Wieloletni plan na wyrost
Założenia wieloletniego planu finansowego zostały tak dobrane, by udowodnić, że nie ma mowy o przekroczeniu 55-proc. progu długu publicznego.
- Strategia rządu polega na dostosowywaniu obciążeń podatkowych tak, by nie przekroczyć progu ostrożnościowego, i temu będzie podporządkowany cały program - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. Rząd nie przyjął założeń konserwatywnych, co powinno być regułą przy układaniu budżetów, w wielu przypadkach to prognozy optymistyczne, które nie muszą się sprawdzić. A przyjęty wczoraj przez rząd plan finansowy to mapa drogowa dla polskiej gospodarki na najbliższe cztery lata. Na jego podstawie mają być sporządzane roczne budżety.
Polska gospodarka ma ostro przyspieszać, i to już od przyszłego roku. Tempo wzrostu PKB wyniesie 3,5 proc. w 2011 r., ale już rok później ma wystrzelić do 4,8 proc.
- Jest spore ryzyko, że jeśli wzrost gospodarczy będzie niższy, podstawowy cel planu nie zostanie zrealizowany, przekroczymy próg ostrożnościowy - mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.
Ale jak wynika z samego planu, dług przez 3 lata będzie oscylował wokół 54,5 proc. PKB; w roku 2012 ma wynieść 54,6 proc. PKB.
Andrzej Kaźmierczak z Rady Polityki Pieniężnej nazywa szacunki wzrostu gospodarczego bardzo ambitnymi. Podobnie jak prognozę dużego spadku stopy bezrobocia poniżej 10 proc. już w przyszłym roku i około 7 proc. na koniec 2013 roku.
Jego zdaniem efektem tego optymizmu jest plan stosunkowo dużych wpływów do budżetu. W 2011 roku mają one wynieść 268,2 mld zł - to o prawie 8 proc. więcej niż w tym roku. W roku 2012 ma to być już prawie 291 mld zł.
To jeden z powodów systematycznego spadku deficytu budżetowego, jaki - według rządu - ma nastąpić w latach 2011 - 2013. O ile jeszcze w przyszłym roku ma on wynieść 45 mld zł, o tyle w 2012 spadnie do 40 mld zł, rok później - do 30 mld zł.
Mimo to rząd przyznaje, że nie uda mu się wypełnić obietnicy złożonej Komisji Europejskiej w programie konwergencji. Deficyt sektora finansów publicznych spadnie poniżej 3 proc. PKB dopiero w 2013 - czyli rok później, niż zakładano w programie.
Eksperci zwracają uwagę na niekonsekwencję w rządowych prognozach: choć zakłada się duże przyspieszenie wzrostu gospodarczego, to jednak przyjęto bardzo konserwatywną prognozę inflacji. Ma ona wynieść 2,3 proc. w przyszłym roku, w 2012 roku wzrośnie do 2,5 proc.
Zaniżanie prognoz inflacji to też działanie celowe. Rząd może dzięki temu wpisać do planu niższe wydatki. Część z nich jest waloryzowana m.in. o wskaźnik inflacji, np. emerytury. A poza tym od nowego roku ma obowiązywać reguła wydatkowa, która uniemożliwia wzrost wydatków elastycznych o więcej niż inflacja plus jeden punkt procentowy.
Piotr Bujak z BZ WBK uważa, że rząd chce mieć zakładkę w postaci wyższych dochodów w państwowej kasie na wypadek, gdyby inflacja w ciągu roku wzrosła. - Wyższy wzrost cen oznacza większe nominalne wpływy do budżetu z VAT - mówi.
To nie wszystkie ryzykowne elementy, jakie znalazły się w rządowym dokumencie. Do takich należy program prywatyzacji. W przyszłym roku wpływy mają wynieść 25 mld zł, głównie dzięki sprzedaży pakietów akcji PZU i PKO BP.
- Ten plan jest obarczony dużym ryzykiem politycznym. Wystarczy, że w 2012 r. dojdzie do zmiany rządu i decyzje dotyczące sprzedaży tych akcji mogą nie zostać podjęte - mówi Borowski.
Rząd jest świadomy, że jego plan jest bardzo napięty. Zostawił więc sobie furtkę: gdyby groziło złamanie bariery 55 proc. PKB, wówczas dojdzie do kolejnych podwyżek VAT. Bo w przeciwnym razie gospodarka będzie musiała przejść bolesny program sanacji finansów publicznych. W praktyce budżet trzeba byłoby równoważyć, czyli ściąć wydatki o kilkadziesiąt miliardów złotych. Do tego doszłyby inne politycznie drastyczne kroki, jak ograniczenie waloryzacji rent i emerytur. Choć rząd przyjął program wczoraj to jego szczegóły mamy poznać dziś w Sejmie, gdzie premier przedstawi informację o stanie finansów publicznych.
@RY1@i02/2010/150/i02.2010.150.000.005a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Olkuśnik/Agencja Gazeta
Poparcie koalicji w sprawie rządowych planów jest pewne. Ale to może być główny punkt sporu z opozycją
Marek Chądzyński
Grzegorz Osiecki
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu