Sąsiedzi zza Odry znów zaczęli się bać kryzysu
Indeks ZEW pokazujący oceny perspektyw wzrostu gospodarczego spadł.
W czerwcu wyniósł tylko 28,7 pkt. W maju - 45,8 pkt. Taki wynik zaskoczył analityków. Spodziewali się pogorszenia nastrojów po ostatnich informacjach z otoczenia niemieckiej gospodarki, ale nie aż tak silnego. Indeks miał zmaleć do zaledwie 42 punktów.
Humory przedsiębiorców i inwestorów instytucjonalnych nadal psuje sytuacja w finansach publicznych niektórych krajów strefy euro. Jeśli nastąpi druga fala kryzysu, może to zahamować odbudowujący się wzrost w niemieckiej gospodarce.
- Niemiecka gospodarka jest w dobrej sytuacji, ale złe warunki w Europie mogą uderzyć w eksport i wzrost gospodarczy w dalszej części roku - mówił wczoraj agencji Bloomberg Carsten Brzeski, ekonomista ING Group z Brukseli.
Według Andreasa Moellera z WGZ Bank w Duesseldorfie analitycy powinni wziąć pod uwagę scenariusz spowolnienia pod koniec roku. - Niemcy są zależne od eksportu i kryzys to rzucanie im kłód pod nogi - mówi.
Rynek przyjął ze spokojem informacje od Niemców. Giełdy w Europie przez większość sesji były na plusach, niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem o 1 proc. Euro umocniło się natomiast względem dolara o ponad 1 eurocenta. Europejska waluta kosztowała wczoraj po południu więcej niż 1,23 dolara.
Bo na razie z niemiecką gospodarką nie jest źle. Duże osłabienie euro z ostatnich tygodni jest silnym wsparciem dla niemieckiego eksportu.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu