Końca świata nie było
Trzeba przyznać, że Ministerstwo Finansów umiejętnie komunikuje się z rynkiem: najpierw w piątkowe popołudnie zorganizowało spotkanie z ekonomistami bankowymi, na którym przedstawiło im informację o gigantycznym deficycie w 2010 roku. W piątek wieczorem ta wiadomość była już w mediach. Banki i opinia publiczna miały dwa dni, żeby to wszystko na chłodno przeanalizować. Niebezpieczny z rynkowego punktu widzenia efekt zaskoczenia został wyeliminowany. Jednak ryzyko wyprzedaży polskich aktywów to jedno, a popyt na nie – to drugie. Pierwsze raczej nam nie grozi. Tych, którzy wieszczyli załamanie rynku powinny uspokoić pierwsze informacje z agencji ratingowych. Uznały one wzrost deficytu za wiadomość dla nich neutralną. Ale to drugie, czyli wzrost zainteresowania, np. obligacjami skarbowymi, też wcale nie jest pewne. MF musi poszukać ponad 200 mld zł. Nie będzie łatwo, może być bardzo drogo. Jak bardzo – o tym możemy przekonać się już jutro na aukcji papierów pięcioletnich.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.