Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Banki będą musiały odłożyć większe rezerwy

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wyższe obowiązkowe normy kapitałowe dla banków - taki będzie najbardziej wymierny efekt szczytu w Seulu.

Wczoraj wieczorem spodziewano się, że przywódcy przyjmą pakiet norm, który został we wrześniu wynegocjowany przez prezesów banków centralnych państw G20. Regulacja Bazylea III zobowiązuje banki do zwiększenia do stycznia 2015 r. do 4,5 proc. udziałów kapitałów własnych w ogólnej sumie udzielonych pożyczek. Od 2019 r. współczynnik ten ma wzrosnąć do 7 proc. Banki będą także musiały wygospodarować specjalne rezerwy na wypadek wybuchu kryzysów finansowych.

Większym problemem okazało się wprowadzenie kontroli nad potężnym (615 bilionów dolarów) rynkiem instrumentów pochodnych. Wyzwaniem pozostaje również ustalenie zasad kontroli nad tymi instytucjami finansowymi, które są tak duże, że ich upadek mógłby doprowadzić do zachwiania międzynarodowych finansów.

Wczoraj na szczycie nie udało się jednak ustalić listy takich banków (ma obejmować od 20 do 30 czołowych instytucji ). Decydować będzie jednak nie tylko wielkość aktywów, ale także stopień zaangażowania danej instytucji na rynkach międzynarodowych.

Czołowe banki świata lobbują, aby nie znaleźć się na liście systemowo ważnych instytucji finansowych (SIFI). To bowiem wiąże się z dodatkowymi obowiązkami. Jednym z nich jest wymóg sporządzenia przez banki swoistego testamentu: precyzyjnego określenia, w jaki sposób w razie ryzyka bankructwa bank zostanie podzielony na mniejsze części.

Jeszcze bardziej kontrowersyjny jest pomysł nałożenia na banki SIFI norm kapitałowych wykraczających poza Bazylę III. Na szczycie przeciwko temu rozwiązaniu zaprotestowali przywódcy Japonii, Niemiec i Francji.

JĘDRZEJ BIELECKI

@RY1@i02/2010/220/i02.2010.220.000.010b.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg News

Jacques Attali, francuski ekonomista

Rozgrywka o kursy walut trwa przynajmniej od dziesięciu lat. Pojawia się natomiast nowe, bardzo poważne zagrożenie: polityka monetarna Ameryki. Masowe drukowanie dolarów jest znacznie poważniejszym sygnałem trudności, przez jakie przechodzi amerykańska gospodarka, niż spór walutowy z Chinami. Może to prowadzić do bardzo niebezpiecznej spirali protekcjonizmu. Waszyngton ograniczy się do drukowania dolarów tak długo, jak będzie miał przekonanie, że to wystarczy, aby zmniejszyć bezrobocie. Jeśli jednak liczba osób pozostających bez pracy nie zacznie spadać, wówczas Stany Zjednoczone pójdą dalej: sięgną do środków protekcjonistycznych dla ochrony swojego rynku. Zacznie się wtedy rysować niebezpieczny scenariusz, jaki już znamy z lat 30. ubiegłego wieku. Każdy kraj będzie działał na własną rękę. Kryzys wybuchnie z jeszcze większą siłą.

Aby uniknąć takiego scenariusza, największe państwa świata powinny bardzo precyzyjnie uzgodnić zasady funkcjonowania międzynarodowej współpracy. Potrzebny jest odmienny system walutowy, nowy Bretton Woods.

not. J.Bie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.