niż w krajach takich jak Wielka Brytania - 261,9 mld zł, czy Niemcy - 211,6 mld zł, ale prognozowane tempo wzrostu tego sektora w przyszłym roku jest w Polsce wyższe niż na największych rynkach.
Jak wskazują eksperci Fundacji im. Lesława A. Pagi, potencjał, jaki tkwi w polskim i europejskim e-commerce stanowi dużą szansę dla rozwoju zarówno nowych, jak i istniejących firm. Z tegorocznego raportu fundacji wynika jednak, że mimo iż działa u nas już kilkadziesiąt tysięcy sklepów internetowych, to wciąż niewiele z nich korzysta z rosnącego europejskiego rynku.
- W Polsce od początku transformacji powstało wiele drobnych przedsiębiorstw specjalizujących się w produkcji niszowych produktów, wyróżniających się stylem, jakością, atrakcyjnych cenowo, które mogą być konkurencyjne na europejskim rynku. Jednak większość tych towarów trafia na rynki zagraniczne za pośrednictwem sieci dystrybucyjnych i pośredników - wynika z raportu Fundacji im. Lesława A. Pagi przygotowanego z Pocztą Polską.
W skali całego kontynentu kwoty do zgarnięcia z rynku e-commerce są niebagatelne.
Sprzedaż internetowa odpowiada obecnie w Europie za 7,2 proc. przychodów z handlu, a wartość rynku e-commerce w 2014 r. była tu równa 772,1 mld zł. A według prognoz Centre for Retail Research wartość handlu internetowego ma w Europie rosnąć o 19 proc. rocznie. W 2016 r. sektor sprzedaży online będzie wart 1083,7 mld zł. Warto wspomnieć, że przeciętny Europejczyk dokonuje rocznie 18 transakcji online o średniej wartości 306 zł. Najmniej wydają Polacy, jednorazowo jest to 239 zł, a najbardziej rozrzutni są Szwedzi, którzy za zakupy płacą statystycznie 330 zł. Pod względem sumy rocznych wydatków na osobę pierwsze miejsce zajmują Brytyjczycy (6260 zł).
Ekspansję czas zacząć
Według ekspertów dużym ułatwieniem dla założenia biznesu e-handlowego w porównaniu do handlu tradycyjnego są niższy kapitał początkowy oraz mniejsze zasoby potrzebne do rozszerzenia działalności poza granice. Jak wskazują, pierwszym krokiem w tym kierunku powinno być udostępnienie strony sklepu w języku angielskim oraz zaoferowanie dostawy do innego kraju dostosowanej do potrzeb różnych klientów.
- Nasi sprzedawcy powinni skupić się na precyzyjnym opisie produktów, uproszczeniu i transparentności procesów kupna i zwrotu towaru. Warto również zainwestować w dobrze zaprojektowane strony www w technologii RWD (ang. Responsive Web Design), ponieważ coraz więcej klientów dokonuje zakupów poprzez urządzenia mobilne - wskazuje Iza Wiśniewska, współautorka raportu, ekspert Fundacji im. Lesława A. Pagi.
Warto przy tym wziąć pod uwagę indywidualne cechy lokalnych rynków. Na przykład w Czechach inaczej wygląda rynek wyszukiwarek internetowych. Google nie odgrywa tak dominującej roli jak w Polsce. Oprócz niego liczącym się graczem jest lokalna wyszukiwarka Seznam. W porównaniu z Polską na rynku czeskim można też zauważyć mniejszy udział platform aukcyjnych w sprzedaży internetowej. Z kolei dużą rolę odgrywają porównywarki cen, a to dlatego, że rynek jest bardzo rozdrobniony. W Czechach sprzedażą online zajmuje się ok. 37 tys. firm. Dlatego też sprzedawcy powinni dbać o wysoką pozycję i pozytywne komentarze w najważniejszych serwisach, takich jak Heureka.cz. Dostosowanie się do czeskiego rynku może więc wymagać większego wysiłku. Warto jednak pamiętać, że większa niż w Polsce jest tam średnia roczna wartość koszyka w sklepie internetowym. W 2013 r. wynosiła 617 euro, czyli o 80 euro więcej niż w Polsce. Na dodatek Czesi chętnie kupują w internetowych sklepach za granicą. W 2013 r. liczba klientów, którzy decydowali się na zakup u konkurencji spoza Czech, stanowiła niemal 50 proc. wszystkich klientów sklepów internetowych. Nasi południowi sąsiedzi szukają bardziej rozbudowanej oferty oraz niższych cen.
Z badania PayPalu wynika, że najwięcej kupują w naszym internecie Niemcy, ich udział w grupie zagranicznych klientów polskich sklepów to 28 proc., Brytyjczyków - 24 proc., Rosjan - 20 proc. Zamawiają odzież, obuwie, akcesoria, kosmetyki i elektronikę użytkową. Konsumenci transgraniczni z trzech najważniejszych dla Polski krajów spytani o główny powód zakupów online wskazali przede wszystkim oszczędność czasu i wygodę. Ale też zauważali, że przed jeszcze częstszym kupowaniem powstrzymują ich koszty przesyłki. Tak zadeklarowało 54 proc. Niemców, 54 proc. Brytyjczyków oraz 49 proc. Rosjan. Co więcej, wielu kupujących online twierdzi, że darmowa przesyłka przekonałaby ich do dokonania takiego zakupu. Tak zadeklarowało 41 proc. Brytyjczyków, 27 proc. Niemców i 51 proc. Rosjan. Duża grupa internautów zakłada również, że bezpłatna przesyłka i zwrot są niezbędne w przypadku zakupów transgranicznych.
Współpraca z dobrym kurierem staje się więc wyznacznikiem przyszłego sukcesu. Obecnie wszystkie firmy kurierskie nastawiają się na obsługę rynku e-commerce. Dzięki temu stale rozbudowują ofertę i upowszechniają rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu były dostępne tylko dla wybranych.
Silna konkurencja
Na laurach nie można jednak spoczywać także na rodzimym podwórku. Według szacunków firmy Sociomantic Labs w tym roku krajowy rynek e-commerce urośnie o ponad 15 proc. do ponad 31 mld zł. W kolejnych latach dwucyfrowe tempo wzrostu powinno zostać utrzymane.
Jak zauważa Jarosław Frontczak, ekspert firmy badawczej PMR, zjawisko to jest nieuniknione, bo rośnie dostęp do internetu w naszym kraju. Staje się powszechny, dzięki popularyzacji smartfonów czy tabletów, a także dzięki znaczącemu spadkowi kosztów korzystania z internetu. Ceny usług są coraz niższe, a oprócz tego przybywa darmowych hotspotów.
Innym powodem są zmieniające się nawyki zakupowe Polaków, a także dążenie do poszukiwania oszczędności. W sieci wciąż można taniej zrobić zakupy niż w stacjonarnych sklepach. Wynika to z niższej marży. Właściciele mogą sobie pozwolić na niskie stawki, bo nie muszą płacić za wynajem i wyposażenie salonu sprzedaży oraz zatrudniać pracowników. Do tego dochodzi wygoda, możliwość odstąpienia od zawartej umowy czy zwrot zakupionego towaru, który obecnie proponuje ponad 97 proc. e-sklepów. To przekonuje coraz więcej osób do tego, że zakupy w sieci są bezpieczne.
Wraz ze wzrostem rynku wzrośnie jednak też konkurencja, bo liczba sklepów internetowych działających w polskim internecie może zwiększyć się o 10 proc. i przekroczyć 22 tys. Dla porównania według wyliczeń Piotra Jarosza, prezesa zarządu Sklepy24.pl jeszcze w 2010 r. było ich niecałe 10 tys.
@RY1@i02/2015/124/i02.2015.124.21400040d.802.jpg@RY2@
Jak będzie rosła sprzedaż online
Małgorzata Kwiatkowska
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu