Nie ma kryzysu, skoro giełdy rosną od kilku miesięcy
W przyszłym roku główny indeks nowojorskiej giełdy powinien wzrosnąć o około 20 proc., do 12 000 pkt - przewiduje w rozmowie z DGP David Hale, ekonomista, doradca największych spółek zgromadzonych na liście Fortune 500.
Jego zdaniem można już spokojnie mówić o końcu kryzysu finansowego.
- O jakim kryzysie może być mowa, skoro od kilku miesięcy giełdy idą ostro w górę - pyta Hale, choć zaznacza, że ostatecznym czynnikiem potwierdzającym, że globalna gospodarka ma się dobrze, powinny być dane potwierdzające ożywienie konsumpcyjne w USA.
Amerykański ekonomista przewiduje, że w 2010 roku globalny PKB wzrośnie o 3-4 proc., w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten powinien wynieść 2,5-3 proc., w krajach Europy Zachodniej około 2 proc., a na rynkach wschodzących 5-6 proc. Polska ma szansę na 3-4-proc. wzrost. Zdaniem Davida Hale’a Polska wyszła obronną ręką z kryzysu gospodarczego przede wszystkim dzięki stosunkowo dużemu rynkowi wewnętrznemu, co pozwoliło utrzymać na wysokim poziomie popyt konsumpcyjny.
@RY1@i02/2009/235/i02.2009.235.166.001b.001.jpg@RY2@
David Hale, doradca spółek z listy Fortune 500
Fot. SAS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu