Superbohater znad Wisły
Amerykanie, którzy do niedawna serwowali naszym widzom tylko własne filmy i seriale, kręcą dla Polaków coraz więcej produkcji. Trwa boom, jakiego rynek dawno nie widział. Na razie tylko w telewizji
Netflix, największy serwis streamingowy z serialami na świecie, dorobił się już sporej listy własnych superbohaterów. Stworzył Luke’a Cage’a o skórze, której nie naruszy piła tarczowa, siłaczkę z detektywistycznym zacięciem czy osieroconego milionera o żelaznej pięści. Wkrótce do tej grupy ma dołączyć heros znad Wisły. No, może nie do końca znad Wisły, bo Geralt, tytułowy wiedźmin z sagi Andrzeja Sapkowskiego, utrzymuje, że pochodzi z Rivii, której próżno szukać na mapie. Białowłosy wojownik superbohaterem na amerykańską modłę nie jest, bo w odróżnieniu od herosów zza oceanu żyje w świecie, gdzie magia jest na porządku dziennym. Ale to fanom książek i bijącej rekordy popularności gry wideo, powstałej na bazie jego przygód, nie przeszkadza.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.