Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

"Bunt" w zarządzie NBP, czyli niezręczny moment na rokosz

Adam Glapiński, NBP
Adam Glapiński ma powody do niepokoju. Konflikt w zarządzie NBP nastąpił w momencie, gdy prezes NBP potrzebuje zgody prezydenta i premiera na ważną nominację w bankuPiotr Malecki
11 grudnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Znów głośno o Narodowym Banku Polskim. Tym razem nie chodzi o kontynuację serii obniżek stóp procentowych ani nawet o największe spośród wszystkich banków centralnych zakupy złota, tylko o władzę. Konkretnie o władzę nad bankiem. Żaden moment nie jest dobry na tego typu popularność, ale ten wydaje się szczególnie słaby. Bo kilka najbliższych miesięcy będzie kluczowe dla funkcjonowania banku pod kierownictwem Adama Glapińskiego.

Upublicznienie "zamachu politycznego" w NBP

Najpierw prawicowe media zaalarmowały o „zamachu politycznym”, który może się skończyć odejściem prezesa NBP. Szybko się okazało, że chodzi o bunt w zarządzie banku centralnego. A konkretnie o to, że część członków zarządu chce pewnego ograniczenia kompetencji szefa banku (zgodnie z konstytucją i ustawą o NBP bank ma trzy główne organy: prezesa, zarząd i Radę Polityki Pieniężnej). Mowa o likwidacji niektórych departamentów, kontroli zarządu nad wydatkami banku centralnego, a także o sposobie ustalania premii dla prezesa (w 2024 r. Glapiński zarobił 1,38 mln zł brutto, w instytucjach publicznych prawdopodobnie nie ma nikogo, kto mógłby liczyć na więcej).

Próba „zamachu” miała trwać już kilka tygodni. Jej upublicznienie zbiegło się z reakcją prezesa w stosunku do zamachowców. Zmian w strukturze departamentów nie było, za to w niespotykany sposób zmienił się zakres odpowiedzialności poszczególnych członków zarządu. Po poprzedniej aferze – z 2023 r. – na boczny tor został odstawiony Paweł Mucha, który nie nadzoruje żadnego departamentu. Teraz w podobnej sytuacji znaleźli się: Marta Gajęcka, Piotr Pogonowski i Rafał Sura. Gajęcka zajmowała się wcześniej departamentem zagranicznym, Pogonowski odpowiadał za rozliczenia transakcji finansowych i statystykę, za departament systemu płatniczego, departament rozliczeń gospodarki własnej, departament koordynacji i realizacji zakupów oraz wystawowe Centrum Pieniądza.

Tu należy wyjaśnić, że zgodnie z przepisami nadzór nad departamentami mogą sprawować tylko prezes i wiceprezesi NBP. Żeby ominąć to ograniczenie, prezes udziela upoważnienia do nadzorowania zwykłym członkom zarządu. Formalnie brak nadzoru nad departamentami nie jest niczym niezwykłym. W rzeczywistości pokazuje jednak brak zaufania prezesa wobec części współpracowników.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.