Budżetowa wycinanka
Rząd już wie, że jego plan reform jest może i bezpieczny politycznie, ale zbyt zachowawczy
Plan był prosty: przygotować pakiet reform tak, by nie wystraszyć społeczeństwa. Stąd na przykład planowane zniesienie emerytur mundurowych, ale dopiero dla osób, które rozpoczną służbę od 2012 roku. Rząd o reformach mówił wiele, ale ostrożnie, czekając na wygraną Bronisława Komorowskiego. Zwycięstwo się dokonało, nadszedł czas weryfikacji.
Jak dowiedział się "DGP", resort finansów planuje większe ograniczenie wydatków, niż wynikałoby to z przyjętej reguły budżetowej. Wcześniej zakładał, że dziurę budżetową załata wzrost gospodarczy. Zgodnie z rządowymi prognozami gospodarka ma się rozwijać w tempie 4,5 proc. w 2011 r. i 4 proc. w 2012 r. Jeśli te szacunki okazałyby się prawdziwe, mielibyśmy szansę obniżyć deficyt budżetowy do 3 proc. PKB za dwa lata, unikając radykalnych reform i cięć. Czy to realne? - Prawdopodobnie nie i wtedy scenariusz wygląda dramatycznie - przestrzega Jakub Borowski z SGH, główny ekonomista Invest-Banku.
W takim wypadku nie wystarczą już wymyślone przez resort Jacka Rostowskiego mało radykalne rozwiązania, jak reguła wydatkowa, ani promowany przez Michała Boniego projekt wspólnych zakupów w administracji, który ma dać kilka miliardów oszczędności. Będzie trzeba znaleźć 60 - 70 mld zł rocznie. I to zaraz, nie za parę lat.
Jakie pomysły wchodzą w grę? Według naszych rozmówców z rządu - reforma becikowego i odebranie ulgi na wychowanie dzieci najbogatszym. To mogłoby dać około 3 mld zł. Kolejnych kilkanaście miliardów przyniesie powrót do wyższej stawki rentowej, którą obniżyła Zyta Gilowska w 2007 r. 15 mld zł rocznie dałaby radykalna, powiązana z dużymi zwolnieniami reforma administracji.
Rząd może zostać zmuszony do zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, a nawet podniesienia go, wzorem Niemiec, do 67 lat. Komisja Europejska ma w środę debatować nad reformami i stopniowo naciskać na wszystkie kraje członkowskie, by wprowadziły takie rozwiązania.
Te posunięcia mają zahamować przyrost polskiego długu. Co, jeśli nie zostaną wprowadzone w życie, a tempo naszego wzrostu będzie słabe? - Polska straci wiarygodność kredytową, odsetki od obsługi długu pójdą w górę i zacznie się spirala przyrostu zadłużenia - przestrzega prof. Krzysztof Rybiński z SGH.
@RY1@i02/2010/129/i02.2010.129.000.001a.001.jpg@RY2@
Paweł Rożyński
pawel.rozynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu