Trzecie podejście
BRUNON BARTKIEWICZ kolejny raz stanął na czele ING Banku Śląskiego. Jego priorytetem są usługi cyfrowe, ale deklaruje, że nie zapomni również o tych, którzy nie chcą korzystać z banku przez komórkę
Kilka tygodni temu Brunon Bartkiewicz zastąpił na stanowisku prezesa ING Banku Śląskiego Małgorzatę Kołakowską, która stała na czele tej instytucji przez ostatnie sześć lat. Kołakowska pracuje już w grupie ING jako szefowa globalnej sieci bankowości korporacyjnej. Bartkiewicz wczoraj po raz pierwszy prezentował zaś wyniki ING BSK. Po raz pierwszy w obecnej kadencji. Wcześniej już miał okazję to robić, bo dwa razy był szefem banku należącego do holenderskiej grupy finansowej.
Pierwszy raz w połowie lat 90., niedługo po słynnej prywatyzacji, w której wzięło udział rekordowe 800 tys. Polaków i która zakończyła się skandalem, bo choć na debiucie giełdowym akcje mocno podrożały, to mało kto był w stanie je sprzedać. Wtedy musiał zajmować się głównie restrukturyzacją banku, który - podobnie jak inne państwowe instytucje - uginał się pod ciężarem złych kredytów. W połowie 2000 r. przeszedł do centrali i został dyrektorem generalnym ING Direct, internetowego ramienia grupy. Do Polski wrócił w 2004 r., by za pomocą konta OKO spopularyzować rachunki oszczędnościowe - dające oprocentowanie podobne jak lokaty terminowe, ale pozwalające wypłacać pieniądze w dowolnym momencie. Po pięciu latach czekały go przenosiny do holenderskiej centrali i powrót na stanowisko szefa ING Direct. W 2012 r. został zarządzającym pionem międzynarodowej bankowości detalicznej. Nadzorował w tym segmencie działalność grupy we Francji, Włoszech, w Hiszpanii, Turcji, Rumunii, a także w Polsce.
Przed ostatnim powrotem na fotel prezesa Bartkiewicz był też członkiem rady nadzorczej ING BSK. Ponieważ nie tylko śledził to, co działo się w polskim banku, ale też miał na niego spory wpływ, trudno się spodziewać, by chciał dokonywać dużych zmian. - Bank jest w świetnej kondycji finansowej i mentalnej. Nie wymaga głębszej restrukturyzacji - deklarował na spotkaniu z dziennikarzami.
W I kw. br. ING BSK wykazał 259 mln zł zysku netto, o 2 mln mniej niż rok temu. Na tle konkurentów to spory sukces - branża zmaga się bowiem z kosztami obowiązującego od lutego podatku od instytucji finansowych. Dla Śląskiego obciążenie wyniosło w I kw. 50,5 mln zł. Zysk poszedł w górę, bo bank należy do liderów wzrostu w sektorze. W końcu marca aktywa wynosiły niemal 113 mld zł, o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Dla porównania - Bank Pekao, który również wczoraj podawał wyniki, zanotował w minionych 12 miesiącach 2,3-proc. spadek aktywów.
Główny cel nowego prezesa? - Naszym priorytetem jest digitalizacja, ale proszę nie wyciągać z tego wniosku, że odetniemy od usług klientów niecyfrowych - zapowiadał Bartkiewicz i podkreślał, że dotychczasowy "ruch w kierunku działalności zdalnej jest bardzo imponujący". Na ponad 4 mln klientów detalicznych ING BSK prawie 800 tys. korzysta z bankowości mobilnej. Za przykład udanego projektu w dziedzinie digitalizacji - dotyczącego nie tylko jego banku - Bartkiewicz wskazywał udział banków w przekazywaniu wniosków w programie "Rodzina 500 plus".
@RY1@i02/2016/090/i02.2016.090.000001600.803.jpg@RY2@
mat. prasowe
Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu