Dziennik Gazeta Prawana logo

Gospodarkę trzeba przygotować

1 lipca 2018

kap:

Mirosław Gronicki: Przede wszystkim, nie wiemy, czy spełnienie kryteriów to wszystko. Ważne jest, aby gospodarka była przygotowana do przyjęcia nowej waluty i żeby nie było takich problemów, które dotknęły czy to Portugalię, czy Hiszpanię. Te problemy to głównie niedostosowanie strukturalne w przypadku Portugalii i brak regulacji rynku finansowego, zapobiegających powstawaniu bąbli spekulacyjnych w sektorze nieruchomości, jak było w Hiszpanii. Abstrahuję od tego, że stały kurs waluty nie pomógł. Stały kurs nie był amortyzatorem wahań gospodarki, gdy tymczasem w przypadku Polski w krótkim czasie przy tych realiach kurs płynny okazał się bardzo przydatny.

Ekspert:

Skłaniam się do opinii, że bylibyśmy pomiędzy tym, co jest na Słowacji, a tym, co jest w krajach nadbałtyckich. Wejście do euro bez zmian strukturalnych w sektorze finansów publicznych i bez zmian regulacyjnych mogłoby być kosztowne.

zimak:

Ma sens, gdyż identyfikujemy problemy i zagrożenia. Po drugie, jeśli jest wola wprowadzenia tych zmian, to takie dokumenty mogą być pomocne. Przykładowo, już od 2005 roku wiadomo, jaka powinna być droga do euro. W 2008 roku ten dokument został wykorzystany ponownie. Gdy znowu stan gospodarki na to pozwoli, będzie można z niego skorzystać. Nadal aktualna jest tzw. zielona książka Hausnera.

piotrek1977:

Długu nie mamy rozdętego. Ale jeśli idzie o deficyt, to kwestia, czy go zmniejszymy, czy nie, zależy od woli politycznej. Dzisiaj tak duży deficyt jest skutkiem kryzysu gospodarczego i zaniechań w prowadzeniu reform strukturalnych w przeszłości. Jednak niewielkie zmiany strukturalne i ożywienie gospodarcze w ciągu kilku lat pozwolą na zmniejszenie deficytu do poziomu wymaganego przez traktat z Maastricht, czyli poniżej 3 proc. PKB. Istotna jest jednak opinia Komisji Europejskiej, czy według niej te niewielkie zmiany strukturalne byłyby akceptowalne i pozwoliłyby utrzymać deficyt na poziomie wymaganym przez Unię.

Maro:

To jest trudne pytanie, bo nie ma jednoznacznych odpowiedzi. W moim przekonaniu waga przechyla się na stronę pozytywów. Jednak trudno decydować o pozytywach i negatywach po 10 latach, bo to eksperyment na dłuższy czas. Euro pomogło w przezwyciężeniu kryzysu finansowego. Część krajów, np. Irlandia, bardzo szybko skorzystało ze wspólnej waluty, ale są kraje, które nie doganiają innych pod względem strukturalnym, np. Portugalia. W przyszłości Portugalczykom też będzie lepiej, jeśli zrobią coś w swoim kraju. Jeśli mamy tam największe nierówności społeczne, największą liczbę analfabetów, co mówi o jakości szkolnictwa, to widać, że Portugalia ma spore problemy. Bez zmian strukturalnych wykorzystanie faktu bycia w eurozonie będzie problematyczne i Portugalczycy nadal będą w ogonie strefy euro.

ZYGZA:

Z mojej subiektywnej prognozy wynika, że jeśli będzie wola polityczna wprowadzenia reform w systemie finansów publicznych, jeśli gospodarka będzie się rozwijała szybciej, to będzie to możliwe w 2013 czy 2014 roku. W przyszłym roku będziemy mieli największy deficyt. Przypomnę, że zejście z poprzedniego szczytu, który miał miejsce w 2003 roku, kiedy deficyt wyniósł 6,3 proc. PKB, do 1,9 proc. w 2007 roku, zajęło nam cztery lata. Jednak były to lata wyjątkowo szybkiego wzrostu gospodarczego. Trudno oczekiwać, abyśmy znowu mieli tak szybki wzrost gospodarczy.

studentka:

Jeżeli o chodzi rynek walutowy, to jest to jeden z niewielu rynków, gdzie jest wiele poziomów równowagi. Można sobie wyobrazić poziom 2 dolary za euro, a także 1 dolar za euro. Zależy to od wielu czynników. Znam opracowania Krugmana i Obsfelda sprzed kilku lat, z których wynika, że fair value dla dolara powinno wynosić 1,8 dolara za euro. Ale są też banki, które mówią, że po przejściowym osłabieniu dolara w najbliższych kilku kwartałach możemy się spodziewać jego wzmocnienia.

ula:

Jak wspomniałem wcześniej, musimy najpierw mieć gospodarkę przygotowaną strukturalnie albo gotowe projekty zmian strukturalnych, które zamierzamy wprowadzać. Lepiej jednak jest wchodzić do ERM2 i do strefy euro, gdy gospodarka zewnętrzna jest we wstępnej fazie ożywienia, niż wtedy gdy mamy do czynienia już z kryzysem.

europejczyk:

To już jest kwestia regulacji. Moim zdaniem, jeśli PLN znika jako waluta rozrachunkowa, to nie można brać opłaty za przewalutowanie, bo to nie jest decyzja dyskrecjonalna. To decyzja wymuszona przez zmianę waluty. Wszystkie depozyty będą wymieniane po wyznaczonym kursie. Podobnie powinno być z kredytami.

DAMIAN:

Nie, o prawie 6 proc. się nie skurczy, ostatnie prognozy mówią o spadku o około 2 proc. To, że gospodarka się kurczy, nie jest efektem przyjęcia euro, ale tego, że sektor finansowy w eurolandzie był źle regulowany. Dopuszczono do wzrostu operacji pozabilansowych do poziomu większego niż w Stanach, więc siłą rzeczy euroland został uderzony bardziej niż Stany. Mimo że USA były "zapalnikiem" kryzysu, to większość operacji dokonywana była przez banki europejskie. Dodatkowo kryzys finansowy prawie natychmiast spowodował załamanie handlu międzynarodowego, a Słowacja jest wyjątkowo uzależniona od wymiany z zagranicą. Reasumując, przyjęcie euro w sprzyjających warunkach pomaga, a w niesprzyjających, przeszkadza.

@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.166.007a.001.jpg@RY2@

Mirosław Gronicki

Fot. Wojciech Górski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.