Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Panie w świecie finansów i biznesu

2 lipca 2018

Gdy w połowie 2011 roku w atmosferze gigantycznego skandalu obyczajowego poszukiwano osoby na zwolnione przez Dominique Straussa-Kahna stanowisko dyrektora zarządzającego Międzynarodowego Funduszu Walutowego, oczy wszystkich zwróciły się na kobietę

Christine Lagarde w zasadzie nie miała konkurencji i została pierwszą w historii kobietą, która zajęła najwyższe stanowisko w jednej z największych globalnych organizacji finansowych.

Zastąpiła mężczyznę uważanego za jednego z najpotężniejszych w świecie, mocnego kandydata na przyszłego prezydenta Francji. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że ów mężczyzna schodził ze sceny publicznej oskarżony o jedno z najbardziej odrażających przestępstw: napaść seksualną na kobietę.

Czy ta nominacja to przypadek? Wielu obserwatorów twierdzi, że nie było w tym nic losowego. Według nich to symbol kończącej się wszechwładzy samców alfa w prezesowskich gabinetach. Do chwili, w której pani Lagarde umawiała się na pierwszą sesję zdjęciową w nowej roli, wiele się już wydarzyło w dziedzinie udziału kobiet w życiu publicznym. Początku tego światowego procesu należy poszukiwać w narodzinach feminizmu z przełomu XIX i XX wieku i znaczącym nasileniu się walki o równouprawnienie pań, szczególnie prowadzonej przez amerykańskie sufrażystki. W takim ujęciu ostatnie dziesięciolecie jest tylko naturalną kontynuacją zapoczątkowanej wówczas fali. W poszczególnych częściach świata przebiegało to z różną dynamiką, ale generalnie trudno nie zauważyć, że kobiety wykazały się w tym zakresie ogromną cierpliwością. Trzeba było dziesiątków pozytywnie zweryfikowanych przykładów kobiecej aktywności, by komentatorzy (oczywiście mężczyźni) przestali traktować to jako miły przypadek, coś w rodzaju sympatycznej niespodzianki w świecie garniturów i perfekcyjnie wiązanych krawatów.

Kobiety na szczytach władzy

Oswajanie świata z niewiastami na szczytach władzy trwa już mniej więcej pół wieku. Zaczęło się od polityki i z powodzeniem trwa do dzisiaj. Wystarczy przywołać historyczny już przykład Margaret Thatcher (do dzisiaj w wyszukiwarce Google po wpisaniu imienia Margaret była premier Wielkiej Brytanii znajduje się w pierwszej piątce odsłon) oraz Angeli Merkel, kanclerz Niemiec, która już od dekady trzyma twardą ręką europejską jedność. Ostatnie 10-15 lat to niebywała ekspansja kobiet także w świecie finansów. W USA i w Izraelu panie po raz pierwszy w historii stanęły na czele centralnych banków. Od roku pierwszą kobietą prezesem Systemu Rezerwy Federalnej (Federal Reserve System - Fed), czyli banku centralnego USA, jest Janet Yellen. To pierwszy taki przypadek w 100-letniej historii tej instytucji. I nie była to nominacja na zasadzie widzimisię. Barack Obama mianował ją na to stanowisko po tym, jak pod petycją w sprawie przekazania Yellen sterów Fed podpisało się 130 tys. osób, w tym 500 ekonomistów. Skończyła się też męska dominacja w finansowym sektorze na Dalekim Wschodzie. Na liście 100 najbardziej wpływowych kobiet w biznesie aż roi się od nazwisk i firm z tego regionu świata.

Polski ślad

Wyjątkowa sytuacja zdarzyła się też w Polsce w 2000 r. Kobiety sprawowały wówczas cztery najpoważniejsze stanowiska w polskich finansach. Prezesem NBP była Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceministrem skarbu odpowiedzialnym za finanse - Alicja Kornasiewicz, Maria Wiśniewska była prezesem Banku Pekao SA, a Henryka Pieronkiewicz - PKO BP. Co ciekawe polski ślad jest także w biogramach obecnych prezesek banków centralnych USA i Izraela. Polskie korzenie ma Janet Yellen. Jej dziadek pochodził z Suwałk. Związki z naszym krajem ma nie tylko szefowa Fed, ale też prezes Banku Izraela. Ojciec mianowanej na to stanowisko w 2013 roku dr Karnit Flug urodził się w Łodzi. Flug, która w Izraelu, podobnie jak Yellen w USA, jest pierwszą kobietą na czele banku centralnego, ekonomię ma we krwi. Jej ojciec skończył po wojnie ten kierunek na Uniwersytecie Warszawskim i później przez lata pracował w izraelskim ministerstwie finansów.

Czy to wszystko, co dzieje się na światowych salonach władzy i w ważnych polskich instytucjach, znaczy, że kobietom udało się uwolnić od mężczyzn także na niższych piętrach drabiny społecznej, przełamać wielowiekowe stereotypy i przebić mityczny szklany sufit? Polska stanowi dobre źródło obserwacji.

Mniej więcej co trzecia firma jest zakładana przez kobietę i zapewne rację mają ci, którzy twierdzą, że Polki odziedziczyły przedsiębiorczość w genach. Wojny i powstania sprawiały, że często musiały radzić sobie same. Po 1989 r. w sposób naturalny nastąpił wysyp kobiecych firm. Statystyki stawiają nas w europejskiej czołówce.

A zatem kobieca aktywność w biznesie byłaby rodzajem dziejowego zobowiązania: "bo już nasze babcie..."? Zjawisku wzrostu aktywności zawodowej pań przygląda się wiele krajowych ośrodków naukowo-badawczych i innych instytucji. Z badań Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika np., że powody, dla których kobiety i mężczyźni zakładają własne firmy, są te same. Mają też podobne problemy z ich prowadzeniem. Różnica jest taka, że płeć piękna jest ostrożniejsza i woli działać w pojedynkę. Stąd już tylko krok do bardziej pogłębionych refleksji.

Katarzyna Pawlikowska i Dominika Maison, autorki pracy pt. "Polki. Spełnione Profesjonalistki, Rodzinne Panie Domu czy Obywatelki Świata?", zauważają, że znacznym uproszczeniem jest traktowanie kobiet jako badawczego monolitu, który powstał w opozycji do mężczyzn. "Polki konsumentki, Polki obywatelki, Polki żony/partnerki, Polki matki, Polki profesjonalistki, Polki uwodzicielki, Polki wierzące, Polki niewierzące, Polki liberalne, Polki feministki, Polki konserwatywne, Polki przedsiębiorcze, Polki kapłanki ogniska domowego, Polki aspirujące, Polki szczęśliwe, Polki rozczarowane, Polki... No właśnie - jakie są teraz Polki? Zapraszamy do wspólnego odkrywania!" -napisały autorki we wstępie.

Siedem grup kobiet

Dzięki nowoczesnej analizie badawczej - tzw. analizie skupień, wyłoniły aż siedem diametralnie różnych grup kobiet: Spełnione Profesjonalistki, Obywatelki Świata, Zachłanne Konsumpcjonistki, Rodzinne Panie Domu, Niespełnione Siłaczki, Rozczarowane Życiem oraz Osamotnione Konserwatystki. "Kobiety w tych segmentach różnią się po części cechami demograficznymi, ale, co znacznie ciekawsze, przede wszystkim wyznawanymi wartościami, światopoglądem, potrzebami, podejściem do życia, pracy czy rodziny" - podkreślają.

Każda z tych grup ma własną dynamikę. Weźmy np. Spełnione Profesjonalistki. To już ok. 10 proc. kobiet w Polsce. Według prof. Dominiki Maison to "Optymistki, osiągające sukces, kobiety zrealizowane, które czerpią radość z pracy". Jej zdaniem liczebność tej grupy na pewno będzie rosła. Na drugim biegunie są Niespełnione Siłaczki. One także chcą być kobietami sukcesu i rodzina nie jest dla nich najważniejszą wartością, chcą to zmienić, zmieniać się na lepsze, rozwijają się, ale... Coś im nie wychodzi i w pracy nie potrafią się spełnić. Ogólnie z badań wynika, że ponad połowa ankietowanych (56 proc.) jest szczęśliwa. Głównym powodem zadowolenia pań jest udane życie rodzinne (96 proc.), małe przyjemności (92 proc.) i przyjaciele (91 proc.). Jest i ciemniejsza strona: aż 45 proc. respondentek na co dzień czuje się zmęczona, a 34 proc. - zestresowana. Najczęstszymi przyczynami złego samopoczucia u Polek i przyczyną codziennych zmartwień są przede wszystkim finanse (65 proc. wskazań), troska o bliskich (63 proc.) i zdrowie (50 proc.). Mniej niż 1/3 naszych rodaczek jako bolączki dnia codziennego wymieniła złe relacje z partnerem (29 proc. wskazań) oraz problemy wychowawcze z dziećmi (27 proc.).

Czy taki zbiór: od profesjonalisty do samotnego Don Kichota i od człowieka szczęśliwego do martwiącego się stanem rodzinnych finansów frustrata, mógłby opisywać również męski świat? Zapewne mógłby, i to równie wyczerpująco. Gdyby nie siła stereotypu. No bo jak "prawdziwego, twardego" mężczyznę rozszyfrować jako np. "rodzinnego pana domu"?

Finansowe stereotypy

Stereotyp ciągle rządzi we wszystkich aspektach życia publicznego, w tym w interesującym nas aspekcie wolności finansowej kobiet. Co ciekawe, nośnikami stereotypów są zarówno mężczyźni, jak i... same kobiety. Mocno zakorzeniony jest pogląd np. o kobietach niepotrafiących oprzeć się pokusie wydania pieniędzy na drobne przyjemności. Tymczasem z corocznego badania prowadzonego przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowym pn. "Postawy Polaków wobec oszczędzania" wyraźnie wynika, aż 40 proc. kobiet spośród zarządzających domowymi budżetami twierdzi, że panuje nawet nad najdrobniejszymi wydatkami, a tylko co dziesiąta Polka przyznaje, że nie ma nad nimi kontroli. Wśród "racjonalnych i przewidywalnych" mężczyzn odsetek niepanujących nad własnymi wydatkami jest dwukrotnie wyższy (22 proc.)!

Mało? Badania pokazują również, że kobiety w Polsce mają bardziej racjonalne podejście do oszczędzania i większe zaufanie do banków niż mężczyźni. Chętniej niż oni wybierają lokaty (16 proc.) oraz konta oszczędnościowe (13 proc.). Wśród mężczyzn zaś jako najbezpieczniejsza forma odkładania pieniędzy dominuje... gotówka przechowywana w domu (19 proc.).

Gdy nadawaliśmy debacie tytuł "Fortuna jest kobietą", mieliśmy na myśli mitologiczną rzymską boginię kierującą ludzkimi losami. Jest jeszcze drugi, bardziej popularny, przyziemny sens tego słowa: fortuna to bogactwo, mnóstwo pieniędzy, rodzaj materialnego spełnienia. Które z tych znaczeń bardziej pasuje do opisu roli spełnianej przez współczesne Polki w życiu swoich rodzin i państwa?

@RY1@i02/2015/033/i02.2015.033.214000100.802.jpg@RY2@

Monika Lipowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.