Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Instytucje, 
a nie dogmaty

18 października 2024
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Przyznanie Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Daronowi Acemoglu, Jamesowi Robinsonowi i Simonowi Johnsonowi to o tyle interesująca decyzja, że czytając ich prace, można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z analizami politologicznymi (zresztą Robinson jest również politologiem). Naukowcy otrzymali wyróżnienie za „wykazanie znaczenia instytucji dla postępu gospodarczego w kraju”. Dla ekonomistów ze szkoły klasycznej przekonanych, że dobrobyt jest zasługą (jak najmniej uregulowanych) rynków, dla których instytucje są co najwyżej ograniczeniem, może to brzmieć jak herezja. Acemoglu i Robinson udowodnili, że jest inaczej. W głośnej książce „Dlaczego narody przegrywają” ekonomiści piszą, że trwały postęp zależy od stworzenia instytucji włączających. Dzięki nim w kraju poszerza się zakres wolności, którą obywatele wykorzystują, aby budować bogactwo. Brak instytucji nie jest więc jednoznaczny z całkowitą wolnością. Wręcz przeciwnie – w ich miejsce powstają mechanizmy uniemożliwiające całym rzeszom ludzi wywieranie wpływu i udział we władzy, a także blokujące im dostęp do zasobów i praw człowieka.

W swoim opus magnum Acemoglu i Robinson rozprawili się z konkurencyjnymi koncepcjami, które uzasadniały różnice w dobrobycie innymi czynnikami. Jedną z nich jest hipoteza geograficzna, według której to korzystne uwarunkowania klimatyczne w największym stopniu sprzyjają rozwojowi, a niekorzystne go hamują. Jednak w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z szybkim wzrostem zamożności kilku krajów położonych w obszarze uznawanym w myśl tej koncepcji za najmniej przyjazny aktywności gospodarczej – między zwrotnikami Koziorożca i Raka, w którym panują wysokie temperatury i duża wilgotność, które zapewniają idealne środowisko dla wirusów i drobnoustrojów. W Azji mowa o Singapurze i Malezji, a w Afryce – np. o Botswanie. Warto też dodać, że w przeszłości naj zamożniejsze miejsca na świecie – cywilizacje Azteków czy Inków – znajdowały się właśnie w klimacie zwrotnikowym. Dopiero procesy polityczne, m.in. kolonizacja, doprowadziły do ich regresu i awansu Europy.

Inkluzywne reformy

Współcześnie większą popularnością cieszy się hipoteza kulturowa, która tłumaczy konflikty między kręgami cywilizacyjnymi (np. Islam kontra Zachód) i trudności z integracją imigrantów z państw globalnego Południa w państwach Europy i Ameryki Północnej. Według Acemoglu i Robinsona ta koncepcja także nie wytrzymuje zderzenia z dowodami. Mamy przecież wiele przykładów państw z tego samego obszaru kulturowego, które poszły zupełnie innymi drogami. Najbardziej jaskrawy to Korea Północna i Południowa, zamieszkane niemal wyłącznie przez ten sam naród. Mimo to Północ jest obecnie ubogim, totalitarnym państwem o ustroju komunistycznym, a Południe dokonało jednego z najbardziej błyskotliwych awansów gospodarczych w historii. W ciągu kilkudziesięciu lat rozjechały się też drogi Niemców z obu stron zimnowojennej barykady. Do dzisiaj zresztą obszar byłego NRD jest biedniejszy od zachodu kraju, nawet jeśli realia wyraźnie się do siebie zbliżyły.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.