Dziennik Gazeta Prawana logo

Budżet: oszczędzać należy w czasie dobrej koniunktury

11 lutego 2009

Ekonomiści od dawna zwracają uwagę, że poszczególne rządy nie wykorzystują dobrej koniunktury, by zmniejszać deficyt i dążyć do zrównoważenia budżetu.

- Plan Hausnera, który zakładał częściowe uelastycznienie budżetu, nie został wprowadzony, bo koniunktura zaczęła się poprawiać. Gdyby on w pełni wszedł w życie, to po przeprowadzeniu wszystkich reform już w 2008 roku moglibyśmy mieć nadwyżkę. To byłby świetny punkt wyjścia do rozwiązania problemów, które mamy teraz - mówi Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Bank.

Od 2005 roku wydatki rosły proporcjonalnie do wzrostu PKB, a nawet nieco szybciej. Jednocześnie nie zmieniła się struktura budżetu - nadal około 3/4 wydatków to nakłady zapisane w innych ustawach. Bez zmiany przepisów są nie do ruszenia.

- Wydatki inwestycyjne, ważne z punktu widzenia rozwoju gospodarki, nie są obwarowane ustawami, więc z nich zrezygnować jest najłatwiej. Rząd ma tu związane ręce, bo jest duża liczba wydatków, z którymi nic się nie da zrobić. Choć z drugiej strony ta sztywność jest umowna, wystarczy zmienić ustawę - mówi Jacek Wiśniewski.

Według rozmówców GP, aby w przyszłości uniknąć napięć, jakie czekają budżet w tym roku, trzeba zmierzyć się z problemem wydatków sztywnych, przede wszystkim z transferami socjalnymi.

- Relacja przeciętnej emerytury do wynagrodzenia jest u nas jedną z najwyższych w Europie. Trzeba zmienić mechanizm waloryzacji, uzależnić go tylko od inflacji, bo w takim kształcie jak dziś wydatki na emerytury i renty to jeden z elementów, które powiększają deficyt strukturalny - mówi Mirosław Gronicki, były minister finansów, dziś doradca Goldman Sachs.

- Najwięcej do zrobienia jest w transferach socjalnych. Zasada indeksacji to kula u nogi. Żeby MF miało większą kontrolę nad wydatkami, należałoby je w jak największym stopniu odsztywnić. Pełne uelastycznienie wydatków to rezygnacja z indeksacji - dodaje Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, ekspert Business Centre Club.

Obaj są zdania, że szanse na zmiany wydatków emerytalnych są bardzo małe i rząd miał małe pole manewru, szukając oszczędności. Krytykują jednak wybrany wariant.

- Minister finansów wystąpił w roli osoby, która dba o budżet centralny. Wypychając wydatki rzędu 10 mld zł na inwestycje drogowe poza budżet, poczynił pewną oszczędność, ale nie w skali całego sektora - mówi Gomułka.

- To, z czym mamy do czynienia, to zmniejszenie limitów wydatków, a nie trwałe oszczędności w sensie budżetowym. Jeśli zmniejszamy limity, to niekoniecznie zmniejszamy zobowiązania, być może trzeba je będzie w przyszłości sfinansować - dodaje Mirosław Gronicki.

Jego zdaniem rząd powinien zastanowić się nad innymi niż tylko emisja długu formami finansowania ewentualnego wzrostu deficytu.

- Skoro państwo finansuje się wzrostem zadłużenia, zaniedbując inne formy, to rację ma minister finansów, dążąc do utrzymania deficytu na zaplanowanym poziomie - mówi Mirosław Gronicki i dodaje, że w swoich zasobach rząd ma wiele tzw. niepracujących aktywów. Jego zdaniem, sprzedaż państwowych firm oraz wyprzedaż niepotrzebnego majątku Skarbu Państwa pozwoliłaby na zmniejszenie deficytu.

e3875981-9844-43db-87dd-ae234b982acb-38892223.jpg

wiceminister finansów

Struktura budżetu jest uzależniona od ustaw, które określają poziom niektórych wydatków. Trzeba poza tym pamiętać, że ewentualne cięcia muszą być prowadzone tak, żeby nie spowodować perturbacji w realizowaniu zadań publicznych, nie zahamować tempa rozwoju i nie wpływać na poziom dochodów ludności. W tym kontekście bardzo trudno jest powiedzieć, gdzie szukać oszczędności. Najłatwiej pewnie szukać ich w wydatkach, które wynikają z funkcjonowania samej administracji. Można np. czegoś nie kupić. Ale nie ma prostych rozwiązań. Nawet gdybyśmy teraz mieli budżet zadaniowy, to pewnie wyszłoby na to samo. W czasie ostatnich dyskusji w Kancelarii Premiera rozmowy przebiegały właśnie pod kątem finansowania zadań. To był wybór, który polegał na tym, jakie zadania mogą być realizowane mniejszym kosztem, a jakie przesunięte na później. Co do odsztywnienia niektórych wydatków, np. zaprzestania waloryzowania emerytur i rent, to taki ruch mógłby spowodować więcej szkody niż korzyści. Brak waloryzacji może ograniczyć popyt konsumpcyjny, który z kolei przełoży się na spadek sprzedaży i wyhamowanie produkcji. A to oznacza mniejsze dochody do budżetu.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.