RPP nie powinna się przejmować kryterium inflacyjnym
Jeszcze przez dwa lata inflacja w Polsce może być na tyle wysoka, że uniemożliwi przyjęcie wspólnej waluty. Rada Polityki Pieniężnej nie powinna się tym jednak przejmować.
Aby Polska mogła myśleć o przyjęciu euro, musi obniżyć inflację do poziomu wyznaczonego przez unijne przepisy, czyli spełnić tzw. kryterium inflacyjne. Obecnie jest do tego wyjątkowo daleko. Według danych Eurostatu tzw. średnie tempo wzrostu inflacji HICP w Polsce (a to jest podstawa do wyliczenia kryterium) wynosiło w sierpniu 4 proc. Prawie dwukrotnie więcej niż wartość referencyjna.
Polska inflacja jest wysoka jak na obecne europejskie standardy. Według GUS roczny wskaźnik cen towarów i usług w sierpniu wynosił 3,7 proc. - czyli więcej niż w lipcu (3,6 proc.). Inflacja rośnie nieprzerwanie od czerwca - pod koniec roku według niektórych ekonomistów może wynieść nawet 4 proc. Tymczasem wartość referencyjna spada. W czerwcu wynosiła 2,6 proc., w lipcu - już 2,2 proc. W sierpniu spadła do około 2 proc.
Eksperci uważają, że Rada Polityki Pieniężnej obecnie nie powinna przejmować się tym, czy nasz kraj spełnia kryterium inflacyjne.
- Celem naszego banku centralnego jest inflacja na poziomie 2,5 proc. Jeśli uda się go osiągnąć, wówczas - zapewne już nowa - RPP będzie starała się utrzymać wskaźnik wzrostu cen na tym poziomie. Jeśli się okaże, że to nie wystarczy do spełnienia kryterium, wówczas zawsze można zaostrzyć politykę pieniężną. Ale na pewno nie teraz - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
I dodaje, że sprawą kryterium Rada powinna się zająć dopiero wtedy, gdy będzie już można w przybliżeniu określić datę przyjęcia euro przez Polskę.
- Do strefy euro będziemy wchodzić nie wcześniej niż w 2015 roku. Nie potrzebujemy spełniać tego wymogu już dziś. RPP ma dużo czasu, żeby się zająć tym problemem - mówi ekonomista.
Rada Polityki Pieniężnej jednak nadal w swoich komunikatach umieszcza zdanie, w którym postuluje wejście do strefy euro najszybciej, jak to możliwe. To sugerowałoby, że liczy się z koniecznością zaostrzenia polityki pieniężnej. Jednak przedstawiciele RPP mówią, że obecnie mało realne jest spełnienie w krótkim czasie innych kryteriów, warunkujących przyjęcie wspólnej waluty. I dlatego nie potrzeba już dziś jakichś nadzwyczajnych działań w polityce pieniężnej.
- Trzeba pamiętać, że tak jak nasza inflacja będzie spadać w przyszłym roku, tak ceny w Europie powinny zacząć rosnąć. W sposób naturalny powinniśmy więc ponownie osiągnąć wartość referencyjną. Nie nastąpi to pewnie w 2010 roku, ale w połowie 2011 - jest możliwe - mówił Dariusz Filar w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej.
Spełnienia kryterium inflacyjnego w 2011 roku spodziewa się też Ministerstwo Finansów. Pisząc projekt przyszłorocznego budżetu, resort założył, że w 2010 roku średnioroczny wzrost cen ma wynieść 1 proc.
- Możemy mieć ostry spadek inflacji w ujęciu dwunastomiesięcznym od połowy roku. Kryterium możemy spełnić pod koniec przyszłego roku albo na początku 2011 - ocenia wiceminister finansów Ludwik Kotecki.
Zdaniem Macieja Relugi w obecnych warunkach Rada Polityki Pieniężnej powinna czekać.
- W przyszłym roku skala wzrostu cen regulowanych będzie mniejsza od tegorocznej, podobnie będzie z akcyzą. A złoty powinien być wyraźnie mocniejszy niż w 2009 roku. To wszystko będzie działało w kierunku niskiej inflacji. Nic nie robiąc, RPP może uzyskać cel, czyli 2,5 proc. już w 2010 roku - mówi ekonomista BZ WBK.
@RY1@i02/2009/184/i02.2009.184.166.010b.001.jpg@RY2@
Średnia inflacja w sierpniu w UE (r/r)
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu