Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna wojną, ale rolnikom trzeba udzielać kredytów

14 kwietnia 2022

Mariusz Kaczmarek: Mieliśmy przetrwać dwa tygodnie, tak zapisaliśmy w naszych instrukcjach dotyczących zarządzania kryzysowego. Dziś bank działa w miarę normalnie, jeśli za normalne można uznać funkcjonowanie ogromnej instytucji finansowej w czasie, gdy na kraj spadają bomby

Mariusz Kaczmarek, cz
Mariusz Kaczmarek, cz

Gdy pojawią się trudne sytuacje kryzysowe w sektorze finansowym, to bankowcy zawsze mówią: Pieniądze klientów są bezpieczne, śpijcie spokojnie. Mówiliśmy to naszym klientom, gdy rozpoczęła się pandemia i gdy rozpoczęła się wojna w Ukrainie, bo na początku obu wydarzeń i u nas ustawiały się kolejki przed bankomatami. Pan jest wiceprezesem największego ukraińskiego banku. Czy powiedziałby pan dziś to samo swoim klientom: Wasze pieniądze są u nas w banku bezpieczne?

Z perspektywy ponad 30 dni wojny nie powiedziałbym tak. W momencie jej rozpoczęcia mieliśmy 7500 bankomatów, 1400 oddziałów - to potężna sieć. Jesteśmy takim ukraińskim PKO BP, tylko większym. W związku z tym u nas kolejki przed bankomatami ustawiły się natychmiast, gdy ludzie poczuli zagrożenie, i klienci wypłacali wszystko, co mieli. Dopiero po pewnym czasie Narodowy Bank Ukrainy wprowadził limity wypłat. Wystarczyłyby dwie bomby zrzucone na centrum przetwarzania danych i banku by nie było. Zresztą 26 czy 27 marca mieliśmy strach w oczach, bo komandosi rosyjscy znaleźli się 200 m od naszego centrum przetwarzania danych w Dnieprze. Na szczęście nas ominęli. Gdyby nas zbombardowali, to bez względu na to, że pieniądze są gwarantowane, nasi klienci nie mieliby do nich dostępu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.