Firmy z SSE dostają od rządu sprzeczne komunikaty
PROBLEM
Ministerstwo Rozwoju chce, by w specjalnych strefach ekonomicznych (SSE) prężniej niż do tej pory działały małe i średnie przedsiębiorstwa. Zwłaszcza te innowacyjne. Ale na razie to tylko puste zapowiedzi.
Koniec z montowniami, do których wjeżdża się jedną ciężarówką, a drugą wyjeżdża. Nadszedł czas, by skrzydła rozwinęły firmy innowacyjne i nowoczesne. Taka wizja SSE wyłania się z deklaracji resortu rozwoju, który pracuje nad pakietem ułatwień dla firm zainteresowanych inwestycjami w SSE. Jeszcze w grudniu zeszłego roku resort zapewniał, że przedstawi je najpóźniej do marca. Na razie poprzestaje jednak na zapowiedziach i nie chce podzielić się nawet wstępnymi założeniami opracowywanych zmian. A co więcej, rząd raczej zniechęca, niż inspiruje firmy w SSE do rozwoju bardziej kreatywnych sfer działalności. Wciąż nie zmienił bowiem regulacji, które wykluczają przedsiębiorców strefowych z możliwości skorzystania z ulg na badania i rozwój (B+R). A miał ku temu okazje przy wprowadzeniu większych preferencji dla MSP, które obowiązują od stycznia. Efekt? Firma w SSE, która zatrudni naukowców lub wykupi ekspertyzę w laboratorium, będzie musiała ponieść 100 proc. kosztów takiej inwestycji.
Eksperci są zgodni: bez zachęt do prowadzenia prac badawczo-rozwojowych wiele firm z SSE będzie się starać zwiększyć swoją konkurencyjność innymi metodami. Na przykład redukując koszty produkcji i zatrudnienia. To zaś kierunek zupełnie przeciwny do tego, który postuluje ministerstwo. Specjaliści podkreślają też, że nowe przepisy stoją w sprzeczności z planami resortu, który nie kryje, że liczy na wzrost inwestycji w nadchodzących latach - zarówno polskich, jak i zagranicznych - właśnie na terenach SSE. Już poczynił w tym kierunku pewne kroki.
Pod koniec ubiegłego roku weszły w życie rozporządzenia Rady Ministrów, na mocy których rozszerzono obszary stref: katowickiej, kostrzyńsko-słubickiej, mieleckiej, pomorskiej, starachowickiej, tarnobrzeskiej wałbrzyskiej i warmińsko-mazurskiej. Ministerstwo Rozwoju szacuje, że dzięki temu łączna wartość inwestycji zwiększy się o ponad 16 mld zł, co z kolei ma się przełożyć na 85-120 tys. nowych miejsc pracy. Oznacza to, że z jednej strony szans na rozkręcenie działalności na preferencyjnych warunkach będzie więcej niż w poprzednich latach. Z drugiej jednak strony wcale nie musi to być tak atrakcyjne, jak chciałby tego rząd, a przede wszystkim - przedsiębiorcy. ⒸⓅ
Jakub Pawłowski
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu