Rozbicie dzielnicowe na zakupach
Dyskonty podbiły serca Polaków. Niezależnie, czy mieszkamy na północy, południu czy w centrum, w biedniejszym czy zamożniejszym zakątku kraju, do tego rodzaju sklepów chodzimy najczęściej. W drugiej kolejności wybieramy małe tradycyjne placówki – wynika z najnowszego badania „Shopper od Bałtyku po Tatry” firmy GfK. Dla analityków popularność dyskontów nie jest zaskoczeniem. Zwłaszcza odkąd sieci postawiły na rozwój swoich placówek nie tylko w największych, ale i mniejszych miastach i wsiach.
– Biedronka ma już niemal 3 tys. sklepów – zauważa Bartosz Bolecki, starszy analityk handlu detalicznego w PMR. I dodaje, że dyskonty od dłuższego czasu wygrywają we wszelkich badaniach dotyczących miejsca zakupów. – Są łatwo dostępne, oferują szeroki asortyment, a do tego dają poczucie niskiej ceny – uzupełnia Bolecki.
O ile Polacy są zgodni co do miejsca zakupów, to już niekonieczne co do rodzaju nabywanych towarów. Różnice widać choćby w zakupach marek własnych, które największy udział mają w północnej Polsce. Magdalena Zimna, globalna dyrektor ds. rozwoju biznesu paneli konsumenckich GfK, tłumaczy to tym, że mieszkańcy tego regionu generalnie chętniej kupują w dyskontach, gdzie asortyment marek własnych jest większy niż w innych sklepach detalicznych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.