Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dalej będziemy pożyczać na potęgę

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nawet jeśli przyszłoroczny deficyt budżetowy będzie mniejszy od tegorocznego, potrzeby pożyczkowe wcale nie muszą się zmniejszyć. Wszystko dlatego, że rząd uzyska mniej pieniędzy z prywatyzacji.

Plan tegorocznych potrzeb pożyczkowych to niespełna 197 mld zł. Tyle miał kosztować w sumie wykup zapadających obligacji i bieżące finansowanie budżetu - tzw. potrzeby pożyczkowe netto. Ekonomiści szacują jednak, że kwota ta będzie niższa, choćby dlatego że deficyt budżetu będzie mniejszy niż zapisane w budżecie 52,2 mld zł. Ministerstwo Finansów deklaruje, że dziura zmniejszy się nawet o 10 - 12 mld zł. To z pewnością zmniejszy potrzeby netto planowane na poziomie 82 mld zł - do około 70 mld zł.

W przyszłym roku potrzeby pożyczkowe nie muszą być wcale mniejsze. Najprawdopodobniej deficyt budżetowy nie będzie dużo niższy od tegorocznego. Ekonomiści szacują go dziś na około 40 mld zł. Za to dużo mniejsze będą wpływy z prywatyzacji - mogą wynieść około 7 mld zł. To mniej więcej jedna trzecia tego, co Ministerstwo Skarbu zaplanowało na ten rok.

- Nie spodziewam się, żeby potrzeby pożyczkowe w 2011 roku były niższe niż tegoroczne. Chyba że rząd wypchnie część wydatków poza sektor centralny, jak to zrobił z finansowaniem budowy dróg - mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Zdaniem Piotra Kalisza z Citi Handlowego potrzeby netto w 2011 roku mogą wynieść 60 - 70 mld zł. Łączna wartość w 2011 roku jest trudna do oszacowania. Z danych dostępnych obecnie wynika, że wykup obligacji i bonów, które zapadają w przyszłym roku, pochłonie około 90 mld zł. Takie są wyliczenia na teraz. Wykup obligacji ma kosztować około 73 mld zł, bonów - 18,6 mld zł. Nie są to wielkości ostateczne, bo nie wiadomo, czy resort będzie zmuszony do emitowania kolejnych serii bonów jeszcze w tym roku i czy uda mu się zamienić zapadające w 2011 roku obligacje na papiery z dłuższym terminem wykupu na tzw. przetargach zamiany. Teoretycznie MF może to zacząć robić już w najbliższych miesiącach. Na razie w oficjalnych rozmowach osoby odpowiedzialne za zarządzanie długiem uchylają się od odpowiedzi na temat strategii na najbliższe miesiące. Jak mówią, wiele będzie zależeć od tego, jak rynek przyjmie projekt przyszłorocznego budżetu i wieloletni plan finansowy, w którym znajdzie się 3-letnia projekcja wydatków. Jeśli rząd nie dostanie od inwestorów żółtej kartki i duży popyt na obligacje będzie się utrzymywał, wówczas MF może powtórzyć wariant z ubiegłego roku. Czyli sprzedawać więcej obligacji, niż wynikałoby to z bieżącego planu finansowania, by stworzyć zakładkę finansową na obsługę długu w następnych miesiącach.

Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.