Kredytobiorcy powinni wybierać dziś bezpieczniejsze kredyty złotowe, nie w euro
Emil Szweda, analityk Open Finance
Po przystąpieniu Polski do strefy euro z kredytami, które dziś są nominowane w tej walucie, nic się nie stanie. Nie trzeba będzie przeliczać ich wartości na nowo, raty wyrażone w euro pozostaną na dotychczasowym poziomie.
Inna sprawa to relacja raty do dochodów osoby, która zarabia w Polsce i dziś otrzymuje pensję w złotych. Przykład: ktoś, kto zarabiał 3,3 tys. zł pół roku temu (to po przeliczeniu tysiąc euro), po spłacie 200 euro raty kredytu wciąż miał 800 euro do dyspozycji. Dziś jednak zarabia 730 euro (przy kursie 4,5 zł) i po spłacie 200 euro raty zostaje mu znacznie mniej na przeżycie (dokładnie o jedną trzecią). Dlatego przy kredytach w euro istotne są dwie wartości: kurs euro w dniu zaciągnięcia kredytu i kurs przeliczeniowy, z jakim Polska wejdzie do strefy euro. Jeśli kurs wejścia będzie niższy niż kurs, przy jakim kredyt był zaciągany, relacje raty do dochodów poprawią się (będą zabierać mniejszą część pensji). Jeśli będzie odwrotnie, sytuacja kredytobiorców pogorszy się. Warto pamiętać nie tylko o wysokości miesięcznych rat, ale także o saldzie zadłużenia. Osoba, która przy kursie 3,3 zł wzięła kredyt w euro na 100 swoich miesięcznych pensji, teraz musi ich oddać 136.
Obecnie sytuacja dla osób myślących o kredycie w euro jest korzystna. Kurs jest wysoki i prawdopodobnie przekracza poziom, po jakim euro zostanie w Polsce przyjęte (prawdopodobnie, ponieważ ryzyko walutowe wciąż istnieje). Zachętą do podjęcia ryzyka jest różnica w oprocentowaniu kredytów złotowych i w euro - raty 30-letnich kredytów w euro mogą być o ok. 15 proc. niższe niż złotowych. Marże przy kredytach w euro są jednak wyższe o ok. 1 pkt niż przy kredytach złotowych. Ponieważ po przyjęciu euro oprocentowanie kredytów złotowych spadnie (opierać się będzie o stopę EURIBOR, a nie o wyższy dziś WIBOR), ryzyko zaciągnięcia kredytu w euro nie jest opłacalne. Dziś rata jest niższa o 15 proc., ale po przyjęciu euro posiadacz zaciągniętego dziś kredytu w euro zostanie z wysoką marżą i zacznie płacić więcej niż osoba, która dziś decyduje się na kredyt w złotych. Teoretycznie, wraz z przewidywanym spadkiem kursu euro i przeliczenia go po niższym kursie, zmniejszy się skala zadłużenia. Nie jest to jednak pewne.
Konserwatywny kredytobiorca, który jest laikiem w sprawach notowań walutowych, powinien wybrać bezpieczniejszy kredyt złotowy. Jego rata i tak spadnie po przyjęciu euro, a nie poniesie ryzyka walutowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.