Dziennik Gazeta Prawana logo

Recesji nie będzie, ale kryzys się jeszcze nie skończył

29 czerwca 2018

Rok kryzysu Polska gospodarka przetrwała nieźle, jednak stan finansów publicznych może niepokoić

Rok po upadku banku Lehman Brothers polska gospodarka się rozwija, choć znacznie wolniej niż w ubiegłym roku. Płace rosną, jednak już nie w takim tempie jak w latach 2006-2007. Złoty stracił na wartości wobec euro i dolara, ale dzięki temu bilansuje nam się handel zagraniczny. Przedsiębiorstwa ograniczają zatrudnienie - ale nie w takiej skali, jak spodziewali się tego ekonomiści na początku kryzysu.

Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy na ten temat, mówią krótko: polskiej gospodarce udało się uniknąć recesji, ale kryzys się jeszcze nie skończył.

- Niemal wszystkie dane, które napływają ostatnio, sygnalizują, że zbliża się dno kryzysu. Jeżeli tak rzeczywiście będzie, to wiele wypowiedzi na temat drastyczności tego kryzysu okaże się grubo przesadzonych - mówi w wywiadzie dla DGP Leszek Balcerowicz, były minister finansów i szef NBP.

Jego zdaniem jednak, żeby można było definitywnie stwierdzić, że kryzys mamy już za sobą, nie może nastąpić seria błędów w polityce gospodarczej największych państw.

- Jednym z wielkich błędów byłby protekcjonizm. Wygląda na to, że unikniemy jego eskalacji. Innym błędem byłaby próba radzenia sobie z narosłym długiem publicznym głównie przez podwyższanie podatków - ostrzega profesor Balcerowicz.

Inni ekonomiści też ostrożnie oceniają sytuację.

- Przyszłość wcale nie musi wyglądać różowo. Konsumpcja prywatna była do tej pory w miarę stabilna i płace do tej pory były w miarę stabilnie. Teraz przedsiębiorstwa nie będą już tak chętnie dawać podwyżek i zwiększać zatrudnienia. Jeśli sytuacja na rynku pracy będzie się pogarszać, to siłą rzeczy konsumpcja będzie mniejsza - mówi Marcin Mrowiec, ekonomista Pekao.

Drugi powód do zmartwień to stan finansów publicznych. To cena, jaką trzeba zapłacić za rozluźnienie polityki fiskalnej: wydatki nie spadają w takim tempie jak dochody, co wynika przede wszystkim ze struktury budżetu centralnego.

- Podziwiam ministra finansów, który bez żadnej reformy finansów publicznych utrzymał zaufanie rynków, umiejętnie sterując informacją. Rynek nie zareagował tak mocno, na początku roku, jak mógłby, gdy stawało się jasne, że nie da utrzymać się zakładanego deficytu. MF dzięki dobrej akcji informacyjnej zrobiło dużo dobrego dla kosztów obsługi długu - mówi Ernest Pytlarczyk z BRE Banku.

Zdaniem Mirosława Gronickiego, byłego ministra finansów, to m.in. dzięki luźnej polityce fiskalnej udało się podtrzymać aktywność gospodarczą.

- Rząd z jednej strony dekalrował, że nie chce zwiększać deficytu, tylko szukać oszczędności, ale z drugiej nastąpił też duży wzrost spożycia publicznego. Ta taktyka się sprawdziła, przebrnęliśmy najgorszy okres - ocenia Mirosław Gronicki.

@RY1@i02/2009/180/i02.2009.180.166.001a.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Leszek Balcerowicz: błędem byłaby próba radzenia sobie z narosłym długiem publicznym głównie przez podwyższanie podatków

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.