Od pomysłu do przemysłu
Europejski Kongres Gospodarczy to nie tylko węgiel, przemysł i biznes wagi ciężkiej, ale też start-upy i młodzi przedsiębiorcy
Biznesowym aspirantom poświęcone były European Start-up Days, impreza towarzysząca kongresowi. Młode przedsięwzięcia miały podczas nich okazję zaprezentować się potencjalnym inwestorom lub partnerom biznesowym. Przeznaczona dla nich przestrzeń wystawiennicza mieściła się w katowickim Spodku.
O ile na Kongresie spotyka się raczej przedstawicieli tradycyjnych branż, o tyle rozrzut tematyczny młodego biznesu robi wrażenie. Od spółki biotechnologicznej, która chce pozyskiwać beta glukan (cukier o udokumentowanym działaniu leczniczym) z owsa, przez producenta nowoczesnych rozwiązań do magazynowania energii opartych na pyle diamentowym, firm uczących drony latać za pomocą unikalnego oprogramowania wykorzystującego logikę rozmytą, po inteligentny kosz i aplikację rozpoznającą choroby skóry. Impreza zgromadziła setkę młodych przedsięwzięć, wybranych spośród dwustu małych biznesów, które zgłosiły się do udziału.
Przyszli przedsiębiorcy poszukiwali w Katowicach głównie potencjalnych inwestorów. - Dzieje się tutaj tyle, że jeszcze nawet nie zdążyłem przejrzeć e-maili - a wiem, że przyszło kilka od osób, z którymi rozmawiałem przy naszym stoisku - śmieje się Norbert Walczyński, właściciel bezwodnej myjni samochodowej. Jego Waterless bazuje na technologii wykorzystywanej w krajach, gdzie woda stanowi cenne dobro, w tym w krajach arabskich. Auta myje się tam za pomocą specjalnych środków, których nie trzeba spłukiwać - stąd brak konieczności używania wody - wystarczy je zetrzeć za pomocą ścierki z mikrofibry. Środki te są na tyle silne, że zmuszają brud do oddzielenia się od lakieru, pozostawiając go nietkniętym. Ponieważ do umycia samochodu w tej technologii nie jest potrzebna woda, Waterless może świadczyć swoją usługę w dowolnym miejscu.
Właśnie tę zaletę chce wykorzystać Walczyński. - Docelowo chciałbym stworzyć aplikację, która działałaby podobnie jak Uber - klient zamawiałby w niej usługę mycia samochodu, siedząc w domu czy w biurze i nie musiałby się o nic martwić - mówi młody przedsiębiorca. Na miejsce dojeżdżałaby lotna ekipa Waterless. Korzyść - czas zaoszczędzony na dojeździe i pobycie w myjni. Dodatkowa korzyść? Doskonały połysk, którym firma chwali się na swoim profilu na Facebooku.
Waterless to początkujący biznes - istnieje od kilku miesięcy, a jego założyciel - absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach - poszukuje inwestora, dzięki któremu zyskałby środki na stworzenie aplikacji. Ale na European Start-up Days można było spotkać również bardziej zaawansowane przedsięwzięcia, takie chociażby jak Meedy.
Zapytany o tzw. elevator pitch (czyli o jak najkrótsze podsumowanie profilu działalności; termin wziął się od wiecznie zajętych przedstawicieli funduszy inwestycyjnych i związanej z tym konieczności zainteresowania ich swoim biznesem w możliwie najkrótszym czasie, np. podczas kursu windą) założyciel przedsięwzięcia Lesław Skibiński odpowiada po chwili namysłu: - Meedy jest środowiskiem koncentrującym świadczeniodawców i pacjentów. W praktyce oznacza to usługę dostępną z poziomu przeglądarki internetowej (tak jak konto w banku czy poczta elektroniczna), dzięki której pacjent - w praktyce każdy z nas - może wyszukiwać i umawiać się na wizyty u lekarzy, przechowywać swoją dokumentację medyczną (jeśli lekarz również korzysta z aplikacji, jest ona po prostu dodawana do konta pacjenta), a nawet odbyć telekonsultację, czyli wideorozmowę z lekarzem specjalistą (oczywiście po uprzednim umówieniu się).
- Jesteśmy w tej chwili w stanie skierować pacjenta do ok. 15 tys. lokalizacji na terenie całego kraju. Dodatkowo oferujemy również usługę opiekuna medycznego. To są ludzie, którzy mają związek z medycyną - w tym pielęgniarki lub ratownicy medyczni - ale którzy nie leczą pacjentów, tylko przeprowadzają ich przez proces leczenia - mówi Skibiński. Ta ostatnia usługa jego zdaniem to odpowiedź na jedną z największych bolączek służby zdrowia - że leczenie nie jest skoordynowane, to znaczy pacjent odwiedza wielu specjalistów, ale nie ma nikogo, kto by te wszystkie cząstki informacji medycznych zbierał i pomagał w interpretacji, a także planowaniu dalszych kroków.
Meedy może być również wykorzystywane przez przychodnie lekarskie do umawiania wizyt i przechowywania dokumentacji medycznej - z tego samego względu nadaje się on do indywidualnych praktyk lekarskich. System istnieje również w wersji dla firm oferujących ubezpieczenia medyczne, w prosty i łatwy sposób pozwala im na kontrolę ilości wykupionych usług. Zresztą historia Meedy zaczęła się właśnie od oprogramowania dla firm oferujących ubezpieczenia zdrowotne (Skibiński był product managerem w branży), a konkretnie od problematycznego rozliczania się ich z dostawcami usług medycznych.
Meedy to dość zaawansowane przedsięwzięcie, ale mimo to stojąca za nim spółka - Saneo (prezesem zarządu której jest Skibiński) - poszukuje inwestora, który pomoże w promocji i sprzedaży, głównie dla klientów indywidualnych. Najnowszym produktem, jaki oferuje klientom biznesowym, jest Meedy Box - czyli de facto budka telefoniczna, tyle że zamiast telefonu w środku znajduje się komputer, gdzie można zalogować się do systemu i odbyć telekonsultację z lekarzem. - Pracownicy często wyskakują w trakcie dnia na wizyty u lekarza, tracąc w ten sposób czas na dojazd i na samą konsultację. Meedy Box pozwala zaoszczędzić ten czas. Już mamy pierwsze zamówienia od firm z warszawskiego Mordoru - cieszy się Skibiński.
@RY1@i02/2017/092/i02.2017.092.00000130b.801.jpg@RY2@
fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta
W Spodku zaprezentowało się sto młodych firm
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu