Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Ameryka Łacińska zawstydza USA

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ameryka Łacińska zadziwiająco szybko staje na nogi po kryzysie gospodarczym.

Bank Światowy szacuje, że tamtejsze gospodarki, po zeszłorocznym skurczeniu się o 2,3 proc., w tym roku rozwijać się będą w tempie ok. 4,5 proc. A w kolejnych dwóch latach ten wynik ma zostać utrzymany.

- Ta poprawa gospodarcza robi wrażenie, a głównym czynnikiem jest tu eksport do Chin. Ceny soi, minerałów i ropy poszły w górę. Dzięki Chinom jesteśmy w stanie radzić sobie z kryzysem - mówi Enrique Garcia, przewodniczący Andean Development Corporation.

Brazylia, największy i najludniejszy kraj na kontynencie, od lat jest gospodarczą lokomotywą regionu. W tym roku pędzić ona będzie wyjątkowo szybko. Tamtejszy bank centralny ogłosił bowiem w zeszłym tygodniu, że wzrost gospodarczy na 2010 rok może osiągnąć nawet 7,3 proc., co byłoby najlepszym wskaźnikiem od 24 lat.

- Rezultaty gospodarcze Brazylii i Chin są ze sobą ściśle powiązane. Poza tym kraje Ameryki Łacińskiej mają generalnie zdrowe finanse publiczne, inaczej niż to było w latach 80. - mówi nam Vanessa Rossi z Chatham House, wyjaśniając przyczyny dobrych wyników. W tym kontekście nieprzypadkowe jest to, że Chiny w zeszłym roku prześcignęły USA jako największy partner handlowy Brazylii.

Meksyk, kolejna regionalna potęga, bardzo dotkliwie odczuł zeszłoroczną dekoniunkturę. W 2009 roku jego PKB skurczył się o 6,5 proc. Na ten spadek znaczny wpływ miała epidemia świńskiej grypy, która na kilka tygodni sparaliżowała życie kraju. Obecny rok jest jednak zupełnie inny - gospodarka Meksyku ma urosnąć o 4,5 proc. Sama liczba nie jest może porażająca, ale pamiętać trzeba, że w ciągu ostatniej dekady meksykański PKB powiększał się co roku średnio o 2 proc. Za obecny wynik Meksykanie na pewno wdzięczni są prezydentowi USA Barackowi Obamie i jego 787-miliardowemu pakietowi stymulacyjnemu. Przyczynił się on do zwiększenia amerykańskiego popytu na meksykańskie produkty, co ma niebagatelne znaczenie, bo 80 proc. meksykańskiego eksportu trafia właśnie do USA.

Wyjątkowo dobrze na kryzys przygotowane było Chile dysponujące funduszem awaryjnym w wysokości 19 mld dolarów. Tworzony był on od początku lat 90. z zysków ze sprzedaży miedzi. W momencie dekoniunktury pieniądze te zaczęły pracować w gospodarce i to m.in. właśnie dzięki temu w kwietniu PKB Chile zwiększyło się o 8,2 proc. w porównaniu do zeszłego roku. Nawet jednak ten znakomity wynik przyćmiony został przez peruwiański wzrost, który osiągnął 9,3 proc. Zdaniem Nicolasa Eyzaguirre, dyrektora Departamentu Półkuli Zachodniej MFW, pod względem wzrostu PKB Peru nie będzie miało sobie równych na kontynencie co najmniej przez najbliższe pięć lat.

Na tym tle fatalnie wręcz wygląda Wenezuela, której gospodarka w I kwartale tego roku skurczyła się o 5,8 proc., co jest najsłabszym wynikiem na kontynencie. Socjalistyczna rewolucja prezydenta Hugo Chaveza, zakładająca m.in. nacjonalizację zagranicznych firm, skutecznie przepędziła inwestorów, a swoje zrobiły też ogromne problemy z dostawami energii elektrycznej.

@RY1@i02/2010/131/i02.2010.131.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. EFE/Forum

Kraje Ameryki Łacińskiej mają zdrowe finanse publiczne i wysoki wzrost gospodarczy. Wyjątkiem jest Wenezuela. Na zdjęciu: prezydenci Chile Michelle Bachelet, Brazylii Lula Da Silva i Wenezueli Hugo Chavez

Piotr Włoczyk

piotr.wloczyk@infor.pl

Wzrost gospodarczy ostro ciągnie budownictwo i usługi - co tydzień otwiera się u nas jeden nowy supermarket. Nie bez znaczenia jest też niska inflacja i wyjątkowo dobry stan finansów publicznych. Przy naszej małej, lecz bardzo otwartej gospodarce, ze stosunkowo niskimi cłami, rozwijamy się bardzo blisko naszego maksymalnego potencjału, który przez najbliższe 10 lat wynosić będzie 8 proc. PKB rocznie.

Chiny mają przed sobą w perspektywie 10 - 15 lat bardzo silnego wzrostu gospodarczego. Dzięki temu Brazylia i Argentyna - które eksportują żywność, a także Peru - eksportujące surowce mineralne, mogą spokojnie patrzeć w przyszłość.

Tak, długi zostały bardzo poważnie zredukowane, i to zarówno naturalnie - dzięki wzrostowi gospodarczemu, a także przez działania rządów. I tak na przykład w Peru 10 lat temu dług publiczny wynosił 55 proc. PKB, dziś to 24 proc. Dzięki temu mamy niskie koszty obsługi zaciągniętych pożyczek. Zostaje więc nam więcej pieniędzy na stymulowanie gospodarki.

W przeszłości odpowiedź brzmiałaby nie. Teraz jednak szansa na utrzymanie tego tempa jest duża. Wiele będzie zależało od wyników październikowych wyborów w największym kraju kontynentu - Brazylii. Jeżeli władza pozostanie w rękach obecnie rządzących, kraj ten będzie się rozwijać w tempie 5 proc. PKB rocznie. Moim zdaniem Brazylia rozwija się poniżej swoich możliwości, bo jej gospodarka stale powinna rosnąć w tempie 7 procent. Jedynym powodem, dla którego nie udaje się tego osiągnąć, jest protekcjonizm. Podobny problem ma Meksyk.

, premier Peru w latach 2005 - 2006, a wcześniej minister finansów

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.