Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobre, bo polskie. Rodzime marki rosną w siłę, nie tylko w kraju

27 czerwca 2018

Kryzys zadziałał na korzyść polskich marek. Zmienił bowiem przyzwyczajenia konsumentów, którzy zaczęli chętniej sięgać po to, co polskie

Głównym powodem była oczywiście cena niższa od tej, jaką proponowały na swoje wyroby zagraniczne marki. Ale, jak zauważają specjaliści zadziałał też patriotyzm konsumencki. Z badania przeprowadzonego przez stowarzyszenie PEMI na potrzeby akcji "590 powodów, dla których warto kupować polskie produkty" wynika, że pod koniec 2012 r, już 50 proc. Polaków zawsze lub zwykle sprawdzało, czy produkt został wytworzony w naszym kraju.

Najważniejsza jest jakość

Kryzys na szczęście mamy już za sobą. I choć w portfelach konsumentów jest coraz więcej pieniędzy, przyzwyczajenia kupujących się nie zmieniają. Nadal chętnie sięgają po produkty rodzimych wytwórców.

- Świadomość klientów rośnie. Coraz częściej zwracają uwagę na kraj pochodzenia i to właśnie ta informacja ma duże znaczenie przy podjęciu decyzji zakupowej. Po okresie zachwytu wszystkim tym co zachodnie, wracamy do korzeni i znowu lubimy bliższe nam marki, a polskie firmy darzymy coraz większym zaufaniem. Zjawisko to można również zaobserwować na rynku słodyczy, a te polskie są doceniane przede wszystkim za najwyższą jakość i sprawdzone smaki - informuje Magdalena Kołodziejska, rzecznik prasowy LOTTE Wedel.

Utrzymujące się wciąż na wysokim poziomie zainteresowanie polskimi markami jest w ogromnym stopniu zasługą samych firm. Te zadbały bowiem o wysoką i powtarzalną jakość swoich towarów, inwestując miliony złotych w innowacyjne technologie oraz zmianę produkcji, stawiając w niej przede wszystkim na świeże, naturalne surowce.

Jak tłumaczy Piotr Ciasek, partner Millward Brown SMG/KRC, marki, które zadbały o utrzymanie wysokiej jakości, podążając przy tym za trendami rynkowymi zwiększają swoją wartość. Nie miałoby to jednak miejsca, gdyby nie zachowały jednocześnie dobrych i uczciwych relacji ze swoimi klientami, a także nie zadbały o swoją wiarygodność.

To, że polskie marki są coraz cenniejsze, potwierdzają też różnego rodzaju rankingi. Wartość ponad 300 największych wycenia się już na ponad 60 mld zł. Eksperci podkreślają, że ich siła rośnie, bo zwiększa się też znaczenie w świecie marki, jaką jest Polska. W opublikowanym pod koniec 2014 r. rankingu londyńskiego Brand Finance Institute Polska znalazła się na 20. miejscu najbardziej wartościowych marek krajów. W ciągu ostatniego roku jej wartość zwiększyła się o 21 proc. do 602 mld dol.

Wejście na zagraniczne rynki

O pozycji polskich marek świadczy również to, że przybywa kategorii, w których zajmują czołowe miejsca w rynku. Przykładem może być Itaka, która już od 2009 r. pozostaje największym biurem turystycznym w kraju, a więc tym, któremu co roku swoje pieniądze i organizację urlopu powierza największa liczba turystów. W branży małego AGD niepokonany wciąż pozostaje Zelmer, a w segmencie kuchni Amica. Ale cennych polskich marek, które wypracowały przez lata ponadprzeciętny wizerunek, jest dużo więcej. Pochodzą nie tylko z branży spożywczej, jak Mlekovita, Sokołów, Tyskie, Żubr, Wedel, czy kosmetycznej - Ziaja, Inglot, Miraculum, ale też finansowej - PKO, PZU, paliwowej - Orlen, Lotos, czy chemii budowlanej - Fakro i Atlas.

Wiele z nich aby dalej rosnąć, musi poszukiwać odbiorców na zagranicznych rynkach. Opanowały już kraje Unii Europejskiej. Teraz ruszają na podbój bardziej odległych zakątków świata, co oznacza, że na ich mapie ekspansji pojawiają się Stany Zjednoczone, Brazylia, Indie, Chiny czy kraje arabskie.

Firma LPP, właściciel takich marek jak Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay, otworzyła właśnie swój pierwszy salon w Katarze. W lutym firma zadebiutowała natomiast w Egipcie. W sumie jej strategia zakłada uruchomienie w ciągu 5 lat kilkudziesięciu salonów na Bliskim Wschodzie. Ale w Europie też chce walczyć o udziały. Podobnie jak marka obuwnicza CCC, która w latach 2015-2017 na terenie Europy Środkowej, Niemiec i Austrii chce uruchomić ponad 500 sklepów. Jak zapowiedział Piotr Nowjalis, wiceprezes zarządu CCC, spółka jest też zainteresowana ekspansją na Litwę, Łotwę i Estonię.

Przykładem może być też sektor wódki, który po opanowaniu Europy i USA teraz planuje podbić rynki Ameryki Środkowej, Południowej oraz Chiny i Wietnam. W Salwadorze, Hondurasie i na Kostaryce udało się już nawet zarejestrować dwa polskie oznaczenia geograficzne napojów spirytusowych: Polska Wódka i Wódka ziołowa z Niziny Podlaskiej aromatyzowana ekstraktem trawy żubrowej.

- Polska jest największym producentem wódki w Unii Europejskiej. Mamy wysokiej jakości produkt kojarzony z naszym krajem i wielowiekową tradycję wytwarzania. Wciąż jednak za mało eksportujemy i za mało na alkoholu zarabiamy. Przykład szkockiej whisky, która jest dziś obecna na 200 rynkach, a wartość jej eksportu przekracza 20 mld zł rocznie, pokazuje, że przy współpracy biznesu i administracji także dzięki napojom alkoholowym można rozwijać gospodarkę i budować pozytywny wizerunek kraju - mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

Coraz aktywniej na zagranicznych rynkach działa też polski przemysł maszynowy. Ursus zamierza np. rozwinąć sprzedaż swoich ciągników przede wszystkim w Europie Zachodniej, krajach bałkańskich i afrykańskich. Wyniki finansowe za ostatni rok świadczą o potencjale Ursusa. Spółka wypracowała 224,1 mln zł przychodów, czyli o 51,5 proc. więcej niż w 2013 r. Zwiększył się też jej zysk netto do 15 mln zł.

Podobnie jest z produkcją polskich rowerów. - Rocznie produkujemy ok. 400 tys. rowerów, z czego ok. 40 proc. przeznaczone jest na eksport - głównie do krajów europejskich, m.in. do Niemiec, Austrii, Czech, Chorwacji, Węgier, Danii, Belgii, Anglii. Cały czas szukamy nowych, obiecujących rynków zbytu i Chiny wydają się świetnym wyborem - wyjaśnia Wiesław Grzyb, prezes firmy Arkus & Romet Group, produkującej kultowe rowery polskiej marki Romet, obecnej na polskim rynku od 1948 r.

Powroty do świetności

Do inwestowania w rodzime marki zachęcają ich sukcesy. To dzięki inwestorom na arenę powracają też znane w czasach PRL-u marki, które upadły w okresie transformacji.

W ostatnich latach mamy więc do czynienia z wielkimi powrotami. Drugie życie dostały np. marka kosmetyczna Celia, obuwnicza Relax, Syrena, elektroniki użytkowej Tonsil, Unitra, handlowa Pewex, Baltona czy pojazdów Romet. O ich zakupie zadecydowały nie tylko względy ekonomiczne, ale i sentyment.

Tak było w przypadku Sławomira Wieszczecińskiego, który w 2012 r. kupił prawo do marki Tonsil. Jego ojciec sprzedawał głośniki tej firmy w czasach jej największej świetności. Wystarczyły dwa lata, by marka zaczęła zarabiać na siebie. - Na początek postanowiliśmy odnowić produkcję głośników, z których marka była znana przed laty. Teraz, gdy już to się udało, stawiamy na produkcję nowych modeli, z którymi chcemy ruszyć na podbój zagranicy. Już współpracujemy z Niemcami i Kanadą - informuje Kajetan Adamczak, dyrektor operacyjny Tonsilu.

O tym, że było warto postawić na dawną markę, jest też przekonany nowy właściciel Unitry - firma K-Consult, która zadebiutowała z nią na rynku w maju 2014 r. K-Consult postanowiła przywrócić do ofert topowe urządzenia Unitry, takie jak np. uchwyt Ryszard, czy wzmacniacz lampowy Edward. - Z opinii, jakie otrzymujemy od naszych nowych klientów, wynika, że ten koncept się sprawdza. W planach mam rozbudowane oferty o nowe urządzenia - tłumaczy Mateusz Lewandowski z K-Consult.

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.