Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Gospodarka chowa się we mgle

26 kwietnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

K oronawirus nie tylko wyłączył gospodarkę, wpychając ją w objęcia recesji. Sprawił także, że coraz mniej wiemy o jej faktycznym stanie. Najlepszym przykładem są problemy z pomiarem zmian cen.

W połowie maja Główny Urząd Statystyczny będzie musiał podać wskaźnik za kwiecień. Ale jak ustalić zmianę ceny, gdy nie ma sprzedaży? Żeby w pełni zrozumieć, z czym się teraz mierzą pracownicy GUS, musimy wiedzieć, jak do tej pory liczyli oni inflację. Podstawa to mieć informacje, jak ludzie dzielą swoje wydatki na poszczególne towary i usługi, co kupują najczęściej i gdzie. Strukturę wydatków bierze się z badań budżetów domowych, przeprowadzanych co rok na losowo wybranej grupie 30 tys. gospodarstw. Tak powstaje tzw. koszyk inflacyjny, czyli zestaw towarów i usług w określonych proporcjach. Dzięki temu GUS wie, że – na przykład – na żywność i napoje w przeciętnym polskim domu przeznacza się jedną czwartą budżetu, a na restauracje i hotele idzie trochę więcej niż co dwudziesta złotówka. Podobnie na kulturę i rekreację. Na tej podstawie tworzy się wagi – co oznacza, że w koszyku ceny żywności mają większe znaczenie niż np. stawki za nocleg w hotelu.

No ale żywność żywności nierówna. GUS musi więc wiedzieć, jakie towary w poszczególnych kategoriach Polacy kupują najczęściej. Dowiaduje się tego z badań budżetów gospodarstw domowych, ale również czerpie wiedzę z innych źródeł, np. od sieci handlowych, z ekspertyz branżowych, raportów itd. Tak powstaje tzw. lista reprezentantów, czyli towarów i usług o cechach reprezentatywnych dla danej kategorii. To zmiany ich cen są potem mierzone. Lista jest długa i się rozrasta, w 2019 r. GUS zbierał informacje o 230 tys. cen miesięcznie. Żywność ‒ to 72 tys. pozycji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.