Dziennik Gazeta Prawana logo

Mija czas obligacji

29 czerwca 2018

Jeśli ktoś chce kupować obligacje, powinien wybierać papiery o zmiennym oprocentowaniu

Większość ekonomistów jest zgodna: RPP zacznie podwyższać stopy procentowe już w pierwszym kwartale przyszłego roku. To przez ryzyko wzrostu inflacji: w przyszłym roku wyniesie ona zapewne ponad 3 proc., czyli będzie wyższa niż tzw. cel inflacyjny NBP (2,5 proc.). Jeśli rada będzie podwyższać stopy, przełoży się to na rynek obligacji skarbowych. Pół biedy, jeśli rentowność, jakiej będą żądać inwestorzy od emitenta - Ministerstwa Finansów - wzrośnie już na przetargu. Gorzej, że nikt nie da gwarancji, że po kupieniu takiej obligacji jej rentowność nie będzie rosła później w obrocie wtórnym. Z reguły tak się właśnie dzieje, gdy rynek zakłada całą serię podwyżek stóp. A gdy rośnie rentowność, spada cena - więc zysku z inwestycji nie będzie.

Inwestycje w obligacje mogą wypaść słabo, tym bardziej że do odwrotu z tego rynku szykują się duzi gracze, choćby fundusze inwestycyjne. Już teraz rekomendują klientom przenoszenie kapitału do bardziej ryzykownych - ale też o większym potencjale zysku - funduszy akcyjnych. - Nie polecamy funduszy obligacji ze względu na zmianę trendu na rynku stopy procentowej - mówił na początku grudnia Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz.

Fundusze inwestycyjne to najprostszy sposób inwestowania na rynku tzw. obligacji hurtowych. Klienci indywidualni mogą bezpośrednio kupować obligacje detaliczne emitowane przez MF. Jednak jest pewien problem: najbardziej popularne obligacje dwuletnie mają stałe oprocentowanie. MF nie zmieniał go od co najmniej połowy ubiegłego roku. Kupowanie tych obligacji teraz, u progu podwyżek stóp przez RPP, mija się z celem. Tym bardziej że dwulatki już dziś nie wytrzymują konkurencji choćby z rocznymi lokatami bankowymi. Średnie oprocentowanie takiej lokaty to około 3,95 proc.

Zyskowne mogą być za to papiery, których odsetki zmieniają się wraz ze zmianą stóp rynkowych. Takie papiery można znaleźć na rynku komercyjnym i komunalnym. Konstrukcja takiego papieru jest dość atrakcyjna dla obligatariuszy. Bazą do wyliczania odsetek najczęściej jest sześciomiesięczny WIBOR. Do tego dochodzi marża oferowana przez emitenta - im większe ryzyko branży, w której działa emitent, tym jest ona wyższa. Najniższe marże uzyskują samorządy. Najwyższe - czasem nawet 6 - 7 proc. - mają firmy z sektora finansowego.

- Jeśli stopy procentowe będą rosnąć w przyszłym roku, to najprawdopodobniej zyski z inwestycji w obligacje korporacyjne też będą większe - mówi Michał Szymański z firmy doradczej Money-Managers.

Z obligacjami komercyjnymi jest tylko jeden problem: to domena inwestorów instytucjonalnych. Prym wiodą banki: to one organizują emisje i to one często kupują je do swojego portfela. Sporo papierów komercyjnych jest też w funduszach emerytalnych. To powoduje, że inwestor indywidualny ma utrudniony dostęp do tego rynku. Teoretycznie może kupować obligacje firm na specjalnie w tym celu stworzonym rynku Catalyst - ale w praktyce jest to bardzo trudne, bo rynek nie ma płynności.

Rynek komercyjnych papierów dłużnych w Polsce jest wyjątkowo mało płynny. Nie zmieniło tego nawet powołanie specjalnego rynku dla tego typu obligacji przez GPW.

- Większość obrotu obligacjami odbywa się na rynku międzybankowym, a nie na rynku Catalyst - mówi Piotr Zagajewski z Raiffeisen Banku.

Catalyst wypada blado z kilku powodów. Pierwszy to niewielu tzw. animatorów rynku, czyli instytucji, które dbają o obrót wtórny. Drugi to nastawienie dużych inwestorów instytucjonalnych. - Preferują emisje nienotowane na żadnym z rynków, aby nie zaburzać wyceny portfela pojedynczymi transakcjami o niewielkim wolumenie, często niemającym wiele wspólnego z realną wartością instrumentu - mówi Zagajewski.

To mogłoby się zmienić, gdyby na rynek Catalyst trafiało więcej emisji o dużej wartości. Według Michała Szymańskiego z firmy Money-Managers ważne jest też, aby coraz większa liczba emisji trafiała do portfeli dużych graczy, np. funduszy inwestycyjnych. - Wtedy szansa, że fundusze będą nimi aktywnie handlować, zwiększy się - mówi.

Piotr Zagajewski wątpi jednak, by rynek Catalyst był tak popularny jak rynek akcji. Wielu inwestorów kupuje obligacje firm, by trzymać je do terminu zapadalności.

@RY1@i02/2010/255/i02.2010.255.186.022a.001.jpg@RY2@

Rentowność obligacji

Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.