Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Wpadniemy w recesję. To w zasadzie pewne

22 kwietnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Mamy największy spadek sprzedaży detalicznej od 15 lat. A do tego najgłębszy pesymizm w firmach w historii badań GUS

II kwartał w naszej gospodarce zapowiada się źle. Nie działa to, co wydarzyło się w czasie poprzedniego kryzysu z lat 2008–2009. Wtedy Polacy długo nie poddawali się minorowym nastrojom panującym na świecie. Jeszcze w IV kwartale 2008 r. konsumpcja prywatna rosła o 5,7 proc., zwalniając w 2009 r. Ale to nadal był wzrost. Do tego gospodarkę utrzymywał na powierzchni rozpędzony eksport. Osłabienie złotego, do którego wówczas doszło, poprawiało rentowność handlu z zagranicą i umacniało pozycję naszych firm na zewnętrznych rynkach. Polscy przedsiębiorcy w pewnym sensie „jechali na gapę”, pośrednio korzystając z programów pobudzania popytu, jakie wtedy zaordynowały zachodnie rządy swoim gospodarkom. A rosnący eksport pomógł uniknąć recesji.

Tym razem jest inaczej, a jedyny punkt zbieżny między poprzednim a obecnym kryzysem to osłabienie złotego. Eksport nie będzie wspierał polskiej gospodarki tak bardzo, jak ponad dekadę temu, a i popyt krajowy dostał poważnej zadyszki. Pokazują to dane GUS opublikowane w ostatnich dniach. Z informacji o produkcji przemysłowej w marcu wiemy, że najbardziej ucierpiały właśnie branże eksportowe, jak motoryzacja czy produkcja mebli, gdzie spadki produkcji były dwucyfrowe. Po danych o sprzedaży detalicznej, które zostały opublikowane wczoraj, jest jasne, że zamrożenie handlu doprowadziło do wyparowania z gospodarki dużej części konsumpcji; ekonomiści mBanku uważają, że nawet jednej trzeciej. Sprzedaż realnie (czyli mierzona w cenach stałych) obniżyła się o 9 proc. w porównaniu do marca 2019 r. To największy spadek od kwietnia 2015 r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.