Większy deficyt handlowy nie zaszkodzi złotemu
Deficyt handlowy będzie się powiększał w kolejnych miesiącach i pod koniec roku może sięgnąć nawet miliarda euro. Destabilizacji złotego jednak to nie spowoduje - głównie dzięki dużemu napływowi inwestycji zagranicznych.
Od początku roku ujemne saldo obrotów handlu zagranicznego jest wyższe niż rok wcześniej. W maju wyniosło 455 mln euro. Rok wcześniej było to ledwie 26 mln euro. Zwiększanie się deficytu to efekt dynamicznego wzrostu importu. Wartość towarów sprowadzanych do Polski przyrasta szybciej niż tych, które polskie firmy sprzedają za granicę. W maju import wzrósł o 29,6 proc., a eksport o 24,3 proc.
Zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej z Raiffeisen Banku w tym roku import odrabia straty z 2009 roku. I dlatego niski poziom deficytu handlowego z ubiegłego roku i początku 2010 jest nie do utrzymania.
- Stopniowo deficyt będzie rósł powyżej 0,5 mld euro w kolejnych miesiącach. Pod koniec roku może już wynieść nawet 1 mld euro - mówi Marta Petka.
Wysoka dynamika eksportu i importu powinna się pojawić jeszcze w danych za czerwiec. Według Grzegorza Maliszewskiego z Banku Millennium wskazują na to bardzo dobre dane o produkcji przemysłowej w zeszłym miesiącu (wzrosła o 14,5 proc.). Największą dynamikę zanotowano w branżach eksportowych - produkcja komputerów i elektroniki skoczyła prawie o 100 proc. w skali roku.
Jeśli import będzie rósł szybciej od eksportu, to prawdopodobieństwo rozszerzania się deficytu handlowego jest coraz większe.
Czym to może grozić? Coraz większy deficyt w obrotach handlu zagranicznego będzie powodował wzrost deficytu na całym rachunku obrotów bieżących. Teoretycznie może to być niebezpieczne: bilans obrotów bieżących pokazuje, w jakim stopniu kraj jest odporny na szoki zewnętrzne. Im wyższy deficyt, tym tzw. stabilność zewnętrzna jest bardziej zagrożona. Inwestorzy biorą to pod uwagę, decydując się na zakup aktywów takiego kraju, bo im gorzej ze stabilnością zewnętrzną, tym bardziej prawdopodobne, że waluta państwa będzie podlegać gwałtownym wahaniom.
Jednak analitycy uspokajają: Polsce destabilizacja nie grozi. Deficyt obrotów bieżących jest bardzo niski, wynosi około 2 proc. PKB. Poziom alarmowy to 5 proc. PKB.
Polska ma idealną strukturę finansowania deficytu. W większości pokrywany jest on przez napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Przez pierwsze pięć miesięcy tego roku zagraniczne firmy zainwestowały około 5 mld euro. W tym samym czasie 2009 roku było to 2,9 mld euro. Według prognoz Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych w tym roku może to być 10 mld euro.
- Nic nam nie grozi, jeśli deficyt - nawet coraz większy - finansowany jest przez inwestycje bezpośrednie. Gorzej byłoby, gdyby był on finansowany krótkoterminowym kapitałem portfelowym, który w każdej chwili może się wycofać z rynku - mówi Grzegorz Maliszewski.
To jeden z głównych powodów, dla których większość analityków prognozuje stabilizację złotego, a nawet jego umocnienie pod koniec roku.
@RY1@i02/2010/145/i02.2010.145.000.012b.001.jpg@RY2@
Eksport i import przyspieszają, a deficyt rośnie
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu