Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Trump wygra, ale przegra

27 lutego 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

P rezydent Donald Trump jednym ze swoich największych politycznych wyzwań uczynił zmniejszenie nierównowagi handlowej USA z Chinami. Większość komentatorów jest przekonana, że plan się nie powiedzie. Ale ostatnio pojawiły się głosy, że nawet jeśli plan Trumpa wypali – i trwająca amerykańsko-chińska wojna celna zakończy się sukcesem Waszyngtonu – to i tak będzie to pyrrusowe zwycięstwo.

Najpierw podsumujmy fakty. Stany Zjednoczone są wciąż największą światową gospodarką. Na drugim miejscu jest, liczona jako całość, Unia Europejska. Na trzecim Chiny, na czwartym Japonia. Gdyby rozbić UE na pojedyncze kraje członkowskie, to największą wspólnotową gospodarką są oczywiście Niemcy – numer pięć na liście z 2019 r. Państwa ze sobą handlują, wymieniając się za pieniądze przeróżnymi dobrami. W ten sposób tworzą się między nimi bilanse handlowe. Gdy w jednym szczególnie popularne – z powodu jakości, ceny lub dostępności etc. – są towary z innego, i zasada ta nie działa w obie strony, tworzy się handlowa nierównowaga. Coś takiego wydarzyło się w ciągu ostatnich dekad pomiędzy Ameryką a Chinami. W latach 2010–2014 deficyt handlowy USA wobec Państwa Środka sięgał 1,3 proc. całego amerykańskiego PKB.

Ten deficyt jest od lat ważnym tematem debaty politycznej w Stanach. Zaczęto go przedstawiać w dwóch wymiarach. Po pierwsze, jako zagrożenie geopolityczne. W Waszyngtonie pojawiło się przekonanie, że oto w trzy dekady po pokonaniu Związku Radzieckiego Ameryce urósł dużo groźniejszy konkurent. Groźniejszy, bo co roku rosnący również dzięki temu, że się na kontaktach handlowych z Waszyngtonem bogaci (sprzedaje więcej niż kupuje). Po drugie, zaczęto mówić o ekonomicznych skutkach handlowego deficytu. Choćby o tym, że jest on spowodowany trwałymi zmianami w strukturze amerykańskiej wytwórczości. Czyli – mówiąc krótko – że firmom z USA bardziej opłaca się przenieść produkcje do Chin lub w ogóle wycofać się z wielu sektorów, niż robić te wszystkie rzeczy w Ameryce. Bo w Chinach można je kupić taniej. Oba te czynniki doprowadziły administrację Trumpa do decyzji o rozpoczęciu wojny celnej z Chinami, czyli zniechęceniu Amerykanów do kupowania pochodzących stamtąd produktów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.