NBP odpala bazookę w walce z pandemią
Bank centralny ogłosił program, jakiego polska gospodarka jeszcze nie widziała. Zamierza zrobić wszystko dla wsparcia banków, które mają pomóc firmom utrzymać płynność
Nie ma jeszcze katastrofy, ale sytuacja w niektórych obszarach wyraźnie się pogarsza – tak można streścić powód, dla którego NBP zaczął działać. Bank centralny na bieżąco sprawdza, w jakiej kondycji są firmy, na podstawie szybkich sond. Wie już, że przedsiębiorcy boją się narastania zatorów płatniczych, a niektórzy eksporterzy nie otrzymują należnej im zapłaty za swoje towary. Bank widzi też, że działalność niektórych przedsiębiorstw może zostać ograniczona w wyniku przymusowej kwarantanny. Polacy zaś przestają kupować przede wszystkim towary i usługi inne niż żywność. Co dla przedsiębiorców oznacza mniej pieniędzy ze sprzedaży.
Żeby uniknąć najgorszego, zarząd NBP zdecydował się na wiele działań. Niektóre z nich zostaną zastosowane po raz pierwszy w historii. Przede wszystkim bank centralny zadba o to, żeby płynności nie straciły banki komercyjne. Dlatego już w poniedziałek, po raz pierwszy od dekady, przeprowadził operację repo wartą 7,3 mld zł. W uproszczeniu to krótkoterminowa (w tym przypadku na cztery dni) pożyczka pod zastaw obligacji skarbowych i innych aktywów w złotych. Na tym jednak nie koniec, bo NBP zapowiada też interwencyjny skup z rynku wtórnego obligacji polskiego rządu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.